Data: 11.01.2020r
Trasa: Ustka Uroczysko PKP- ścieżką przez las- trzecie molo- brzegiem morza- bunkry Blüchera-
restauracja Krzywy Róg- Ustka Uroczysko PKP 8km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4
Po remoncie tras kolejowych ze Słupska do Miastka oraz do Ustki okazało się, że powstał jeszcze
jeden przystanek zwany Ustka Uroczysko, tuż za głównym dworcem. Postanowiliśmy zatem tam pojechać
a przy okazji zainaugurować sezon pieszych wędrówek w tym roku. Wyjazd ze Słupska nastąpił
dopiero o 10:30 z uwagi na śpiochów, a wyjechaliśmy w składzie Mecenas,Ula z Andrzejem i kapitan
Halszka z pieprzówką. W pociągu było niewiele ludzi, więc mogliśmy w spokoju obserwować widoki i
obejrzeć nowy słupski przystanek Słupsk Północny, obok parku Stawy Klasztorne. Gdy wysiedliśmy
na przystanku Ustka Uroczysko najpierw zapoznaliśmy się z okolicami, badając dalszy przebieg linii
kolejowej, pobawiliśmy się z małym pieskiem Tolą, który przypominał miniaturową owieczkę, po czym
na pobliskiej ławce zakosztowaliśmy łyka kawy oraz wspominaliśmy sławnego norweskiego podróżnika
Amundsena. Czekaliśmy na ekipę lęborską, Tadek miał bowiem przywieźć Wielkiego Mistrza Wolnej Loży
Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, Janka Kiśluka a po drodze zabrać z Główczyc
Grubego Marka. Okazało się jednak, że wczoraj Tadek tak długo i upojnie bawił się w Kazimierzu, że
trzeźwiał aż do południa i tym samym nie mógł przyjechać. Szkoda tylko że nie dał znać Markowi, bo
ten mógłby do Słupska dojechać autobusem. Janek, co oczywiste też stał się besoffen wie Schwein,
jak by to powiedziała Moorhexa. Posmutnieliśmy wszyscy na tą wieść więc Andrzej z Mecenasem musieli
intensywnie się pocieszyć. Na szczęście pogoda dopisała, po wczorajszych ulewach dzisiaj obyło się
bez deszczu, a i zdarzały się przejaśnienia. Chodnikiem przez las dotarliśmy nad brzeg morza i najpierw
skierowaliśmy się na zachód w stronę tzw trzeciego mola. Wejście na molo było wprawdzie ogrodzone i
zamknięte, ale od zachodniej strony napłynęło tyle piasku, że można było wejść na molo celem wykonania
pamiątkowych zdjęć. Nigdzie nam się nie spieszyło więc posiedzieliśmy tam czas jakiś podziwiając
pływających w morzu morsów oraz windsurferów. Po posiadówce poszliśmy brzegiem morza w stronę portu i
ścieżką przez wydmy dotarliśmy do znanych nam już Bunkrów Blüchera gdzie powitał nas sam gospodarz,
Marcin Barnowski. Zakupiliśmy u niego książki Twierdza Ustka oraz inne pamiątki, wypiliśmy kawę którą
upenitencjarliśmy, określenie nawiązujące do kawy penitencjarnej Marka. Z bunkrów poszliśmy przez las
do restauracji ukraińskiej Krzywy Róg, gdzie obsłużył nas osobiście sam szef, Denis. Zjedliśmy po
zupie gruzińskiej z podpłomykiem, ale przede wszystkim chodziło nam o zakup kresowych specjałów, takich
jak kwas chlebowy, kiełbasy, mięsiwa, nie było tylko suszonych ryb, co niego zmartwiło Mecka gdyż
planował je podsuwać pod nos Jankowi gdyby ten zasypiał zmożony...hmm..trudami trasy, co jak wiemy
zdarza się Jankowi nader często. W sumie jednak wszyscy byli zachwyceni jedzeniem i gościną,
postanowiliśmy więc że przyszłe wędrówki usteckie powinny się kończyć u Denisa. Dzięki nowemu
przystankowi kolejowemu nie musieliśmy iść do stacji Ustka Główna i zdążyliśmy na pociąg odjeżdżający
o godzinie 15:00 a czasu starczyło też na pokrzepienie się mocną pieprzówką Halszki.