Data: 23.02.2019r
Trasa: Gniew i okolice 4km
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 6
Wielce aktywne koło przewodników lęborskich oraz "Kahel Klub" tym razem zorganizowały
wycieczkę autokarową do miasta Gniew, w celu zwiedzenia- przede wszystkim- pięknie
odrestaurowanego zamku krzyżackiego, ale również i samego miasteczka. Niektórzy klubowicze
nie pojechali bowiem w Gniewie byli kilka lat temu na zimowym rajdzie "Stolemy"- podziwiać
więc należy tych którzy jednak się zdecydowali uczestniczyć w wycieczce a zwłaszcza
słupszczan- autokar z Lęborka odjeżdżał bowiem już o 7 rano więc by dojechać na miejsce
startu trzeba było wstać około 4-ej, co zimą nie jest zbyt komfortowo.. Naszą ekipę
stanowili: Ula i Andrzej Strzykowscy, baron Mark von Glowitz /Gruby Marek/, Halszka z
pieprzówką, oraz stary traper "Jurencjo" z Redy. Spośród lęborczan wyróżnić należy- Tadka
"Hippisa", Maurycego, Darka "Old Firehanda" z " Cowboy Clubu" Maszewo, oraz Wielkiego
Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Janka Kiśluka. Niestety, mimo
regularnych leczniczych kroplówek aplikowanych mu wcześniej przez doktora Zenka- dopadły
go wirusy, więc przez chorobę nie był w stanie otaczać nas swą chwałą, potęgą i mocą.
Zastąpili go inni- już na początku Tadek wystąpił z zestawem pierwszej pomocy a dzielnie
sekundowali mu Andrzej i Marek, Halszka zaś pospieszyła z pieprzówką. Szkoda tylko, że
nie było gitary, ale i bez niej wybitni wokaliści umilali podróż biesiadnymi piosenkami.
Co prawda niektórzy frustraci mruczeli o rykach zarzynanych bawołów- ale oni po prostu nie
czują ducha turystyki. W Gniewie uczestników przywitał.. lodowaty wiatr znad Wisły.
Grupa się podzieliła- jedni poszli zwiedzać zamek, a drudzy miasteczko i wybrzeże rzeki,
gdzie mogli w spokoju analizować problemy turystyki pieszej i mimo chłodu- napawać się
pięknem okolicy. Miasto Gniew jest niewielkie, poza zabytkowym gotyckim kościołem
pw.św.Mikołaja oraz niewielkim ratuszem nie ma wielu zabytków, ale za to w małych uliczkach
obok rynku "zatrzymał się czas"- więc zwiedzanie miasta też miało swój urok. Po zwiedzaniu
zamku i miasta nastąpił posiłek w postaci bigosu mający miejsce w dużym namiocie koło zamku,
oraz powrót- z uwagi na odległość do Lęborka dotarliśmy dopiero w godzinach wieczornych a do
Słupska jeszcze później.