Data: 31.07.2021r
Trasa: Wilkowo- Łabędzi Staw- Obliwice 5 km
Prowadzący: Tadeusz "Roszpunka" Krawczyk, Jan Kiśliuk
Liczba uczestników: około 30
Jak pamiętamy, w czerwcu na skutek nagłej śmierci wójta gminy Nowa Wieś Lęborska
odwołano imprezę turystyczną związaną z otwarciem nowego szlaku tzw ,,łącznikowego''
bowiem łączącego szlak czarny z Nowej Wsi do Gęsi oraz szlak Lęborskiej Drogi Św.Jakuba.
Wówczas niejako w zastępstwie udaliśmy się na bazarek do Krępy. Kilka dni temu od
samego Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i
Uznanego- Jana Kiśluka otrzymaliśmy informację, że odwołana w czerwcu impreza
odbędzie się w sobotę 31.07, co oczywiście wzbudziło w nas entuzjazm, bowiem- choć
okolice Obliwic są nam znane- zawsze lubimy tam przebywać z uwagi na towarzystwo oraz
gościnność dyrektora GOK- Krzysztofa Pruszaka. Z drugiej strony wiadomo iż w miesiącach
letnich wielu przebywa na urlopach w innych częściach kraju. Nie wszyscy zatem chętni
mogli przyjechać ale i tak frekwencja dopisała. Ze Słupska przyjechali Marcel i Mecenas,
z Redy stary traper,,Jurencjo'', z Główczyc baron Mark von Glowitz z Tereską, zaś w Lęborku
zebrała się liczna grupa z kręgów przewodnickich i turystycznych z Jankiem, Tadkiem, Lechem
,,Big Horn' 'oraz Ewą ,,Moorhexe'' z Wichser an der Schwule spod Hamburga. Na miejscu
stwierdziliśmy iż zmieniły się okolice dworca PKP, w szczególności zachwyciła nas nie
tyle panująca wokół ,,betonoza'' lecz lokomotywka postawiona na szynach przed budynkiem.
Kilka minut po godzinie 10.00 wsiedliśmy do busa, którym pojechaliśmy do ,,wioski rekordów"
czyli Wilkowa, jakie to rekordy to doskonale wiemy, najdłuższa deska, hulajnoga, największa
cegła, chodak i koło.. Tam czekali na nas ,,oficjele'' jak wójt komisarz, sołtys Wrzesień,
burmistrz Lęborka Witold Namyślak oraz oczywiście Krzysztof Pruszak. Po uroczystym powitaniu i
przemówieniach nastąpił wymarsz, raźnie nas prowadził Janek Kiśluk mimo zdrętwiałej nogi
oraz tego, że wczoraj do późna w nocy ,,szczepionkował się'' z doktorem Zenkiem. Nieco
obawialiśmy się o pogodę, lecz wyjątkowo nie chodziło nam o deszcz lecz o słońce, by za bardzo
,,nie waliło w czachę'' lecz choć dzień był faktycznie słoneczny to często pojawiały się
chmurki i podmuchy wiatru. Gdy weszliśmy do lasu to zatrzymaliśmy się na popas również dlatego
by wszyscy się zebrali, gdyż ,,peleton'' znacznie się rozciągnął.. Główny postój, trwający
ponad godzinę, nastąpił jednak nad Stawem Łabędzim, gdzie usiedliśmy w zacisznym miejscu pod
wiatą wśród krzaków, by nikt nam nie przeszkadzał w kontemplowaniu piękna okolicy, podczas
gdy reszta rozpaliła ognisko i piekła kiełbaski. Na stołach była też woda, napoje i ciasteczka,
tak że można było pobiesiadować.. Wyjątkowo nie było natomiast parowanych ziemniaków, nie ta
pora roku niestety.. Kolejny postój, już ostatni miał miejsce na stanicy w Obliwicach, gdzie
nasza ,,paczka'' jak zwykle zasiadła ,,pod łodzią'' i świętowała to, że Marcel zostanie po
raz drugi ojcem.. Trzeba było zatem,,zaklekotać'' niczym białe bociany, zaś Marek postawił
napitek z wesela swego syna Grześka. Po 14ej odjechaliśmy busem do Lęborka ale rozochocony
Janek postanowił byśmy jeszcze zajechali do Garczegorza obejrzeć teren dawnego cmentarza
naprzeciwko kościoła oraz obejrzeć..zakład rekonstrukcji trumien.. Od razu przyszło nam na myśl
jak to planowaliśmy kiedyś zakupić trumnę by złożyć do niej ,,zmęczonego rajdem'' Janka i
obserwować jego reakcję po wybudzeniu.. Czas jednak naglił, pociąg z Lęborka do Słupska był o
15.07 więc trzeba się było spieszyć.. Na pociąg zdążyliśmy w ostatniej chwili.. Planujemy
wkrótce wycieczkę nadmorską by zażyć kąpieli korzystając z lata..