Data: 11-25.07.2020r
Bazy rajdu: Otmuchów, Pokrzywna
Trasy indywidualne
Organizator: Paweł "Pączek" Kowalczyk z Pilawy
Liczba uczestników: 85
Czas pandemii spowodował odwołanie praktycznie wszystkich imprez masowych organizowanych
przez PTTK, dlatego z niepokojem zastanawialiśmy się co będzie z najsłynniejszym chyba
rajdem w Polsce, zwanym w skrócie OWRP, na który co roku wybierają się nasi klubowicze. I
rzeczywiście, oficjalnie Oddział PTTK Opole odwołał imprezę, jednakże jeden z legendarnych
już uczestników tego rajdu, Paweł Kowalczyk z Pilawy zwany potocznie Pączkiem, postanowił
poprowadzić rajd własnym sumptem, sam zorganizował koszulki, znaczki ,certyfikaty oraz
znalazł miejsca noclegowe. Wiadomym było, że tegoroczny rajd, niezależnie od kwestii patronatu
przez PTTK, będzie musiał być inny niż poprzednie, bowiem nie będzie miał charakteru obozu
wędrownego, lecz raczej polegający na stacjonarnych bazach i trasach indywidualnych.
Wykluczone bowiem były noclegi przy szkołach w małych miejscowościach, oraz z przewóz
sprzętu turystycznego, oraz, tak jak zawsze było praktykowane, kilka tras rajdu
schodzących się gwiaździście w jednym miejscu na metę. Mając powyższe na uwadze, kolega
Pączek zaplanował jedynie dwa miejsca noclegowe, w Otmuchowie i Pokrzywnej, skąd indywidualnie i
dowolnie każdy planował sobie trasy piesze. Jak pamiętamy, co roku rajd OWRP grupował nieraz i
po kilkaset uczestników, w tym roku była niecała setka co i tak należy uznać za sukces
frekwencyjny. Pierwsza baza rajdu, w Otmuchowie mieściła się na campingu PTTK nad Jeziorem
Otmuchowskim. Piękne miejsce.. Widok na jezioro i góry, leżące już po czeskiej stronie, zaś
pole namiotowe mieściło się pod wysokimi drzewami, skąd zawsze rano dochodziły trele ptaków.
Na campingu była przytulna knajpka, gdzie może było zjeść swojskie obiady, była możliwość
kąpieli w jeziorze, nie było też, tak uciążliwych na ośrodkach wczasowych, dyskotekowej głośnej
muzyki oraz.. wizyt podchmielonych "miejscowych".. Prawdziwa sielanka, gdyby nie komary,
wyjątkowo chłodne noce i..odgłosy przejeżdżających po kilkanaście razy pociągów towarowych,
linia kolejowa biegła bowiem tuż obok i wzdłuż terenu campingu, równolegle do jeziora. Z naszego
grona na OWRP wybrali się jak zwykle Mecenas i Ania, i jak zwykle na chłody i komary Mecek miał
jedno lekarstwo- eliksir Panoramixa. Spośród znanych i sławnych turystów na rajdzie-poza "Pączkiem"
uczestniczyli też m.in gitarzysta Czarek Jawoszek z Radomia, członkowie KTPZG- Konrad Majewski
i Bartek Leoniak, honorowy prezes komisji-Stanisław Łuć, grupa z klubu "Bąbelki" z wyrypiarzem
Oskarbskim na czele, /niestety nie było Daniela/, Zdzichu Gostomski z Chełmna i wielu innych..
Mecenas, z uwagi na obowiązki zawodowe, uczestniczył w rajdzie jedynie w pierwszym tygodniu,
gdzie było zakwaterowanie w Otmuchowie, ale zgodnie z tradycją napisał relację, którą
poniżej publikujemy..
11.07. jadę pociągiem do Zawiercia, skąd z Anią jej samochodem do Otmuchowa. Ciągłe Opady
deszczu i chłodno. Na szczęście z Otmuchowie przestało padać, rozbijamy się na mokrej trawie,
witamy ze znajomymi ,z których jednak większość kwateruje w domkach, zaś w namiotach nieliczni.
12.07. nareszcie słońce, postanowiliśmy z Anią sentymentalnie /bowiem poznaliśmy się na OWRP
opolskim w roku 2006/ zwiedzić niesamowity pałac w Mosznej słynący z wielości wieżyczek i nader
eklektycznej architektury. Po drodze odwiedzamy miasteczko Biała, gdzie też kwaterowaliśmy 14
lat wcześniej. Mimo pandemii, w Mosznej tłumy ludzi. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na
zwiedzanie Otmuchowa, głównie zamku, gdzie Ania wchodzi na wieżę, a ja- z uwagi na rwę kulszową-
degustuję regionalne piwo w zamkowej kawiarni.
