Data: 28.09.2019r
Trasa: Łącko- Jezierzany- Jarosławiec- brzegiem morza- parking leśny 9 km
Prowadzący trasę: Jacek Grabowski, Piotr Koszutowski
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 3
Dawno, dawno temu kilku naszych klubowiczów brało udział w sławnej wędrówce
czerwonym szlakiem Jarosławiec-Ustka, gdzie spożywane były m.in. placki,
generalnie jednak nie wędrowaliśmy na tym odcinku w pobliżu Jarosławca, dlatego
też postanowiliśmy się zapisać na rajd organizowany przez oddział słupski PTTK-
rajd zwany "nadmorskim" chociaż brzegiem morza szliśmy jedynie ostatnie 3
kilometry. Pogoda nie nastrajała do wędrówek, w piątek po południu i w sobotę
rano było pochmurno i deszczowo- okazało się jednak iż w trakcie rajdu było wręcz
przeciwnie.. Wyjechaliśmy spod siedziby PTTK w Słupsku /hotel"Mikołajek"/ ok godz.
9.00, dwoma nabitymi do pełna autokarami, a w Łącku czekał już kolejny z dziećmi
z Objazdy /które poprzedniego dnia oprowadzał sam wielki i wspaniały Jan Kiśluk-
zachwycony ich opiekunką- panią profesor Alą/. W Łącku obejrzeliśmy zabytkowy
kościół, znany bardziej z gotyckiej bramy prowadzącej na dziedziniec, po czym
wyruszyliśmy czerwonym szlakiem do Jezierzan. Jak wspominaliśmy na początku- było
pochmurno, lecz zaczęło się przejaśniać, tak, że na pomoście nad jeziorem Wicko w
Jezierzanach pojawiło się już słońce. Właśnie, tam, na pomoście, miał miejsce
pierwszy odpoczynek, należało się posilić oraz pokrzepić turystycznymi napojami.
Z Jezierzan blisko już było do Jarosławca ale nie tak blisko do mety- przeszliśmy
przez całą miejscowość, obejrzeliśmy latarnię morską /niestety czynną dopiero od
godz.15.00/ po czym deptakiem zeszliśmy nad brzeg morza. Ci, którzy przez ostatnie
kilka lat nie byli w Jarosławcu, pozytywnie się zdziwili. Jak bowiem pamiętamy-
Jarosławiec praktycznie nie miał plaży, a brzeg był zakończony murem i
gwiazdoblokami. One nadal istnieją- za to nawieziono tyle piasku, że plaża stała się
bodajże największą na polskim wybrzeżu /zobacz zdjęcia/. Wzdłuż tej plaży szliśmy
ok 2-3 km, by wejść do lasu gdzie na polanie miało miejsce zakończenie rajdu- szkoda,
że tak skąpo częstowano grochówką. Jeszcze konkurs krajoznawczy, telefon do Mecka od
legendy OWRP- "Pączka" z Pilawy- organizującego ten rajd w 2021r na ziemi radomskiej,
wspomnienia innych legend turystyki- Tadka Mreńcy, śp.Ryśka Bałabucha, Henryka Kozaka-
godnych tego aby sam wielki Jan Kiśluk zasiadł w ich towarzystwie i odjazd do Słupska.
Kilka minut po wyjeżdzie autobusu spadł deszcz a pod wieczór nadciągnęły burze- można
więc powiedzieć że rajd idealnie "wstrzelił się" w okres dobrej pogody..