Data: 26.08.2023r
Trasa: Sławno PKP- obwodnica- stary nasyp kolejowy- Pomiłowo- rzeczka Reknica- dawny dworzec 
       Gwiazdówko- wiata nad rzeką Wieprzą- Korzybie PKP 16 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 2

W dawnych latach, początkowych dla naszego klubu, jeszcze gdy Daniel wędrował z nami, jedną z 
ulubionych tras pieszych była trasa z Korzybia do Sławna, przy czym wędrowaliśmy wtedy przez 
Łętowo i Żukowo, dopiero potem wchodząc na stary nasyp kolejowym po nieistniejącej już linii 
kolejowej- przy dworcu Gwiazdówko- i dopiero potem skręcaliśmy do Sławna. Trasa ta była długa i 
męcząca, dlatego też na ten weekend Mecenas zaplanował przejście odcinka Sławno-Korzybie idąc 
szlakiem rowerowym od początku do końca po dawnym nasype kolejowym. Z kolei mądry Andrzej wysunął 
propozycję by początek trasy był w Sławnie a zakończenie w Korzybiu- a chodziło o to, że 
przyjemniej i intymniej czeka się tam na pociąg, można bowiem usiąść w pobliskim lesie i w 
spokoju analizować problemy turystyki pieszej- czego by nie można uczynić w Sławnie. Jak 
postanowiono- tak zrobiono. Uczestników marszu było tylko dwóch- wyżej wspomniani Mecenas i 
Andrzej, bowiem część potencjalnych wędrówców wykluczyły choroby i kontuzje /Ula, Halszka, 
Jóźwiakowie/ a część z baronem Markiem von Glowitz i Jurencjem z Redy pojechała na zlot przewodnicki 
w Góry Świętokrzyskie. Nie zmartwiło to jednak naszej dwójki- jako wytrawni piechurzy mogli 
narzucić stosowne tempo marszu nie oglądając się na maruderów. Start nastąpił z 20 minutowym 
opóźnieniem- bowiem spóźnił się pociąg, dlatego też ze Sławna wyszliśmy tuż przed 10. Zaplanowaliśmy 
aby pierwszy odcinek wiodący przez pola przejść szybkim marszem bo w sumie niewiele tam było 
ciekawego a nadto na ten dzień zapowiadano burze /od razu dodajmy że burzy jako takiej na szczęście 
nie było/. Od obwodnicy Sławna wiodła polna droga- po śladzie dawnej linii kolejowej- wiodąca pośród 
krzaków na południe, do wsi Pomiłowo. Idąc szybkim marszem dotarliśmy do Rozkopów- budowy drogi 
ekspresowej, przeszliśmy przez ten teren bez problemów ale zastanawialiśmy się jak ta nowa droga 
wpłynie na przebieg i ''przechodność'' szlaków. Zaraz za rozkopami zaczynała się wieś Pomiłowo, 
szliśmy równolegle do szosy, mając zabudowania po prawej stronie, teren zabudowany kończył się 
charakterystycznym domem wskazującym iż mógł on w przeszłości pełnić funkcje kolejowe. Za Pomiłowem 
zaczął stopniowo pojawiać się las, na chwilę przystanęliśmy przy przepuście na rzeczce Reknicy by 
uwiecznić go na zdjęciach, po czym szybkim marszem podążyliśmy naprzód by na dłuższy odpoczynek 
spocząć pod wiatami niedaleko dawnego dworca Gwiazdówko. Planowaliśmy zbieranie grzybów ale bardziej 
szlachetnych niż podgrzybki czy maślaki które licznie rosły przy drodze a nawet na samej drodze-tych 
nie zbieraliśmy.. Z ulgą zasiedliśmy pod wiatami, ale zbyt przyjemnie nie było- panowała duchota a i 
komary cięły niemiłosiernie, nawet przez odzież, dlatego też Andrzej musiał zadać Meckowi i sobie 
odpowiedni środek znieczulający w podwójnej dawce. Zaczął też padać deszcz, ale nie była to burza, 
nadto był ciepły, więc nie przeszkadzało nam to w marszu. Minęliśmy po prawej stary i opuszczony 
budynek dawnego dworca Gwiazdówko i dalej już szliśmy przez wysokopienny las. Tereny były ciekawe, 
ale droga monotonna gdyż wiodła cały czas prosto- pamiętajmy o tym, że to dawny nasyp kolejowy. 
Minęliliśmy kolejny przepust- mocno uszkodzony, ale dało się przejść, przy okazji obejrzeliśmy wielkie 
rozlewisko, niczym w pierwotnej puszczy. W końcu Andrzej znalazł grzyba którego zabrał ze sobą- jednego, 
jedynego rydza- mimo poszukiwań nie znalazł ich więcej ale zapewnił że podzieli się nim z Ulą.. Idąc 
już wolniej i nie śpiesząc się dotarliśmy po długim marszu do naszej ulubionej wiaty nad rzeką Wieprzą- 
tam gdzie był kiedyś most na drodze do Łętowa.. Tam już zasiedliśmy na dłużej, jedząc, pijąc i 
słuchając piosenek turystycznych na youtube.. Zamiast burzy- pojawiło się słońce, komary też znikły 
więc moglibyśmy tam siedzieć wiele godzin, ale musieliśmy niestety pamiętać o pociągu którym odjechaliśmy 
do Słupska o godzinie 15.50...