Data: 19.01.2019r
Trasa: Ustka port- brzegiem morza- Orzechowo- Wydma Orzechowska- Zapadłe- Ustka 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 6
Co roku w styczniu wędrujemy brzegiem morza z Ustki do Orzechowa aby zobaczyć jakie
skutki wywiera niszczące działanie morskich fal na klifowy brzeg- kiedyś z mozołem
forsowaliśmy lodowe torosy, kiedy indziej- z uwagi na ocieplenie klimatu- szliśmy w
deszczu po mokrym piachu, teraz natomiast wędrówka była wyjątkowo przyjemna, bo i
pogoda dopisała i na trasie nie było przeszkód. Po ostatnich deszczowych i wietrznych
dniach dzisiaj pojawiło się słońce a i wiatru prawie nie było. Ze Słupska o godzinie
9.20 autobusem NordExpress do Ustki wyjechała ekipa w składzie: Andrzej z Ulą, kapitan
Halszka z pieprzówką, Mecenas, oraz Andrzej Jóźwiak z Mariolą. W Ustce najpierw poszliśmy
wzdłuż kanału portowego do latarni, potem weszliśmy na plażę, którą skierowaliśmy się na
wschód do Orzechowa. Jak wspomnieliśmy na wstępie- było pogodnie i przyjemnie. Co prawda
było wielu spacerowiczów ale Andrzej i Mecenas potrafili sobie znaleźć ustronne miejsca
aby w spokoju podyskutować o problemach polskiej turystyki. Na postojach Ula i Halszka
częstowały swoimi produktami spośród których furorę wzbudziły jajka na twardo.
Podziwialiśmy powalone na plażę drzewa, stada mew oraz statki na morzu. Było ciepło ale
nawet wówczas wielce przydawała się pieprzówka Halszki. Najdłuższy postój miał miejsce
pod wiatą przy Wydmie Orzechowskiej, tam- oprócz degustacji- słuchaliśmy z internetu
piosenek turystycznych, a i sami śpiewaliśmy choć nie mieliśmy gitary. Wspominaliśmy
nieobecnych- ale niektórzy sami się z nami skontaktowali. Zadzwonił m.in Wielki Mistrz
Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- sam wspaniały Jan Kiśluk, oraz Brygida z
Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Tureckiej "Yarak Mustafa" którą powitaliśmy słowami-"Lanet
kadin,amcik !" / czyli po turecku : "Witaj miła przyjaciółko !"/. Po zejściu z Wydmy
Orzechowskiej droga powrotna do Ustki już nie była tak przyjemna, bo i zapasy się
wyczerpały a i co poniektórym sił nie starczało. Idąc dawnym nasypem kolejowym a potem
przez las dotarliśmy do ulicy Wczasowej, którą doszliśmy do przystanku autobusowego,
skąd wróciliśmy do Słupska. Zachęcamy do obejrzenia zdjęć z wędrówki, które najlepiej
zobrazują jakie "klimaty" i widoki mieliśmy na trasie..