Data: 18.05.2019r
Trasa: Leśnice PKP- restauracja Manhatan- Bąkowo- jezioro Brody- Krępkowice- Dąb Świętopełk-
Leśnice PKP 15 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 1
Na tą sobotę była dużo wcześniej planowana wycieczka przyrodnicza na Łebskie Bagno z Ewą Moorhexe,
która już powróciła z Brinkenfickenhause in der Nähe Rothaarschloch Gebirge, ale w piątek wieczorem
Moorhexa odwołała imprezę z uwagi na konieczność uczestnictwa w szkoleniu przewodników. Szkoda- a
jedyną alternatywą było uczestnictwo w wycieczce klubu "Bąbelki" z Gdańska na trasie Pogorzelice-
Lębork przez Krępkowice. Okazało się jednak że do Pogorzelic pociąg ze Słupska przyjeżdża prawie pół
godziny później niż ten z Gdyni i nie byłoby szans by dogonić takich wytrawnych piechurów jakimi są
członkowie Bąbelków. Dlatego też nasz jedynak- Mecenas, postanowił zmodyfikować plany i wysiąść w
Leśnicach, skąd wyruszyć na południe- ale nie znaną nam trasą od szkoły lecz równoległą drogą od
restauracji Manhatan, którą jeszcze nie szliśmy /poza jej fragmentem/. Tereny w okolicach Krępkowic
są ulubionymi obszarami eksploratorskimi sławnego Darka von Massow z "Cowboy Clubu" zwanego zaszczytnie
"Old Firehandem"- to on właśnie znajdował tam ślady po dawnych, nieistniejących leśniczówkach, domach i
młynach, odnajdywał stare monety i inne pamiątki po dawnych mieszkańcach. Dlatego też dolinę rzeki Silnicy
możemy nazwać "krainą Old Firehanda"- stąd też nazwa wędrówki. Co do pogody-rano w Słupsku było szaro,
potem na trasie zaczęło się wypogadzać a na koniec.. ale nie uprzedzajmy wypadków. Pierwotnie trasa była
dość monotonna chociaż droga wiodła przez mieszany las- droga trochę piaszczysta, trochę żwirowa a nawet
zdarzały się odcinki asfaltowe- wokół śpiew ptaków i.. odgłosy wycinki drzew. Po dojściu do szosy z
Maszewa do Unieszyna zaczęło się chmurzyć, po przejściu ok 2 klimetrowego odcinka szosy było skrzyżowanie
do Krępkowic ale wypadało najpierw zajść nad brzeg urokliwego jeziora Brody-po przeciwnej stronie szosy.
Stamtąd ponownie do skrzyżowania, poszukiwanie dawnego leśnego cmentarza no i sama wieś Krępkowice znana
nam z rajdu "Liścia Dębu" a Mecenasowi- z noclegu w stajence kucyków przy dworku myśliwskim pani
Smardzowej-Janek z kolei pamięta jak na płycie indukcyjnej stopiła się plastikowa rękojeść noża. Po
minięciu kościoła i dworku nastąpił skręt na ścieżkę przyrodniczą wiodącą do dębu Świętopełk- tym odcinkiem
jeszcze nie szliśmy gdyż do dębu dochodziliśmy od północy- z wysoczyzny rozpościerał się piękny widok na
dolinę rzeki Silnicy- aż w końcu tytułowy dąb i krótki postój na pokrzepienie się "magicznym eliksirem
Panoramixa". Stamtąd- zamiast podążyć dalej ścieżką przyrodniczą- nastąpiło zejście w dolinę rzeki Silnicy
do resztek starego młyna i przedzieranie się przez ostępy leśne, gdzie kilka razy napotykało się sarny i
jelenie. Po wyjściu na główną leśną drogę rozgałęziającą się do Dziechlina i Leśnic pociemniało i zagrzmiało
jak od Mikusińskiego po zjedzeniu garnka fasoli. W związku z tym Mecek pociągnął solidny łyk eliksiru i
nadał takie szybkie tempo marszu jak Seweryn udający się do sklepu po piwo- tym bardziej że za niecałą
godzinę miał pociąg, a następny- dopiero po 3 godzinach. W strugach deszczu, idąc forsownie nasz jedynak
dotarł na przystanek PKP w Leśnicach na 10 minut przed odjazdem pociągu i nieco mokry, nieco zmęczony
forsownym marszem i nieco "spracony" ale szczęśliwy zakończył wędrówkę. A co u naszego przyjaciela-Wielkiego
Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego, samego wielkiego i wspaniałego Janka Kiśluka? Skontaktował
się on z Meckiem informując o swych planach na "Noc Muzeów" i zachwycaniu się eksponatami prehistorii- ale
jak zaznaczył- nie chodziło mu o Moorhexę i Halszkę- lecz o wykopaliska z Czarnówka. Oczekiwał też na kolejne
zabiegi rehabilitacyjne u doktora Kaczykowskiego- w szczególności na lecznicze kroplówki.. I tym
optymistycznym akcentem kończymy relację..