Data: 03-05.02.2023r
Komandor rajdu: Daniel Nazaruk
Prowadzący: Izabela Sobieraj, Iwona Linowska, Tomasz Dębski
Liczba uczestników: 130

Po kilkuletniej przerwie spowodowanej pandemią dzięki wytężonej pracy naszego honorowego prezesa, 
obecnie prezesa RO PTTK Gdańsk ponownie został zorganizowany ''kultowy'' rajd zimowy o nazwie Stolemy. 
Klubowicze KTP Orły swojego czasu dość często i licznie uczestniczyli w tych rajdach /pamiętamy 
zwłaszcza Leśnice i Tczew/ potem wykrystalizowała się trójka- Robert i Złoty But z Koszalina oraz 
Mecenas. Niestety w tym roku na Stolemach był tylko ten ostatni i to dopiero od soboty bo w piątek 
pracował. Ciekawostką było to, że w środę przed rajdem odwołano trasę narciarską z uwagi na brak 
śniegu- ale w czwartek tak sypnęło, że śmiało można było wędrować na nartach /co zobaczymy na 
zdjęciach/. Byli jednak nieliczni szczęśliwcy posiadający narty i ci wędrowali indywidualnie. 
Rajd rozpoczął się w piątek rano zwiedzaniem Lęborka po którym oprowadzali członkowie Kahel Klubu m in 
Ewa Moorhexe z Altherrschwanzdorf zaś dowóz sprzętu na bazę zapewnił Tadek ''Roszpunka'' Krawczyk. Po 
zwiedzaniu wszyscy uczestnicy /choć różnymi trasami/ wyruszyli na północ kierując się m.in przez 
Nową Wieś, Wilkowo, szlak Jana Kiśluka, sławne Obliwice aż do Łebienia gdzie w miejscowej szkole 
mieściła się baza rajdu. W sobotę rano na rajd dotarł Mecenas i chociaż nie było z nim Pruszkowiaka 
ani Złotego Buta nie czuł się samotny- na rajdzie było bowiem wielu znajomych z turystycznych szlaków. 
Poza Danielem byli m.in Bartek Leoniak z Łodzi /''witam kolegę członka komisji..''- jak go witał 
zawsze Daniel/- tym razem bez psa Maksa, co bynajmniej innych nie zmartwiło, znajomi z OWRP, a także 
legendarny Paweł ''Pączek'' z Pilawy, znany abstynent i propagator trzeźwości pośród turystów, stary 
kumpel Mecenasa- dlatego też oni wędrowali wspólnie pomagając Izie Sobieraj w obsłudze trasy, prowadziła 
ona bowiem trasę nr I-rekreacyjną, w której uczestniczyły dzieci, stąd też większy obowiązek prowadzącej 
by wszystkich upilnować. Trasa nr I wyruszyła w sobotę rano na północ, najpierw szosą przez Kopaniewo do 
Zdrzewna, gdzie mieści się ciekawy zabytkowy pałac, ostatnio odnawiany, oraz murowany wiatrak ''holender''. 
Dotychczas było słonecznie ale już nadciągały ciemne chmury i co jakiś czas dopadała nas ''dujawica'' 
dokuczliwa zwłaszcza na odkrytych terenach a na taki właśnie wchodziliśmy po obejrzeniu wiatraka- idąc 
drogą na wschód w stronę dawnego lotniska Kopaniewo. Mozolnie, chwilami po kolana w śniegu dotarliśmy do 
granic lotniska i skierowaliśmy się na południe z zamiarem dojścia przez pola do Łebienia, trzeba było 
jednak zmienić plany i po kilkuset metrach skręcić do wsi Kopaniewo, tam bowiem wiodła przetarta droga, 
zaś droga na wprost była całkowicie zasypana i nawet niemożliwa do zindentyfikowania. Tak więc zrobiliśmy 
''kółeczko'' i od Kopaniewa tą samą trasą, po szosie wróciliśmy do Łebienia. Nie ma przy tym co wspominać, 
że po powrocie do szkoły zmarznięci wędrowcy musieli się pokrzepić i rozgrzać zaś kolega Pączek opowiedział 
baśń o Duchu Puszczy z Podlasia. Wieczorem każdy mógł też najeść się ufundowaną przez organizatorów zupą 
ogórkową. Rano w niedzielę w hali sportowej odbyło się uroczyste zakończenie rajdu w obecności szeregu 
oficjeli m in dyrektora Krzysztofa Pruszaka, rozdano nagrody, poczęstowano ciastem od Koła Gospodyń Wiejskich 
i..nadszedł czas powrotu. W zasadzie wszyscy- poza trasą rowerową- szli tym samym szlakiem, przez Obliwice i 
Garczegorze do Lęborka. Mecenas skorzystał z oferty dyrektora Pruszaka który go zabrał z trasy, by w stanicy 
w Obliwicach przyrządzić gorące napitki dla wędrowców. Należało też na chwilę zasiąść ''pod łodzią'' by 
wspomnieć posiadówki z Janem Kiślukiem i baronem Markiem von Głowitz. A po posiadówce- szybki marsz do 
Lęborka by zdążyć na pociąg.. Pod dworcem czekał już Tadek z bagażami i można było odpocząć w 
siedzibie LOT..