Data: 07.01.2023r
Trasa: Słupsk Lasek Północny- d.cmentarz- ul.Sportowa- stawy pod Siemianicami- 
       działka Andrzeja- hacjenda księcia Jarosława- Słupsk 8 km
Prowadzący: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 7

Po okresie świąt spędzanych na wyjazdach czy w gronie rodziny był najwyższy czas aby 
zainaugurować sezon wędrówek w nowym roku 2023. Mogliśmy udać się do Lęborka na wędrówkę 
przez Lubowidz do zajazdu' 'Krywań'' ale po śmierci Janka Kiśluka nie ma już takiego 
"klimatu" wędrówek lęborskiego ''Kahel Klubu' 'jak kiedyś. Dlatego też na tamtą imprezę z 
naszego klubu pojechał jedynie baron Mark von Glowitz z młodymi i pięknymi dziewczynami z 
koła turystyki "Atanda" z Główczyc. Słupszczanie zaś- a w szczególności Ula z Andrzejem 
postanowili pierwszy noworoczny rajd zorganizować w okolicach Słupska- co roku bowiem pod 
hasłem "Piękne zimowe laski" chodziliśmy po słupskich laskach- Północnym i Południowym, 
okazało się iż w tym roku te laski nie takie zimowe a raczej wiosenne.. W piątek, gdy miało 
miejsce święto Trzech Króli, spadł dość obfity śnieg i wydawać by się mogło iż wędrówka 
będzie po "zimowym lasku". Sobotni ranek był jeszcze pochmurny, po wspomnianych piątkowych 
opadach zostało jeszcze nieco śniegu, zwłaszcza w lesie, plusowa temperatura sprawiła 
jednak iż szybko on topniał, drogi i ścieżki stały się błotniste.. Start został zaplanowany 
na godzinę 10.00 jako iż trasa była krótka a i śpiochom też należał się wypoczynek.. Pod 
wiatą na początku Lasku Północnego powoli gromadzili się uczestnicy- jako pierwszy 
Mecenas, potem Ula z Andrzejem, kapitan Halszka, Brygida z Towarzystwa Przyjaźni 
Polsko-Tureckiej "Yarak Mustafa" a także Marcel- dzisiejszy jubilat, bowiem kończył 35 lat 
a od początku wędruje z klubem i jest "ostatnim mohikaninem" z pierwszego składu. Piękna 
kariera i podziw że mimo posiadania dwójki małych dzieci znajduje czas na wędrowanie. 
Zasłużonego jubilata należało stosownie uczcić "symboliczną lampką wina" co skwapliwie 
uczynił Andrzej. Jako ostatni dotarł zziajany Stary traper z Redy-Jurencjo co wielce uradowało 
Brygidę /i jego samego również../. Po skompletowaniu ekipy wyruszyliśmy na północ ścieżką 
obok dawnego cmentarza ewangelickiego przynależnego niegdyś do wsi Ryczewo, obejrzeliśmy 
stare nagrobki, zaś krótko potem Ula zarządziła ćwiczenia dla tych którzy wcześniej 
degustowali ową "lampkę wina"- panowie musieli podciągać się na drążkach.. Idąc skrajem lasu 
dotarliśmy do ul.Bauera i skręciliśmy w stronę ul Sportowej. Tam wspomnieliśmy zasłużonego 
klubowicza Krzyśka, znanego miłośnika kotów oraz wiedzę geologiczną Seweryna odnośnie 
pochodzenia wody w strumieniach. Gdy dotarliśmy do nasypu kolejowego zaczęło się rozpogadzać i 
wkrótce pojawiło się słońce. W tym pięknym słońcu szliśmy do działki Uli i Andrzeja położonej 
za stawami w pobliżu Siemianic, kontemplując piękno przyrody oraz..łabędzie których cała 
rodzina podpłynęła do nas licząc że je poczęstujemy.. To jednak czym dysponowaliśmy nie 
nadawało się dla łabędzi tylko do naszych gardeł co rychło Uczyniliśmy na działce, 
sadowiąc się- mimo resztek śniegu i błota- pośród drzewek owocowych. Po dłuższym "popasie" 
Andrzej poprowadził nas na przełaj w stronę drogi wiodącej do Niewiarowa, /żółty szlak/ ale 
gdy zobaczyliśmy jakie tam jest błoto- zawróciliśmy na drogę którą przyszliśmy /dawny szlak 
słupskiej kolei powiatowej/ i tam idąc wzdłuż nasypu kolei Słupsk-Lębork a potem samym nasypem 
dotarliśmy do rzeki Słupi skąd już blisko było do hacjendy "księcia Jarosława" czyli do altanki 
na działce przy ul.Borchardta należącej do Jarka Szczuckiego gdzie chętnie gościli radni miasta 
Słupska /do których należy i Mecek/.. Tam rzeczony Jarosław ugościł nas "chlebem i solą" poza 
tym mieliśmy też jeszcze własne zapasy a powodzeniem cieszyły się zwłaszcza paski suszonej 
ryby i kalmarów od Marcela.. Posiedzieliśmy tam jakiś czas lecz aby się nie "zasolić" trzeba 
było opuścić gościnnego gospodarza.. Jurencjo spieszył się na pociąg i odjechał z Brygidą 
samochodem zaś reszta poszła pieszo do swoich domów..