13.7. udajemy się do opactwa cystersów w Henrykowie, znanego z tzw "księgi henrykowskiej" gdzie
jest zapisane po raz pierwszy zdanie w języku polskim /"Daj ać ja pobruszę, a ty pożiwaj"/,
po klasztorze oprowadza nas zażywny mnich mogący odgrywać rolę braciszka Tucka z filmu Robin Hood.
Tego dnia zwiedzamy też Dwa ciekawe miasteczka- Ziębice i Paczków. W Ziębicach zachwycił nas
zwłaszcza ratusz, zaś w Paczkowie- szereg zabytkowych baszt i bram, dom kata, oraz ruina kościoła
na dawnym cmentarzu.
14.07. zwiedzamy Kamieniec Ząbkowicki, sławny zwłaszcza z wielkiego, przypominającego zamek, pałacu
księżnej Marianny Orańskiej. Oprócz niego ciekawy zespół klasztorny cystersów oraz odnowione
mauzoleum Hohenzollernów w lesie. Po południu przyjeżdża wreszcie Czarek Jawoszek, więc wieczorem
ognisko, gitara, śpiew i..urozmaicenie ogniska przez kolegę Pączka, który wrzucił do niego całą
wysuszoną choinkę z której buchnął tak wielki płomień, że niektórzy w panice uciekali.
15.07. jedziemy do Złotego Stoku gdzie największą atrakcją jest zwiedzanie dawnej kopalni złota.
Mnie najbardziej zachwycił przejazd kolejką górniczą po sztolni. Oglądamy też tzw Sztolnię Ochrowa
oraz rekonstrukcję średniowiecznej osady górniczej z domem kata.
16.07. załamanie pogody, w nocy i od rana opady deszczu. Nie zamierzamy jednak siedzieć na bazie,
jedziemy do Ząbkowic Śląskich, gdzie oczywiście należało obejrzeć ruiny pałacu i Krzywą Wieżę, ale
też dawny dwór Kauffunga gdzie mieści się Izba Pamiątek Regionalnych oraz pracownia dr Frankensteina.
Jak wiadomo, Ząbkowice przez wojną zwały się Frankenstein, i na kanwie procesu grabarzy w czasie
epidemii dżumy, pisarka Mary Shelley wymyśliła postać szalonego doktora i jego monstrum.
17.07. w planach jest zwiedzanie miasta Nysa z przewodnikiem, jako pierwszą zwiedzamy bazylikę oraz
dzwonnicę ze skarbcem św Jakuba. Następnie obchodzimy kolejne kościoły i starówkę, w końcu
rozpogadza się, więc po zwiedzaniu wracamy na bazę by degustować piwo. Po drodze zajeżdżamy do wsi
Wójcice gdzie w miejscowym kościele znajduje się przywieziony z kresów obraz Matki Boskiej Łopatyńskiej.
Zainteresowała mnie ulotka z apelem o pomoc dzieci z krajów Sahelu, nosząca tytuł "Ugaśmy pragnienie"
więc..wziąłem ją dla naszego przyjaciela Janka Kiśluka. To dla mnie i dla Czarka Jawoszka ostatni dzień
w Otmuchowie, więc wieczorem Pożegnalne ognisko, gdzie siedzielibyśmy długie godziny gdyby nie deszcz..
Smutno kończy się pobyt..
18.07. pakowanie się i wyjazd. Inni też się pakują, ale po to by przenieść się do Pokrzywnej, Czarek
jednak po to by jechać do Radomia a ja do Słupska. Ania zawozi mnie do Opola skąd mam bezpośredni
pociąg do Słupska o godz 14.08. Po drodze zajeżdżamy do Łambinowic /dawne Lamsdorf/ znanych z obozów
dla jeńców wojennych. Zwiedzamy muzeum oraz oglądamy dawne cmentarze żołnierskie. Było ciepło i parno,
zbierało się na burze.. Ostatnie pożegnanie Opolszczyzny.. Czy będzie rajd OWRP za rok? Czy znów
spotkamy starych przyjaciół, którzy stopniowo odchodzą?
Post scriptum.
Po tygodniu spędzonym w Otmuchowie, kilkanaście osób odjechało m.in Czarek Jawoszek i Mecek, ale reszta
w niedzielę przeniosła się do Pokrzywnej. Pamiętamy tą miejscowość z OWRP w roku 2006 dokąd szliśmy z
Prudnika a dalej przez Biskupią Kopę na Zlate Hory w Czechach. Oczywistym jest że w tym roku trzeba było
przypomnieć sobie te trasy i miejscowości. Tak więc uczestnicy zwiedzali Prudnik, Głuchołazy, Głubczyce,
Zlate Hory i odwiedzili Zlatorudne Mlyny, gdzie niegdyś mieliśmy podwójny nocleg i gdzie piwo lało się
strumieniami. Niestety wycinka drzew nieco zeszpeciła to miejsce. Dobrze, że pogoda dopisywała. Do zdjęć
Mecenasa z pierwszego tygodnia OWRP, dokładamy zdjęcia Ani z Zawiercia wykonane w drugim tygodniu,
w trakcie wycieczek z Pokrzywnej.