Data: 01.07.2023r
Trasa: Darłowo PKP- zamek- brzegiem kanału Wieprzy- Darłówko latarnia morska- rejs 
       wodnym tramwajem- Darłowo PKP 7 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 8

Po ostatniej wędrówce z Gałęzinowa która niektórym dała się we znaki ze względu na 
kilometraż, tym razem postanowiliśmy zorganizować wędrówkę dużo krótszą i rekreacyjną. 
Zdecydowaliśmy się na wyjazd do Darłowa bo po pierwsze- dawno tam nie byliśmy a nadto 
w weekendy dojeżdża tam szynobus bezpośrednio ze Słupska. Sobotni poranek był pogodny i 
słoneczny, na dworcu PKP w Słupsku pojawiła się nasza ''żelazna ekipa'' w składzie- Ula 
z Andrzejem, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie, Mecenas, kapitan Halszka a także Michał i 
baron Mark von Glowitz. Wyjechaliśmy ze Słupska by po godzinie dojechać do Darłowa, 
niektórzy z nas po raz pierwszy jechali pociągiem na odcinku Sławno-Darłowo więc z 
ciekawością oglądali plenery i stacje po drodze-Nowy Jarosław, Sińczycę- zaplanowaliśmy 
że przyjedziemy tu kiedyś i zwiedzimy okolice. W Darłowie na dworcu nastąpiło uroczyste 
wręczenie prezentu dla niedawnego solenizanta- Mecenasa, a prezentem była książka profesora 
Wojciecha Skóry ze słupskiej ''Sorbony'' pt Słupsk 1945 której promocja odbyła się w 
piątek w Cepelinie. Idąc przez starówkę zatrzymaliśmy się na lody, a Marek i Mecenas weszli 
do sklepu ukraińskiego by zakupić kresowe specjały takie jak kwas chlebowy, suszone ryby, 
sało i kiełbasę z konia. Wstąpiliśmy na chwilę do zamku kupić pamiątki a na rynku przed 
fontanną należało stanąć do pamiątkowego zdjęcia. Przy kościele obejrzeliśmy lapidarium 
złożone z krzyży oraz pomników z okolicznych cmentarzy po czym szybkim tempem wyruszyliśmy 
na północ- panom zależało by jak najszybciej wyjść z miasta bo czuli już wielkie pragnienie 
którego ''na widoku'' oczywiście zaspokoić nie mogli. W końcu opuściliśmy zwartą zabudowę 
miejską by dotrzeć do kanału Wieprzy gdzie stały zacumowane kutry. Tam znajdowały się 
ławeczki na których panowie wreszcie mogli zaspokoić swoje pragnienia choć sroga Ula miała 
pretensje o tempo marszu. Nastąpiła degustacja samorobnych napojów, które mieli w swoich 
zapasach Marek, Andrzej i Mecek, zagryzając je kupionymi niedawno suszonymi rybami i sałem. 
Odtąd szliśmy już wolniej, brzegiem kanału doszliśmy do zwodzonego mostu skąd już blisko 
było do latarni i mola. Niestety w tym czasie nadciągnęły ciemne chmury z których zaczął 
padać deszcz więc schroniliśmy się w leżącej blisko plaży knajpce gdzie zamówiliśmy smażone 
ryby i piwo. Z uwagi na pogorszenie pogody a przede wszystkim upływający czas postanowiliśmy 
powrócić do Darłowa ''tramwajem wodnym'' czyli łodzią motorową- a podróż ta sprawiła frajdę 
zwłaszcza Andrzejowi. Łódź dojechała aż do mostu w Darłowie skąd już niedaleko było do 
dworca- szynobus już czekał, odjechaliśmy nim o godzinie 14.35.Tym razem jednak dojeżdżał 
on jedynie do Sławna a na przesiadkę do Słupska mieliśmy jeszcze prawie godzinę czasu- 
no ale czas ten spędziliśmy owocnie na ławkach przed dworcem /w Sławnie już nie padało/.