Data: 01-02.06.2019r
Trasa: jezioro Karwno- ścieżką przyrodniczą- bagno rosiczkowe- brzegiem jeziora-
parking Łupawa przystań- stanowiska megalitów- Łupawa 10 km
Prowadzący trasę: Tadeusz "Hippis" Krawczyk
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 1
W ubiegłym tygodniu, jak wiemy, nie doszła do skutku wycieczka botaniczna z Ewą Moorhexe,
za to w tą sobotę koło turystyczne z Lęborka zorganizowało wycieczkę również przyrodniczą-
do megalitów w Łupawie /tam byliśmy w zeszłym roku/ oraz do ciekawego bagna do którego
wiedzie ścieżka przyrodnicza wzdłuż pięknego jeziora Karwno /tam jeszcze nie byliśmy/. Ze
Słupska o godzinie 8.36 wyjechał Mecenas który pod dworcem w Lęborku spotkał się z
organizatorami- Wielkim Mistrzem Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- samym wielkim
i wspaniałym Janem Kiślukiem, Tadkiem "Hippisem" oraz Ewą Moorhexe z Brinkenfickenhause in
der Nähe Rothaarschloch Gebirge. Jako iż w szoferce samochodu ciężarowego Tadka nie było już
miejsca Mecek musiał jechać "na pace" razem z materiałami i wyposażeniem na festyn w Łupawie-
a nudząc się po drodze postanowił wzbogacić pudło z mapami i folderami o swoje foldery
przyrodnicze. Najpierw pojechaliśmy do Łupawy gdzie nad rzeką wyładowaliśmy sprzęt- tam został
Janek oraz jego asystent Marcin zwany "Pachnidełko" /od cudownego zapachu jaki wokół rozsiewa/-
zaś Tadek z Meckiem i Moorhexą pojechali dalej w stronę Podkomorzyc by po kilku kilometrach
skręcić w lewo na parking nad urokliwym jeziorem Karwno. Tam poczekali na autokar, którym z
Lęborka przyjechała młodzież szkolna z nauczycielkami /ach- łza się w oku kręci- znów nie
było cudownej pani profesor Danusi od matematyki/- a także wytrawni turyści- Bożenka Gałuszka,
dawno nie widziany, legendarny Rysiek "Chuck Norris" Franczak z żoną i inni. Pod przewodnictwem
Tadka ruszyliśmy za znakami niebieskiego szlaku północnym brzegiem jeziora Karwno, a po
minięciu jeziora- ścieżką przyrodniczą "Karweńskie Uroczyska" do wielkiego torfowiska- bagna
zwanego "rosiczkowym" jako iż rosną tam te ciekawe, owadożerne rośliny. Przez bagno przeprowadzono
drewnianą kładkę więc można było się zapoznać nie tylko z samymi rosiczkami /było ich jeszcze
niewiele i to niewyrośnięte/ ale i z inną florą torowisk- jak turzyca wonna, bagno zwyczajne oraz
wełnianki. Oczywiście jako ekspert wydatnie udzielała się Moorhexa, przy czym dzieciom opowiadała
o roślinach a do Mecka mruczała po niemiecku np o Darku "Old Firehandzie"- "Der dummer Kerl hast
Scheiße im Gehirn, und das ist wahr-seine Wichse schmeckt vermutlich nach Scheiße". Po przejściu
torfowiska wróciliśmy na parking południowym brzegiem jeziora- od rana było pochmurno ale nie
padało a nawet chwilami zdarzały się przebłyski słońca. Znad jeziora Karwno powróciliśmy do Łupawy
skąd udaliśmy się na wędrówkę do megalitów. Po powrocie od megalitów należało się posilić-
organizatorzy serwowali zupę rybną i żurek, oraz chleb ze smalcem i ciasta, zaś spragniony Janek
wysłał Mecka do pobliskiego sklepu a następnie nakazał przyrządzenie sobie kubka "napoju lemoniadowego"
/sam bowiem stał za stoiskiem i sprzedawał materiały turystyczne/- jak pociągnął pierwszy łyk- oczy
stanęły mu w słup a twarz poczerwieniała- ale wypił do końca, a potem- rozochocony- wołał do Mecka
"jeszcze jedną lemoniadę". Tak mu zasmakowała ta lemoniada że po kilku kubkach otrzymał nowy przydomek
"Lemoniadowy Jan". Wkrótce dzieci z Lęborka wyjechały ale za to pojawiła się miejscowa ludność oraz
oficjele- w tym znany nam z wędrówek wokół Miastka- Tomek Krauze, który swojego czasu wraz z kolegami
wędkarzami z koła "Karaś" zadbał w Wołczy Wielkiej by wędrowcy nie doznali odwódnienia organizmu.
Po 17ej choć festyn nadal trwał- a Janek po lemoniadzie udzielał się w puszczaniu baniek- trzeba
było się pakować. Po wyjeździe z gościnnej Łupawy, Tadek podwiózł Mecka do Potęgowa na dworzec, zaś
Janek skontaktował się z wybitnym doktorem Zenonem Kaczykowskim, aby ten wspomógł jego zdrowie
odżywczymi kroplówkami.