Data: 26.06.2021r
Trasa: Słupsk- pętla autobusowa przy ul Gdyńskiej- przepust pod obwodnicą- Płaszewko-
Krępa- mostek nad Glaźną- Słupsk "Barania Hacjenda" 10km
Prowadzący: Ula Strzykowska
Na tą sobotę z wielkimi fanfarami miało odbyć się uroczyste otwarcie nowego szlaku z
Wilkowa, miało być darmowe jadło, napitek, nagrody i wszyscy planowaliśmy wybrać się
właśnie tam. Niestety w piątek wieczorem zadzwonił do nas sam Wielki Mistrz Wolnej
Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego I Uznanego, Jan Kiśluk i ze smutkiem
oznajmił że z uwagi na zgon wójta Nowej Wsi Lęborskiej impreza zostaje odwołana.
Powstał zatem problem co uczynić z sobotą zwłaszcza że zapowiadana była słoneczna pogoda.
Postanowiliśmy zatem po raz kolejny wybrać się do Krępy po przetwory na bazarek, lecz
tym razem trasą od północy. O godzinie dziewiątej rano na zbiórce przy pętli autobusowej
przy ul Gdyńskiej stawili się Ula z Andrzejem, Mecenas, Baron Mark von Glowitz,
kapitan Halszka oraz Andrzej Jóźwiak. Wyruszyliśmy trasą jak niegdyś do,,łowcy lwów,,
czyli w stronę Kusowa, przez ,,plac budowy,, bowiem na tym odcinku jest budowana droga
od Słupska do obwodnicy, za przepustem pod szosą skręciliśmy w prawo w stronę Płaszewka.
Wprawdzie już na samym początku Ula zapowiedziała na zakończenie grilla i popijawę na
swojej hacjendzie i prosiła by się nie,,kiślukować,, po drodze, ale na postoju przy leśnej
drodze panowie i tak nieco ,,zaklekotali,, jak Biały Bocian. Było słonecznie ale na
szczęście upały nie tak intensywne jak tydzień temu. Przed Płaszewkiem odszukaliśmy skryty
w zaroślach stary przedwojenny cmentarz, podobny był w Krępie ale tam został ładnie
uporządkowany. Szybki marsz przez Płaszewko, znowu las i weszliśmy do Krępy. Na bazarku
nie było ani tylu ludzi co ostatnio ani tylu stoisk. Można jednak było zakupić kaszankę i
kiszkę ziemniaczaną oraz przetwory owocowe. Posiedzieliśmy potem na skwerku, tam zostali
Marek z Andrzejem po których miał przyjechać Michał aby przygotowali już grilla.
Pozostała czwórka wyruszyła szlakiem w stronę trasy ,,zwiniętych torów,, przeszliśmy przez
kładkę na przyczółkach dawnego wiaduktu i do Słupska wędrowaliśmy już cały czas ścieżką
rowerową obok szosy, nie schodząc na leśne ścieżki. Zadzwoniła do nas sławna Moorhexa z
Wichser an der Schwule koło Hamburga, która też się wściekła na wieść o odwołaniu rajdu z
Wilkowa i postanowiła się zrelaksować intensywną jazdą na rowerze, Janek jak wiadomo
inaczej się ,,relaksował,, choć w sumie podobnie jak my na zakończenie. Dochodząc do stawów
w Parku Trendla skręciliśmy w ich stronę by ścieżkami i opłotkami dojść tam skąd startowaliśmy,
po drodze witając się z wesołymi kozami które pasły się w parku. Kapitan Halszka przewiozła
nas do ,,Baraniej Hacjendy,, Uli i Andrzeja gdzie rozpoczęła się biesiada przy grillu ale i
przy gitarze, a zwłaszcza Mecka zachwyciło to, że Andrzej grał stare przeboje turystyczne,
których się nauczył w ostatnich tygodniach.