Data: 22.04.2023r
Trasa: Słonowice PKP- Ciechomice- Kuleszewo- Lulemino- Kruszyna 10 km
Prowadzący: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 6

Zapowiedź dzisiejszej wędrówki powstała na początku tygodnia gdy ówczesne prognozy 
pogody zapowiadały wprawdzie ciepły ale deszczowy dzień. Okazało się jednak, że nie 
tylko było ciepło- około 20 stopni, ale i słonecznie przez cały dzień. Już od dawna 
planowaliśmy powtórzyć ubiegłoroczną wędrówkę do wędzarni w Kruszynie aby 
zaopatrzyć się w stosowne produkty, musieliśmy jednak czekać na tzw. ''dzień otwartej 
wędzarni'' kiedy to organizowany jest stosowny festyn. Aby nie dublować trasy z 
Kwakowa którą szliśmy w zeszłym roku, postanowiliśmy iść trasą którą niegdyś wędrowali 
Marcel z Dreadmanem, Dekoratorem i Miłośnikiem Kotów czyli ze stacji w Słonowicach 
starym traktem przez pola. Na pociąg odjeżdżający o 7.50 ze Słupska stawiła się 
wypróbowana kadra: Ula z Andrzejem, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie, kapitan Halszka z 
Pieprzówką oraz Mecenas. Zabrakło awizowanej wcześniej Brygidy ze stowarzyszenia 
przyjaźni polsko-tureckiej ''Yarak Mustafa'' ale dzisiaj musiała zakończyć budowę 
altanki na działce- na którą oczywiście ma zamiar wkrótce nas zaprosić. Jadąc do 
Słonowic Andrzej poczuł że mu mokro, okazało się że wylała się kawa z niedokręconego 
termosu- doszło do wymiany zdań z Ulą, na szczęście Mecenas dysponował stosownym 
''lekiem'' na uspokojenie którym od razu poczęstował po wyjściu na peron. Po tym 
fakcie ruszyliśmy na trasę najpierw drogą równoległą do torów, pośród kwitnącego 
rzepaku, od razu dodajmy- co zresztą widać na zdjęciach- że żółta barwa pól towarzyszyła 
nam przez większość trasy. Wiosna dzisiaj okazała się w całej pełni-objawiając się nie 
tylko żółtymi kwiatami rzepaku ale i bielą kwitnących drzew owocowych, zielonością drzew i 
śpiewami ptaków- jak to na polach, były to głównie trele skowronków ale i innych ptaków 
polnych a z oddali dochodziły klangory żurawi. Po przejściu przez tory w Ciechomicach 
/nazwa wskazywałaby na wieś a to tylko jedna zagroda/ do Kuleszewa szliśmy wspominanym 
na wstępie starym traktem przez pola- po bruku z ''kocich łbów'' w alei wiekowych drzew- 
bardzo lubimy takie ''klimaty'' bo i widoki piękne i upał nie dokucza.. Wiedząc że 
następny odcinek trasy za Kuleszewem nie będzie tak atrakcyjny kolejny postój urządziliśmy 
tuż przed wzmiankowaną wsią przy terenie starego cmentarza- na którym niestety nie 
ostał się już żaden nagrobek. W Kuleszewie obejrzeliśmy zabytkowy szachulcowy kościółek 
gdzie kiedyś na wędrówce z Głosem Pomorza w plener redaktor Konrad Remelski pokazywał 
zabytkowe freski, po czym idąc dalej na wschód weszliśmy na drogę do Lulemina. Idąc szybkim 
marszem- bo trasa nie była już tak przyjemna- doszliśmy do przystanku autobusowego w 
Luleminie /pojawiło się na nim ciekawe graffiti którego nie było w zeszłym roku/ skąd po 
krótkim odpoczynku wyruszyliśmy na ostatni etap marszu- do Kruszyny, drogą obok lasu więc 
szło się przyjemniej. W wędzarni w Kruszynie spodziewaliśmy się większej frekwencji 
kupujących- co nas nie martwiło oraz większej ilości stoisk- co nas nie cieszyło tym 
bardziej że szefowa wędzarni- pani Tołłoczko nie zdążyła na czas przedestylować pożądanych 
przez nas zacnych napojów- na szczęście znalazła się jedna flaszeczka ''jabłecznika'' a i 
pani kapitan Halszka pośpieszyła z pieprzówką.. Gospodyni zafundowała nam nadto kwaśnicę a 
zakupiliśmy przy okazji mięsiwa- szynki i kiełbasy.. Po biesiadzie udaliśmy się na 
przystanek autobusowy skąd o 13.26 odjechaliśmy autobusem NordExpress do Słupska..