Data: 04.03.2023r
Trasa: Wrząca PKP- Zagórki- Zbyszewo- Wygoda jezioro- czarnym szlakiem- leśniczówka Lisowo-
wiata nad rzeką Wieprzą- Korzybie PKP 12 km
Prowadzący: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4
Znaczna część turystycznej braci- z lęborskiego "Kahel Klubu" i główczyckiego koła "Atanda"
z baronem Markiem von Glowitz na czele którym towarzyszył stary traper Jurencjo z Redy
wybrała się na wycieczkę do Wilna aby świętować tam regionalne ''Kaziuki''. Dla pozostałych
Mecenas zaproponował w sobotę wędrówkę ''dla śpiochów' 'bowiem tak jak tydzień temu wyjazd
miał nastąpić dopiero o 11.45 a chodziło o ponowne obejrzenie wsi Zagórki zwanej "Arizoną"
od sławnego filmu Ewy Borzęckiej, leśnego jeziora Wygoda oraz wiaty nad rzeką Wieprzą..
Jak się potem okazało takich wiat było na trasie więcej co oczywiście ucieszyło wędrowców.
Na pociąg stawiło się czwórka turystów- sam Mecenas, Andrzej /bez Uli bo ta nadal rehabilituje
się po zabiegu/ oraz Mariola i Andrzej Jóźwiakowie. Żałowaliśmy że Nie było z nami kapitan
Halszki bo ta zawsze nosi ze sobą wymyślne jadło oraz mocną pieprzówkę- pani kapitan jednak
musiała wyjechać do Sopotu. Po około 15 minutach jazdy wysiedliśmy na przystanku Wrząca Pomorska,
gdzie od razu trzeba było się pokrzepić własnorobnym eliksirem Andrzeja. Niebo zaczęło się
"przecierać" i wkrótce było słonecznie i pogodnie, dokuczał jednak zimny i porywisty wiatr.
Pośród plantacji choinek weszliśmy do centrum Zagórek i skręciliśmy w prawo na trakt do
Zbyszewa. Na końcu wsi znajdowało się boisko i pierwsza na trasie wiata pod którą usiedliśmy
na popas-kawę, kanapki no i kolejny łyk eliksiru. Wiata jednak niespecjalnie chroniła od
wiatru więc aby nie zmarznąć musieliśmy dość szybko się zbierać .Doszliśmy do przysiółka
Zbyszewo i skręciliśmy na stary, brukowany trakt wiodący na południe. Po krótkim marszu przez
las doszliśmy do miejsca określonego na mapach jako ''Wygoda'' gdzie znajdowało się malownicze
leśne jezioro. Miejsce było naprawdę urocze- co widać po zdjęciach- nadto nad jeziorem
znajdowała się wiata, skąd mogliśmy delektować się widokiem na okolicę, podziwiać wysepki na
wodzie oraz stada kaczek. Dmuchało tam jednak jeszcze bardziej intensywnie niż w Zagórkach więc
z żalem musieliśmy opuścić to miejsce i idąc za znakami czarnego szlaku wejść w wysokopienny
las gdzie wiatr już nie miał takiej mocy.. Nadto od północy zbliżały się niepokojąco ciemne
chmury /od razu dodajmy iż na szczęście do końca wędrówki mieliśmy słonecznie/. Po przejściu
kilku kilometrów- kolejna wiata na skraju lasu, ale zależało nam na dłuższej posiadówce pod
inną wiatą- nad rzeką Wieprzą, gdzie już kilka razy biesiadowaliśmy. Niestety, dochodząc do
Korzybia prowadzący- Mecenas zmylił drogę i zamiast nad Wieprzę, skierował się w stronę
leśniczówki Lisowo, zanim się zorientował w pomyłce, minął pewien czas a trasa "zwiększyła" się
o nadprogramowe 2 km. Tak więc nad Wieprzą byliśmy dopiero około 15ej, a o godz 15.49 mieliśmy
pociąg powrotny /i prawie 2 km do dworca/ więc mogliśmy w tym ulubionym miejscu posiedzieć
tylko kilkanaście minut. Na pociąg jednak zdążyliśmy bez problemów, tak, że jeszcze starczyło
czasu na pożegnalnego''strzemiennego''.