Data: 05.11.2022r
Trasa: Będziechowo skrzyżowanie- nasypem dawnej kolei- Rumsko- Równo- Główczyce-
Klęcinko hacjenda "U Benka" 8 km
Prowadzący: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 11
Po dłuższym czasie prezes klubu baron Mark von Glowitz postanowił wznowić rajdy w
okolicach Główczyc gdzie jedną z atrakcji jest wytwarzana przez Marka tzw "kawa
penitencjarna" o wyjątkowym smaku i mocy zaś jej receptura pozostaje nadal w
tajemnicy choć domyślamy się składników.. Prognozy pogody zapowiadały dość pogodny
dzień, dlatego sobotni poranek stanowił niemiłe zaskoczenie- oto nastąpiła klasyczna
listopadowa plucha- choć było dość ciepło.. Deszcz nie odstraszył jednak tych którzy
awizowali się na wędrówkę. O godzinie 8.00 autobusem NordExpress do Będziechowa
pojechali doborowi włóczędzy- Mariola i Andrzej Jóźwiakowie, Ula i Andrzej
Strzykowscy, Mecenas, stary traper Jurencjo z Redy, kapitan Halszka /tym razem
zapomniała pieprzówki/ oraz dawno nie widziana ale wielce Lubiana Brygida z
Towarzystwa Przyjaźni Polsko- Tureckiej ''Yarak Mustafa''/ nie chodziła na wędrówki
bo remontowała mieszkanie do którego się przenosi/. W Będziechowie czekali już na
nich Teresa z Markiem oraz dwie panie z koła turystyki pieszej "Atanda" z Główczyc.
Nastąpiło uroczyste wręczenie legitymacji PTTK nowym członkiniom, niektórym ze
wzruszenie zaschło w gardle więc trzeba było je przepłukać destylatem Andrzeja.
Wyruszyliśmy na wschód przez las idąc po nasypie dawnej kolei a gdy już wyszliśmy z
lasu na pola-zaczęło się przejaśniać. Znaleźliśmy grzyby- kanie a także dwie olbrzymie
purchawki /zamieszczamy zdjęcia/, jedna z nich, ta mniejsza miała charakterystyczny
kształt więc ochrzciliśmy ją "biedroniówką". Po dojściu w okolice Rumska
przeszliśmy przez stary wiadukt po czym skręciliśmy na brukowany trakt wiodący do
wsi Równo. Po drodze należało zwiedzić dawny cmentarz ewangelicki w bukowym lesie i
na skraju wsi, przy skrzyżowaniu dróg zasiąść na dłuższy odpoczynek. Tam zaczepiał
nas Zgłodniały kotek który wyjadł Andrzejowi całą szynkę z kanapek. Z Równa szliśmy
w stronę Główczyc przez pola znaną już nam doskonale aleją pośród drzew, wsłuchując się
w odgłosy odlatującego na południe ptactwa. Jeszcze krótki odpoczynek w lesie na
skrzyżowaniu dróg- tam gdzie kiedyś Rysiek ''Chuck Norris'' szukał żubrów a Jurencjo
wyjął wtedy z plecaka okazałego Żubra- skąd już niedaleko było do Główczyc. Na
hacjendzie "U Benka" zostaliśmy ugoszczeni sytnym krupnikiem /tym razem mówimy o zupie/,
pieczonymi kiełbaskami i kaszanką. Po biesiadzie, jeszcze przed godziną 15ą wsiedliśmy
do autobusu i wróciliśmy do Słupska.