Data: 16.03.2019r
Trasa: zwiedzanie Kartuz
Prowadzący trasę: Andrzej Gołebiewski
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 3
Z inicjatywy Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Jana
Kiśluka została zorganizowana wycieczka do Kartuz- przy czym nie chodziło tylko o
zwiedzenie tego ciekawego miasta lecz przede wszystkim o zapoznanie się z trasą PKM
/Pomorskiej Kolei Metropolitalnej/- w szczególności o nowo wybudowane odcinki, jak
ten od Wrzeszcza do Żukowa. Jak wiadomo, od początku lat 90- tych czyli od transformacji
ustrojowej odbywa się wręcz masowa likwidacja zwłaszcza lokalnych linii kolejowych
/przykład u nas: odcinek Korzybie-Sławno/- natomiast w Trójmieście słusznie
zorientowano się że w miarę rozwijania się infrastruktury i tym samym "zakorkowania"
dróg dojazdowych-potrzebny jest transport kolejowy. Pewno niektórzy z nas pamiętają
stare nasypy kolejowe i wiadukty w Gdańsku-Niedźwiedniku, tam przed wojną biegła trasa
do Kokoszek i właśnie tam ddtworzono kolej, tworząc też nowe przystanki jak przy
lotnisku. Na taką wycieczkę mieliśmy jechać już w ubiegłym roku ale nie wyszło, tym
razem się udało choć nie bez przygód. Ze Słupska, pociągiem o godzinie 8.36 wyjechała
dwójka weteranów: Mecenas oraz baron Mark von Głowitz, do których w Lęborku i
Mostach dosiadła się znaczna grupa /około 20 osób/znanych już nam z wcześniejszych
wędrówek turystów- m.in.byli to: Tadek "Hippis" z bujną czupryną, Lech "Big Horn" K
ozłowski z Ewą, Marek "Twardapyta", który był z nami na zlocie w Dusznikach, urocza i
spolegliwa Mirka oraz "primus inter pares" czyli sam wielki i wspaniały Jan Kiśluk.
Dodajmy iż w Redzie dosiadł się niezawodny jak zwykle stary traper Jurencjo. Problemy
zaczęły się gdy przyjechaliśmy do Gdyni- każdy z nas miał co prawda bilet z Gdyni do
Kartuz ale na różnych przewoźników /SKM, Regio/ i na różne trasy. Planowaliśmy pierwotnie
jechać do Kartuz przez Gdynię Mały Kack i Gdańsk Osowę ale okazało się iż pociąg do
Kościerzyny jechał "tradycyjną" trasą przez Trójmiasto. Wysiedliśmy zatem we Wrzeszczu
i po kilkunastu minutach przesiedliśmy się na SKM do Kartuz-jechaliśmy właśnie nowo
wybudowaną trasą z przystankami Strzyża, Niedźwiednik, Brętowo, Rębiechowo by potem
wjechać na "starą" trasę Żukowo-Kartuzy. Do Kartuz dojechaliśmy o godzinie 12.10,
obejrzeliśmy nowo wybudowany dworzec po czym wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta.
Najpierw rynek- ze strzelistą wieżą kościoła poewangelickiego, po czym podążyliśmy w
stronę dawnego kompleksu klasztornego zakonu kartuzów- z wielkim zainteresowaniem
obejrzeliśmy zwłaszcza dawny browar i gorzelnię klasztorną, ale głównym celem wycieczki
była kolegiata- z charakterystycznym dachem w kształcie wieka trumny. Zwiedziliśmy tą
świątynię oraz dawny erem zaś w kwiaciarni można było zaopatrzyć się w pamiątki i
okolicznościową pieczęć. Zaczął padać deszcz, a do odjazdu pociągu pozostało jeszcze
około półtorej godziny więc trzeba było gdzieś się podziać- Tadek z grupą zaszyli się
w narożnej pizzerii na rynku, zaś Janek, Mecenas i baron Mark von Glowitz woleli nieco
intymności dlatego też znaleźli inny lokal gdzie mogli w spokoju przeanalizować trasę-
a tą analizę kontynuowali też w okolicach dworca. O godzinie 15.31 wsiedliśmy do pociągu
którym dojechaliśmy do Gdańska-Rębiechowa, tam przesiedliśmy się na pociąg do Gdyni. Sam
wielki Jan Kiśluk zadbał by rozgrzać zmarzniętych wędrowców zaś Tadek grał na gitarze. W
Gdyni przesiedliśmy się na pociąg Regio do Słupska, zadzwoniliśmy do doktora Zenka, by
jeszcze dzisiaj wieczorem rehabilitował Janka leczniczymi kroplówkami, zaś klientka Mecenasa-
Milena, która zleciła mu sprawę rozwodową, wysłała mu swoje zdjęcia artystyczne- wszyscy
uznali, że należałoby ją zaprosić na wędrówkę /jedno z tych zdjęć publikujemy/. A już za
tydzień- kultowy rajd "Żubrzym szlakiem" w okolicach Główczyc- co prawda trochę później
niż zwykle ale za to baron Mark von Glowitz zapewnia że atrakcji nie zabraknie..