Data: 13.04.2019r
Trasa: : Pyszno leśniczówka- rezerwat Bukowa Góra- cmentarz leśników- jez.Pyszne-
szlakiem Otto Smaliana- las bukowy- ścieżka dydaktyczna- Pyszno 8 km
Prowadzący trasę: Zbigniew Lewicki, Łukasz Marszałek
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 1
Z uwagi na kwestie natury komunikacyjnej z jednej strony dosyć dobrze znamy miejscowości
między Słupskiem a Lęborkiem czy Słupskiem a Miastkiem, natomiast nie wędrowaliśmy jeszcze
/poza sporadycznymi przypadkami/ w okolicach Bytowa- w weekendy nie ma tam bowiem autobusów.
Dlatego też ciekawą ofertą na tą sobotę był rajd słupskiego PTTK zwany "pseudogórskim" bowiem
w planach było "zdobycie" Bukowej Góry w Pysznie- miejscowości na południe od Bytowa, między
Sierżnem a Ugoszczą, położoną pośród dużych kompleksów leśnych. Z "zarejestrowanych" klubowiczów
KTP "Orły" na ten rajd zapisał się tylko Mecenas ale nie można pominąć tu klubowych sympatyczek
w osobach Maryli, Basi czy Krystyny które nieraz z nami wędrowały. Ze Słupska wyjechaliśmy około
9.30 autokarem spod hotelu "Mikołajek"- siedziby PTTK. Ostatnie dni były chłodne, wręcz mroźne
więc i frekwencja nie była duża- autobus nie był pełen, ale niech żałują ci, którzy się nie
zapisali- potem zrobiło się słonecznie a i zimny wiatr zbytnio nie dokuczał gdy się szło w lesie
pośród drzew. Po około godzinie jazdy dojechaliśmy do Pyszna, gdzie zaparkowaliśmy obok leśniczówki.
Nasza trasa wiodła ścieżką dydaktyczną, szlakiem Otto Smaliana- był to sławny leśnik, twórca
wzoru na miąższość drewna, który został pochowany na leśnym cmentarzu na Bukowej Górze /jedyny
cmentarz leśników w Europie/. Właśnie najpierw skierowaliśmy się do tej urokliwej nekropolii,
skąd zeszliśmy nad brzeg jeziora Pyszne, skąd groblą udaliśmy się na niewielką wysepkę z altanką i
punktem widokowym. Następnie drogą wzdłuż jeziora obeszliśmy Bukową Górę i z drugiej strony
wspięliśmy się na nią by obejrzeć prehistoryczne kurhany. Potem drogą wśród pól na zachód, zejście
na prawo do lasu i wędrówka wśród buków. Droga wiodła zakosami, po pewnym czasie charakter
drzewostanu się zmienił, skończyły się piękne lasy bukowe i pojawiły się sosny- nie znaczy to, że
widoki przestały być malownicze, ale już nie tak ciekawe. Wkrótce wyszliśmy na starą, brukowaną
drogę, skąd już poszliśmy wprost na metę- co jednak stanowiło kilka kilometrów. Na mecie, pod
leśniczówką już czekał kocioł z grochówką- ponieważ uczestników nie było zbyt wielu, można było wziąć
dokładkę. Wszyscy pytali dlaczego tak niewielu było też klubowiczów "Orłów"- a Mecenas- choć z
reguły gadatliwy /z racji zawodu/- cóż mógł odpowiedzieć.. Posmutniał, ale rychło się pocieszył
magicznym eliksirem druida Panoramixa, oraz telefonem od Jana Kiśluka-Wielkiego Mistrza Wolnej Loży
Turystów Pomorza Rytu Beretowego, któren to w swoim majestacie obiecał wkrótce wielkie atrakcje z
wydatną pomocą inspektora Zenona Kaczykowskiego..