Data: 25.03.2023r
Trasa: Strzelinko PKP- Strzelino- szlakiem Jakubowym- park wodny Trzy Fale- stawy klasztorne- 
       Słupsk 7 km
Prowadzący: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 5

W ten weekend zapowiedziano dwie ciekawe imprezy- jedna z nich to bazarek w Krępie a druga- 
wiosenne agrotargi na terenie parku wodnego Trzy Fale. Jako iż w Krępie byliśmy już kilka 
razy postanowiliśmy udać się na agrotargi by zaopatrzyć się w przydatne produkty na święta 
wielkanocne. Prognozy pogody na sobotę nie były optymistyczne ale o dziwo- rano pojawiło się 
słońce co tym bardziej zachęciło do wyjścia z domu. Na pociąg relacji Słupsk-Ustka odchodzący 
o 9.29 stawiła się ''żelazna'' ekipa w składzie- Ula z Andrzejem, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie 
i Mecenas. Brakowało pani kapitan Halszki która zapomniała przyrządzić swoją słynną pieprzówkę 
i zawstydzona, z poczuciem winy została w domu. Wspomnieliśmy o słonecznej pogodzie ale już 
na peronie widać było zwiastuny jej zmiany- nadciągały ciemne chmury a gdy wysiedliśmy na 
stacji w Strzelinku poszarzało i całe niebo pokryło się chmurami, na szczęście jeśli nawet 
popadywał deszcz to wówczas niezbyt intensywny. Idąc szybkim marszem ścieżką rowerową wzdłuż 
szosy doszliśmy do centrum wsi Strzelino gdzie zaplanowaliśmy pierwszy postój na kawę. 
Usiedliśmy na ławkach przy stawie niedaleko zabytkowego kościoła którego wieża była akurat w 
trakcie remontu a hełm z iglicą- zdjęty. Po postoju poszliśmy przez pola do Słupska traktem 
Jakubowym czyli szlakiem św Jakuba wiodącym pośród drzew- drogę tą znamy doskonale, swojego 
czasu Marcel z Mecenasem wędrowali tam do Strzelina na agrotargi /które w dawnych latach 
odbywały się właśnie tam/ po śliwowicę łącką, ale obeszli się smakiem. Co do tej drogi 
istnieją plany by jej śladem poprowadzić szosę do Strzelina co oczywiście będzie się wiązało 
z wycinką drzew i kompletną zmianą charakteru tego traktu- dlatego też warto było sobie po 
latach przypomnieć urok tego szlaku bo wkrótce może już jego nie być. W połowie Drogi między 
Strzelinem a Słupskiem nastąpił kolejny postój choć Mariola przestrzegała przed nadchodzącymi 
opadami deszczu, miała być nawet burza. A tymczasem..zaczynało się przejaśniać tak, że zakupy 
na agrotargach odbyły się w słonecznej pogodzie.. Kupiliśmy m.in szynki, chałwę, pyłek pszczeli- 
natomiast węszący niczym ogar gończy Andrzej rychło dostrzegł ulubione przez siebie stoisko z 
rozmaitymi trunkami gdzie nabył śliwowicę podhalańską.. Z tym trofeum podążyliśmy do parku 
Stawy Klasztorne i był to najwyższy czas gdyż właśnie wtedy nadciągnęła wielka ulewa- 
zdążyliśmy jednak schronić się pod wiatą mieszczącą się na jednym ze stawów która ochroniła 
nas od deszczu a czas umilaliśmy sobie degustacją zacnego trunku.. Ulewa była silna ale na 
szczęście nie trwała długo.. Gdy deszcz ustał raźno rozeszliśmy się w swoje strony, nie był 
nawet nam potrzebny samochód Halszki..