Data: 27.06.2020r
Trasa: Sycewice- Gac 5 km
Organizator: Maciej Gołofit /"Druid Panoramix"/
Liczba uczestników: około 20
Z uwagi na pandemię zostały zawieszone imprezy plenerowe takie jak "Czarne Wesele" w
Klukach gdzie swoje produkty wystawiał m.in znany i lubiany przez nas "Panoramix",
pod znakiem zapytanie stoją też takie festyny swołowskie jak Festiwal Nalewki
Pomorskiej czy Święto Gęsiny. Dlatego też Panoramix- z okazji swoich urodzin- postanowił
urządzić imprezę plenerową na terenie własnej posesji w miejscowości Gać. Ponieważ
terenu tego ma dosyć sporo, nie trzeba było siedzieć pod domem,l ecz na łące pod
zagajnikiem gdzie zorganizował pieczenie prosiaka tudzież inne atrakcje. Chętni mogli
nawet rozbić namioty i zostać na noc. Z naszego klubu na wycieczkę do Krainy Druidów
zdecydował się Mecenas /do którego potem dotarł Czarek/, zawsze chętny do degustacji
"magicznego eliksiru", a nadto pragnący połączyć urodziny Panoramixa ze swoimi imieninami,
które wprawdzie dopiero w poniedziałek, ale oczywistym jest, że tego rodzaju imprezy
"przesuwa się” na dni wolne. Nadto, co też jest ważne, prognozy pogody na sobotę były
optymistyczne- i rzeczywiście- przez cały dzień było pogodnie i upalnie. Autobus do
Sycewic był dość wcześnie, bo o godzinie 8.00 więc nie trzeba było się śpieszyć, zatem
Mecek powolnym krokiem spokojnie podążał znaną nam doskonale trasą z Sycewic do Gacu,
podziwiając ukwiecone makami i chabrami pola, kwitnące przydrożne krzewy i drzewa owocowe,
oraz słuchał śpiewu skowronków. Wysłuchał również pokrzepiających życzeń samego Wielkiego
Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznenego- Jana Kiśluka,
który przestrzegał przed skutkami nadmiernej degustacji magicznego eliksiru ale jednocześnie
też nieco zazdrościł, gdyż jego osobisty lekarz- dr.Zenek musiał zająć się rozsadami,
więc nie mógł przyjść do Janka z ożywczymi kroplówkami. Na miejscu imprezy byli już
Jacek i Grzesiek- jak zwykle w historycznych strojach. Którzy już od pewnego czasu z
dużą fachowością zajęli się pieczeniem prosiaka. Mecek wręczył jubilatowi Panoramixowi
praktyczne turystyczne prezenty- kubek i piersiówkę z kieliszkami, zaś Panoramix rychło
wydobył gąsiorek z eliksirem, który został rozlany do butelek. Następnie jubilat z żoną
Joasią musieli pojechać do Bierkowa, więc Mecek z Jackiem i Grześkiem zostali piec prosiaka,
przy okazji degustując ostrożnie eliksir i zagryzając słoniną, przy wtórze "kresowej" muzyki.
Miłą atmosferę zakłócały Meckowi tylko ciągłe telefony od Seweryna, który od pewnego czasu
przebywa w szpitalu i nudzi się, dlatego wydzwania po wszystkich i żąda by mu przynieść
kawy, szlugów, owoców itp- ale zapewnia że już za kilka dni wyjdzie i pojedzie do Wronek,
potem do Poznania, Berlina, Rotterdamu, stamtąd samolotem do Miami a następnie do Tajlandii
gdzie zamierza wystąpić w mistrzostwach świata sztuk walki. Stopniowo impreza rozkręcała się,
przyjechał Panoramix, który przywiózł szereg przetworów, zaczęli się pojawiać następni Goście,
w tym i syn Mecka- Czarek. Rozpoczęła się uczta- oparta nie tylko na pieczonym prosiaku,
ale nadto był wielki wybór sałatek i przekąsek, wędzone węgorze, piwo, woda, o magicznym
eliksirze nie wspominając. Należy pochwalić gospodarza za perfekcyjne przygotowanie imprezy,
nie tylko z uwagi na jadło i trunki- bowiem nawet w przypadku deszczu można było imprezować,
były stoły, parasole i..Toi toi /choć i tak piwosze chodzili raczej w krzaki/. Było tak
miło że Czarek i Mecek wrócili do Słupska dopiero wieczorem, ale i tak impreza zapowiadała się
jeszcze na długo. Na pożegnanie Panoramix obdarował naszych klubowiczów swoimi produktami-
tegorocznym miodem rzepakowym, miodem pitnym i oczywiście magicznym eliksirem..