Data: 29.06.2019r
Trasa: Grabno- Przewłoka- Orzechowo- Ustka- bunkry Blüchera- restauracja
"Krzywy Róg"- Ustka PKP 15 km
Prowadzący trasę: Cezary Skowroński
Liczba uczestników: 4
Koniec czerwca to czas gdy już pakujemy się na urlopy i w soboty robimy ku temu
praktyczne zakupy, z uwagi jednak na piękną pogodę postanowiliśmy wybrać się na
wędrówkę nadmorską, aby zażyć kąpieli w morskich falach. Ze Słupska wyjechaliśmy
o 9.30 autobusem NordExpress w składzie- Mecek, jego syn Czarek, kapitan Halszka
oraz Darek "Old Firehand" z "Cowboy Club" Maszewo. Wysiedliśmy w Grabnie przed
Ustką i drogą przez pola skierowaliśmy się do Przewłoki, skąd- już przez las-
doszliśmy do dawnego nasypu kolejowego linii Stolpmünde-Schmolsin /Ustka-Smołdzino/.
Po dojściu do polany w Zapadłem nastąpił odpoczynek pod wiatami, gdzie Halszka
częstowała..tym razem nie pieprzówką, ale brymuchą, co wielce uradowało solenizanta /
dzisiaj były imieniny Piotra i Pawła- więc Mecek świętował/. Po posiadówce, wyruszyliśmy
przez las w stronę Orzechowa i wzdłuż rzeki Orzechówki dotarliśmy nad brzeg morski.
Wbrew obawom nie było aż tak wiele "wakacyjnej stonki" więc po przejściu kilkuset
metrów znaleźliśmy znaczny fragment pustej plaży- a Mecek i Czarek skorzystali z
kąpieli w morzu. Mimo pogody- był silny wiatr od zachodu, utrudniający marsz w stronę
Ustki, Meckowi zwiało kapelusz /tym razem nie zryło beretu/, więc- idąc mozolnie pod
wiatr- postanowiliśmy wejść na ulicę w okolicy ośrodka "Perła". Idąc dalej ulicą
Wczasową pod koniec skręciliśmy na promenadę, gdzie napotkaliśmy już całą masę
"stonki" więc szybko podążyliśmy w stronę kanału portowego. Dzisiaj w Ustce było
"Święto Ryby" w ramach którego można było też zwiedzać okręt ORP "Wigry", ale my
śpieszyliśmy się już na obiad. Nie można jednak było ominąć bunkrów Blüchera gdzie
pogawędziliśmy z właścicielem- Marcinem Barnowskim /dzisiaj w stroju kapitańskim/
od którego Old Firehand otrzymał w prezencie książkę "Twierdza Ustka". W
międzyczasie zadzwonił sam Wielki Mistrz Wolnej Loży turystów Pomorza Rytu
Beretowego-Jan Kiśluk, który dzisiaj znakował zielony szlak w okolicach Krępkowic i
jeziora Brody. Są to ulubione tereny sławnej Ewy Moorhexe z Brinkenfickenhause in der
Nähe Rothaarschloch Gebirge o której Janek mawiał- "Moorhexa kann gleichzeitig: kacken,
kotten, rülpsen und furzen" zaś Moorhexa o Janku- "Der grosser verdammten Schwanz der
herrliche Janek darf nicht geluscht, gekaut oder im Ganzen geschlucht werden !". Od
bunkrów Blüchera- nieco błądząc- dotarliśmy do restauracji ukraińskiej "Krzywy Róg"
gdzie delektowaliśmy się specjałami kuchni rosyjskiej- solianką, kwasem chlebowym,
rybami etc.- zakupiliśmy też na wynos stosowne specjały- jak np gięta z Vetemora i inne.
Planowaliśmy wyjechać w Ustki autobusem ale idąc w stronę przystanku okazało się, że za
kilka minut odchodzi pociąg, więc skorzystaliśmy z tego środka lokomocji- tym bardziej,
że przez wiele miesięcy ta linia była wyłączona z eksploatacji.