Data: 29.04.2023r
Trasa:  Kępka- szlakiem rowerowym- Warcino- Czarcia Góra- Biesowice wieś- Panteon- 
        Biesowice PKP 12 km
Prowadzący: Marceli Piec
Liczba uczestników: 6

Prognozy pogody na sobotę zapowiadały niżowy front atmosferyczny z ulewami i burzami, 
co nie zachęcało do wędrówek ale uznaliśmy że prawdziwym turystom deszcz nie przeszkadza, 
nadto ok miesiąca temu odwołaliśmy z tego powodu wędrówkę a okazało się,że było pogodnie. 
Postanowiliśmy zrealizować dawno odkładaną wycieczkę do Warcina, które niegdyś było 
siedzibą Ottona von Bismarcka zwanego ''Żelaznym Kanclerzem''- z uwagi na jego negatywny 
stosunek do Polaków nie budzi on w nas wielkiej sympatii co oczywiste, ale zawsze jest 
to znacząca postać w historii. W Warcinie byliśmy co prawda już nie raz, ale analizując 
kronikę klubowych wędrówek okazało się że ostatnio byliśmy tam wiele lat temu i wypadało 
tam powrócić. Co do pogody- rano była dosyć nieokreślona ale na trasie w większości było 
słonecznie a deszczu w ogóle nie było.. Nie było zatem czego się obawiać- kurtki i peleryny 
zapobiegawczo spakowane do plecaków nie znalazły zastosowania. Ostatnią klubową wędrówkę 
do Warcina prowadził Marcel, więc i dzisiaj stał się on prowadzącym. Oprócz niego w 
wędrówce uczestniczyli- Ula z Andrzejem, kapitan Halszka z pieprzówką, Mecenas i Andrzej 
Jóźwiak. Ze Słupska wyjechaliśmy pociągiem o 7.50 do Kępki, by po przyjeździe na przystanku 
kolejowym w Kępce godnie zainaugurować dzień więc uczyniliśmy to- nie zdając sobie sprawy 
że kilkadziesiąt metrów dalej jest piękna wiata.. Nic to- po kilku minutach wyruszyliśmy 
drogą na zachód, pierwotnie wiodącą przez wysokopienny las sosnowy z jagodowiskami, następnie 
krajobraz się urozmaicił, pojawiły się zielone pola, krzewy, stare liściaste drzewa.. Nie 
musieliśmy się śpieszyć bo powrót zaplanowaliśmy dopiero na popołudnie więc często 
zatrzymywaliśmy się by chłonąć piękno przyrody. O tej porze roku zaczynają kwitnąć kwiaty i 
drzewa no i cudownie prezentuje się wiosenna Zieleń. Po dojściu do Warcina należało obejrzeć 
miejscowe atrakcje- szachulcowy kościół przeniesiony z Ciecholubia, starą wozownię, pałac 
Bismarcka w którym mieści się technikum leśne, cmentarz psów na tarasach za pałacem- a na 
dłuższą posiadówkę zasiedliśmy pod wiatą nad rzeczonymi tarasami. Nie zabrakło jadła ani 
napitku- pani kapitan Halszka sowicie częstowała pieprzówką.. Rozochoceni zacnym eliksirem 
postanowiliśmy udać się na tzw Czarcią Górę gdzie mieszczą się ruiny dawnego mauzoleum 
Bismarcków /akurat ''żelazny kanclerz'' tam nie leży/- po drodze napotkaliśmy pana sędziego 
Bogdana z Miastka który od razu poznał Mecenasa bo wiele razy spotykali się na salach 
sądowych. Po przywitaniu oraz pamiątkowym zdjęciu poszliśmy przez bukowy las by wspiąć się 
na Czarcią Górę gdzie też jakiś czas posiedzieliśmy bo miejsce było przyjemne, posłuchaliśmy 
również piosenek turystycznych z youtuba. Stamtąd nie wracaliśmy już do Warcina ale drogą przez 
las dotarliśmy do traktu wiodącego do Biesowic. Lubimy takie Dawne trakty pośród starych drzew, 
jak przykładowo z Główczyc do Równa, dlatego też wędrówka na tym odcinku była bardzo przyjemna 
tym bardziej że leciutko się zachmurzyło i słońce już tak nie prażyło w oczy. Warto było 
wyciągnąć się na trawie na skraju pól.. W Biesowicach krótka wizyta w sklepie no i ścieżką 
przez las do Panteonu- czyli dawnego pomnika przypominającego świątynię grecką- byliśmy tam 
całkiem niedawno ale tylko w 3 osobowym składzie nadto było wtedy bardzo zimno, wietrznie i 
padał śnieg- dzisiaj wreszcie można było tam posiedzieć i dojeść- oraz dopić- resztki zapasów, 
czasu mieliśmy aż nadto. W końcu jednak trzeba było zejść w stronę przystanku kolejowego PKP 
Biesowice skąd odjechaliśmy do Słupska o 15.40. Nie musimy dodawać że po przyjeździe do Słupska 
samochód pani kapitan Halszki posłużył jako karawan..