Data: 22.04.2023r
Trasa:  Reblino PKP- szlakiem rowerowym- Widzino- Kobylnica 8 km
Prowadzący: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 5

Po świątecznej przerwie nastąpił czas powrotu na szlaki, prognozy pogody na sobotę 
zapowiadały słońce więc zaplanowaliśmy- pierwotnie- wycieczkę do Warcina z Kępki. 
Potem okazało się, że Ula z Andrzejem są zaproszeni w sobotnie popołudnie na imprezę 
imieninową i należało wymyślić inną, na tyle krótką trasę by wcześnie dotrzeć do 
Słupska. Dlatego też postanowiliśmy pojechać do Reblina bowiem jeszcze nigdy nie 
''przechodziliśmy'' odcinka z Reblina do Widzina po którym biegnie oznakowany na 
żółto szlak rowerowy zwany ''Śladami młynów''. Do Reblina pojechaliśmy pociągiem 
relacji Słupsk-Darłowo odjeżdżającym o 9.10 w jedynie pięcioosobowym ale doborowym 
składzie- Ula z Andrzejem, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie oraz Mecenas. Stała 
uczestniczka naszych wędrówek- pani kapitan Halszka musiała dzisiaj niestety 
uczestniczyć w próbach teatralnych. Podróż trwała wyjątkowo krótko bo..7 minut tak 
że dłużej siedzieliśmy w pociągu przez odjazdem niż w trakcie podróży.. Zgodnie z 
prognozami dzień był słoneczny i bezchmurny a stopniowo zaczynało się robić coraz 
cieplej tak, że w trakcie wędrówki wszystkie kurtki i koszule trafiły do plecaków. 
Szybkim marszem przeszliśmy przez wieś by urządzić pierwszy postój na skraju lasu. 
Dzisiaj mijała pierwsza rocznica nagłej i niespodziewanej śmierci naszego przyjaciela-
Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego- 
Jana Kiśluka, więc należało uczcić jego pamięć minutą picia samogonu.. Po postoju 
poszliśmy przez las szlakiem rowerowym, a będąc w pobliżu ściętych drzew Andrzej 
otrzymał informację że impreza na którą się wybierał z Ulą odbędzie się..w niedzielę. 
Z jednej strony ogarnęła go złość że niepotrzebnie specjalnie zmieniliśmy z tego 
powodu plany- z drugiej strony, wiadomo, nie musieliśmy się już spieszyć a i mogliśmy 
sobie pozwolić na degustację destylatów w większym zakresie niż symboliczny. Zasiedliśmy 
więc na rzeczonych drzewach i miło spędziliśmy ten czas, kontemplując otoczenie. W lasach 
już rozśpiewało się ptactwo, łąki zaczynały się zielenić a przepięknie prezentowały się 
kwitnące przydrożne drzewa.. Rychło las się skończył i dalej szliśmy polną drogą przy 
elektrowni wiatrowej wiodącą do przejazdu kolejowego i przystanku PKP w Widzinie. Stamtąd 
już szliśmy niestety tylko chodnikami i szosą, ale nastąpiły jeszcze dwa postoje, w 
urokliwych miejscach przy dawnych cmentarzach. W Widzinie pozostało jeszcze wiele 
fragmentów nagrobków i starodrzew,na cmentarzu zakwitły łany konwalii więc przyjemnie 
było tam odpocząć. Z kolei idąc dalej do Kobylnicy na skraju tej miejscowości na terenie 
dawnego cmentarza nie pozostał już ani jeden nagrobek a miejsce oznaczono pamiątkową 
tablicą. Pod kościołem w Kobylnicy nastąpiło zakończenie wędrówki,do Słupska pojechaliśmy 
autobusem..