Data: 09.04.2022r
Trasa: Kruszyna- Komiłowo- Kruszyna 4 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4
Prognozy pogody na tą sobotę były dosyć ''ponure'' bowiem zapowiadały silny wiatr i
ulewy z burzami, co odstraszyło potencjalnych wędrowców, a szkoda.. Rzeczywiście bowiem
pogoda okazała się wielce zmienna, lecz ciężkie, deszczowe chmury pojawiały się jedynie
sporadycznie,zaś przez większość czasu było raczej słonecznie choć faktycznie dokuczał
silny wiatr. Planowaliśmy uczestnictwo w festynie przedwielkanocnym organizowanym przez
znaną firmę wędliniarską Tołłoczko w Kruszynie i po dokonaniu zakupów trasę przez Lulemino
do Kwakowa, plany te się jednak zmieniły.. Ze Słupska do Kruszyny wyjechaliśmy o 800
autobusem NordExpresu w składzie: Beata, Mecenas, Ewa i Maryla i po pół godzinie już
byliśmy na miejscu. Impreza miała się rozpocząć o 9.00 więc musieliśmy poczekać na otwarcie,
czas ten spędziliśmy przy głazie na skrzyżowaniu dróg. Okazało się, że wystawcy
zjeżdżają się stopniowo i tuż po otwarciu niewiele można jeszcze nabyć i zadegustować więc
nastąpiła wyżej wspomniana zmiana planów- czyli trasa piesza na początku a nie na koniec
imprezy. Udaliśmy się zatem do Komiłowa by posiedzieć pod wiatą nad stawem- był to dobry
pomysł bo akurat gdy siedzieliśmy pod wiatą- spadła burza gradowa. Droga z Kruszyny do
Komiłowa wiodła przez pola gdzie dokuczał nam chłodny wiatr, więc zmarznięci z ulgą
udaliśmy się do namiotu gdzie już wszystkie stoiska były czynne. Zajadaliśmy się gulaszem
z dziczyzny i pierogami z nazwy ruskimi ale sprzedawanymi przez Ukraińców.. Organizatorka i
gospodyni- pani Tołłoczko oferowała nam regionalne piwo z browaru bytowskiego, ale na tą
porę roku i chłód przydatniejsze są szlachetniejsze trunki no i gospodyni i takie znalazła..
Smakiem i mocą dorównywały sławnemu ''eliksirowi Panoramixa''tak,że rychło opróźniliśmy całą
flaszkę..Po jadle i napoju nadszedł czas zakupów- pisanek, stroików, szynek, pieczywa, miodów
no i nalewek o ciekawej nazwie /publikujemy zdjęcie/.. Stopniowo namiot zaczął się zapełniać
gośćmi, zagrała też regionalna kapela.. Napotkaliśmy wielu znajomych, również z prokuratury i
sądu, więc ''eliksir pani Tołłoczko'' musiał być degustowany ukradkiem, więc przenieśliśmy się
na zewnątrz, gdzie zasiedliśmy na ławkach przy ognisku na którym grzał się garniec z gulaszem
i podziwialiśmy kwiaty ze szklarni Andrzeja Reszetara z Barcina /kolega Mecka, wspólnie
biesiadowali na małankach ukraińskich/. Nie było już czasu by powędrować wcześniej planowaną
trasą przez Lulemino do Kwakowa więc poszliśmy na przystanek w Kruszynie skąd odjechaliśmy do
Słupska..