Data: 04.06.2022r
Trasa: Żarnowska- żółtym szlakiem- Wielkie Bagno- Gać- Izbica 12km
Prowadzący trasę: Jacek Grabowski
Liczba uczestników: 7
Już od kilku lat obserwujemy iż niegdyś najsłynniejszy rajd słupskiego oddziału PTTK
a mianowicie zlot szlakami SPN znacznie ,,podupadł,, zarówno jeśli chodzi o czas
trwania /teraz jest tylko jednodniowy/ jak również odnośnie frekwencji uczestników.
Jednakże my zgodnie z tradycją postanowiliśmy i w tym roku wziąć udział w tym rajdzie,
zapisując się na trasę z Kluk do Izbicy przez torfowiska. Niestety na dzień przed
rajdem z uwagi na kłopoty związane z zorganizowaniem transportu musieliśmy zmienić
trasę na tą wiodącą z Żarnowskiej /czyli de facto powtarzaliśmy trasy naszego rajdu
,,Wydma,,/. Dobrze natomiast że autokar zawiózł nas do samej wsi Żarnowska i nie
musieliśmy drałować asfaltem od szosy do Łeby, w ten sposób nadrobiliśmy ze dwa kilometry.
Nasza ekipa Pojawiła się w składzie: Andrzej z Ulą, Beata, kapitan Halszka, Mecenas,
Andrzej Jóźwiak oraz Maryla. Za zgodą prowadzącego postanowiliśmy odłączyć się od
głównej grupy piechurów i iść we własnym towarzystwie, nie lubimy bowiem tłumów.. Od
razu zatem udaliśmy się na pomost nad jez.Łebsko, po czym zasiedliśmy na trawce,
gdzie degustowaliśmy kawę oraz zacny napój własnorobny Andrzeja. Jak widać na zdjęciach,
pogoda dopisała, było słonecznie i ciepło, a nadto zachwycały nas kolory przyrody,
zieleń młodych liści, złote kwiaty żarnowca i białe pąki na krzewach. Aby odejść
należycie daleko od głównej grupy, Mecenas narzucił ostre tempo, by zatrzymać się na
dłuższy popas w okolicach tzw ,,Wielkiego Bagna,, gdzie znajdują się kładki, pomosty
oraz punkt widokowy.. Zawsze o tej porze roku zakwitają bielą wełnianki i rzeczywiście
zobaczyliśmy ich całe łany.. Siedzielibyśmy tam długo, ale zostaliśmy doścignięci przez
,,zasadniczy,, peleton, więc szybkie hasło do wymarszu do kolejnego miejsca postoju
które zaplanowaliśmy pod wiatą przy wejściu do wsi Gać. Na miejscu okazało się, że..
wiaty już nie ma, została rozebrana, na szczęście pozostały ławeczki, na których z ochotą
zasiedliśmy.. Należy wspomnieć iż na trasie nie spotykaliśmy innych piechurów poza
uczestnikami rajdu, za to mijało nas wielu rowerzystów. I właśnie dla nich w malutkiej
przecież wsi Gać zorganizowano bar o nazwie ,,Rowerowa przystań,,. My też tam przystanęliśmy
by kupić ciasto rabarbarowe, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę, malowniczą /zwłaszcza
w okolicach kanału i rzeki Łeby/ ale i monotonną, więc z ulgą dotarliśmy na metę
mieszczącą się na ulubionej bazie turystycznej u Sławka Zawadzkiego, który osobiście widząc
znane twarze wielce się ucieszył i rychło poczęstował ,,chlebem i solą,,. Następnie
smażyliśmy przy ognisku ,,przydziałowe,, kiełbaski oraz kaszankę od Halszki, można się też
było pokrzepić piwem od Sławka. Jedynie Mecek był smutny bo też by się napił ale jego żołądek
źle reaguje na piwo, na szczęście troskliwy Andrzej wnet go pocieszył.. Na bazie byliśmy
pierwsi, ale stopniowo zaczęły się schodzić inne grupy, m.in zaraz po nad nadszedł Zbyszek
Lewicki z utytłanymi po kolana dzieciakami, których wiódł ,,torfowym szlakiem,, z Kluk i tak
jak należało się spodziewać wędrówka na tym odcinku nie była zbyt miła.. Należy dodać iż
niestety pojawiło się latające ,,robactwo,, m.in komary które zakosztowały naszej krwi na
starym cmentarzu w Żarnowskiej i koło Wielkiego Bagna.. Żałowaliśmy, że nie mogliśmy zostać
na noc u gościnnego Sławka, ale musieliśmy wracać ze wszystkimi, tak że po ognisku i
konkursach krajoznawczych zapakowaliśmy się do autokaru i po szesnastej byliśmy już w Słupsku..