Data: 14.01.2023r
Trasa: Ustka PKP- port- brzeg morza- Orzechowo- wokół Wydmy Orzechowskiej- Zapadłe-
szlakiem dawnej kolei- Ustka PKP 12 km
Prowadzący: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 6
Podobnie jak rajd ''Zimowe laski'' równie cyklicznym i corocznym, odbywającym się na
początku roku jest wędrówka pt ''Brzeg morza po zimowych sztormach'' gdzie idąc brzegiem
morza z Ustki do Orzechowa możemy obserwować skutki wpływu wichrów i sztormów na klifowy
brzeg. Prognozy pogody na sobotę nie były pesymistyczne /gdyby zapowiadano ulewy-
wybralibyśmy raczej ''leśną'' trasę/ więc zdecydowaliśmy się zorganizować tą wędrówkę
właśnie teraz. Co do pogody, od razu informujemy, co zresztą będzie widać na zdjęciach,
że mieliśmy jej pełen przekrój- poczynając od słońca poprzez pełne zachmurzenie i
przelotne opady deszczu. Wyjechaliśmy ze Słupska do Ustki pociągiem o godzinie 9.30 w
składzie- Ula z Andrzejem, kapitan Halszka z pieprzówką, Mecenas oraz Andrzej Jóźwiak z
Mariolą. Na peronie w Słupsku Nieco nas zmoczył dość rzęsisty deszcz za to Ustka
przywitała nas słońcem, choć wiał dość silny wiatr, na szczęście z zachodu co tylko
pomagało nam w drodze do Orzechowa.. Mieliśmy ochotę na kawę, a panowie też na coś nadto
dlatego też wyruszyliśmy dość szybkim tempem aby w spokoju, bez towarzystwa ludzi
zatrzymać się na pierwszy postój. Od razu pojawiły się głodne mewy stadnie krążyły nam
nad głowami a które zostały poczęstowane kawałkami sernika, zaś Andrzej z Mecenasem z
lubością delektowali się mocną i rozgrzewającą pieprzówką od Halszki. Powodzeniem
cieszyła się także kawa z rumem od Marioli może nie była tak szlachetna jak ''kawa
penitencjarna'' barona Marka von Glowitz ale jej smak był ciekawy.. Zastanawialiśmy się
czy nie powinniśmy jednak wejść do lasu i pójść dalej szlakiem mając wiedzę z ostatnich
lat że pod Orzechowem fale dochodzą do klifu i przejście suchą nogą jest niemożliwe.
Odważni Mariola i Andrzej Jóźwiakowie ruszyli jednak jako pierwsi co zachęciło pozostałych..
Przemieszczając Się skokami gdy tylko cofały się fale dotarliśmy w końcu do ujścia
Orzechówki a z naszej grupy jedynie Halszka zamoczyła nogi na co pospieszyliśmy z napojami
rozgrzewającymi. Kolejny, dłuższy postój wypadł pod znaną już nam wiatą u podnóża Wydmy
Orzechowskiej, tam też postanowiliśmy, że tym razem nie przejdziemy przez wydmą lecz ją
okrążymy ścieżką przyrodniczą by zmienić i urozmaicić trasę.. Idąc błotnistymi drogami-
choć wtedy na krótko pojawiło się słońce- doszliśmy do wiat u wejścia na wydmę od
strony Zapadłego. Stamtąd do Ustki szliśmy szlakiem dawnej linii kolejowej Ustka-Smołdzino, z
astanawiając się na którą dotrzemy do Ustki, mieliśmy bowiem pociągi o 15.02 i 16.02.
"Stery" wówczas przejęli starzy wyrypiarze- Andrzej i Mecek którzy narzucili wielce
forsowne tempo, tak że mimo zmęczenia, w ostatniej chwili- i to wszyscy- zdążyliśmy na pociąg
odjeżdżający o 15.02. Tam kapitan Halszka jak zwykle służyła nam pomocą,rozwożąc swoim
samochodem do domów..