Data: 18.02.2023r
Trasa: Pomysk Wielki- jezioro Cechyńskie Małe- Cechyny- jezioro Głęboczko- nasyp d.linii
kolejowej- jezioro Stary Staw- niebieskim szlakiem- jezioro Jeleń- Bytów 17 km
Prowadzący: Zbigniew Lewicki
Liczba uczestników: 40
W piątek nad Polskę dotarł huragan ''Otto' 'przynosząc ze sobą zarówno wichurę jak i deszcze,
zwłaszcza na Pomorzu. Dlatego też wiele grup szkolnych odwołało swój udział w sobotnim rajdzie
a na zbiórce pod hotelem ''Mikołajek'' w sobotę przed 8 rano stawiło się tylko ok 30 osób na
trasę długodystansową, wśród nich nasz klubowicz Mecenas /dodajmy że na krótszą trasę
zgłosiło się niecałe 10 osób/. Tak więc uczestników było wyjątkowo niewielu jak na tego typu
imprezę, a szkoda bo trasa okazała się być bardzo atrakcyjna choć i męcząca. Chwilę po godzinie
8ej wyjechaliśmy autokarem do Bytowa by po ok godzinnej jeździe wysiąść obok kościoła w Pomysku
Wielkim. Co do pogody, wprawdzie wichura przegnała deszczowe chmury i nie padało, ale nadal było
pochmurno i dokuczał porywisty wiatr zwłaszcza na odkrytych terenach. Takim był też pierwszy
odcinek- do nasypu dawnej linii kolejowej z Bytowa do Lęborka- kiedyś szliśmy nim do Soszycy,
teraz mieści się na nim asfaltowa ścieżka rowerowa. Stamtąd skierowaliśmy się na zachód- w
kompleksy leśne gdzie znajdują się cytowane na wstępie jeziora lobeliowe. Dzisiejsza trasa nie
była oznakowana, dlatego też Zbyszek- prowadzący musiał często posługiwać się nawigacją GPS.
Błotnistymi, krętymi drogami dotarliśmy nad jezioro Cechyńskie Małe- rezerwat przyrody. Tam
nastąpiła narada- postanowiono wydłużyć wcześniej planowaną w regulaminie trasę /i tak zamiast
14 km przeszliśmy łącznie 17 km/. Obeszliśmy zatem jezioro i dotarliśmy do osady Cechyny /raptem
tylko kilka chałup/ by dojść do kolejnego rezerwatowego jeziora-Głęboczek. Z tamtego miejsca
trasa była tak mylna że nawet prowadzący nieco się pogubił, na szczęście idąc nieco ''na
przełaj'' błotnistą ścieżką dotarliśmy do tej samej drogi którą przyszliśmy- zrobiliśmy zatem
klasyczną ''pętlę''. Jeszcze należy wspomnieć iż poza jeziorami mieliśmy do czynienia z
liściastymi i bukowymi lasami zaś rzadko z drągowinami sosnowymi, tak że krajobrazy nieco
przypominały te bieszczadzkie. Co do dalszej trasy-ścieżką rowerową na dawnym nasypie kolejowym
podążyliśmy na południe mijając po lewej jezioro Stary Staw by wkrótce skręcić w prawo za znakami
niebieskiego szlaku w stronę jeziora Jeleń. Mimo zmęczenia szybkim marszem dotarliśmy na miejsce
zbiórki przy wiacie obok ośrodka- tam dotarła druga trasa z Jackiem Grabowskim na czele zaś
pod wiatą Piotrek Koszutowski serwował nam grochówkę, której można było wziąć nawet kilka
dokładek, bowiem- jak wspomniano na początku- wielu zapisanych uczestników się wycofało. Mecenas
również się najadł ale było mu smutno z powodu braku przyjaciół- Andrzeja i Marka oraz pani
kapitan Halszki z pieprzówką, z którymi mógłby podyskutować o problemach turystyki pieszej.
Ostatni odcinek trasy nie był Zbyt ciekawy- krótko przez las a potem już na ''beton'' na
przedmieściach Bytowa. Było i monotonnie i..wietrznie.. Po forsowym marszu w trakcie którego nieraz
zmęczone dzieci kładły się na chodniku dotarliśmy pod zamek w Bytowie gdzie już czekał autokar-
dla uczestników trasy długodystansowej, oraz busik- dla uczestników trasy krótszej.. I jeszcze
ostatnia refleksja- po raz kolejny rajd zimowy..był bez śniegu..choć tak prawdę mówiąc nie ma czego
żałować, bo pomnażało by to trudność marszu a i tak dzisiejsza trasa dała się solidnie we znaki, nie
tylko z uwagi na długość- 17 km ale rodzaj terenu..