Data: 01.12.2018r
Trasa: Garczegorze skrzyżowanie- Garczegorze wieś- Obliwice 4 km
Prowadzący trasę: Seweryn Dzik
Liczba uczestników: 3
Wszyscy mówią o ociepleniu klimatu, co jest oczywiście prawdą, ale od kilku dni w
Słupsku było mroźno, a uczucie zimna pogłębial wiatr, nadto w sobotę było pochmurno,
więc pogoda nie sprzyjała wędrówkom. Nic więc dziwnego, że pociągiem o godzinie 8.32
do Lęborka pojechali jedynie Mecenas i Lider Klubu Seweryn, na których w Lęborku
czekał stary traper "Jurencjo" z Redy. Zabrakło awizowanych wcześniej Andrzeja
/obchodził imieniny/ oraz Brygidy /zmęczenie po całonocnych obradach Towarzystwa
Przyjaźni Polsko-Tureckiej"Yarak Mustafa"/, a z Lęborka Wielkiego Mistrza Wolnej Loży
Turystów Pomorza Rytu Beretowego-Jana Kiśluka, co dla nas było najbardziej smutne.
Busikiem dojechaliśmy do skrzyżowania dróg przy stacji paliw skąd nowo wybudowanym
chodnikiem doszliśmy do Garczegorza, skąd już polną drogą dotarliśmy do Obliwic. Tam
już zebrało się około 200 osób- uczestników VI Mikołajkowego "Nordic Walking" z
organizatorem- dyrektorem Krzysztofem Pruszakiem na czele. Ze znajomych byli też:
Maurycy z Bożenką, leśniczyna Maruszyna, oraz nauczycielki z Lęborka, a wśród nich-
urocza pani profesor z matematyki, więc niech Andrzej żałuje bo mógł przecież imieniny
obchodzić w Obliwicach .O 11.00 nastąpił start rajdu, ale my doskonale znamy te
okolice, więc postanowiliśmy pozostać na miejscu, tym razem nie pod łodzią, a przy
ognisku by było cieplej. Bezręki brodacz Andrzej nastawił parnik z ziemniakami, więc
już wkrótce mogliśmy delektować się smakiem ziemniaków do których była sól
/spodobałoby się to Martinowi Smuggelssonowi zwanego "słonym jarlem"/oraz sosy. Poza
tym tradycyjnie-śledziki, chleb ze smalcem i z pasztetem, jabłka, cukierki, ciasta,
herbata i kawa. Mogliśmy zatem dobrze się najeść, a i rozgrzać się przy ognisku
regionalną "przecierką jabłkową" /specjalność dyr.Pruszaka/. Tak jak zawsze, do ogniska
zawitał mały piesek Gacek,widać było, że stał się już wiekowy, ale apetytu mu nie
zabrakło, przygotowany na tą wizytę Mecenas poczęstował go kiełbasą myśliwską, po której
Gacek postanowił się zaprzyjaźnić z psami leśniczyny. Powoli zaczęli się schodzić
uczestnicy marszu, nastąpiło rozdanie okolicznościowych dyplomów, pożegnalny poczęstunek
i odjazd. My skorzystaliśmy z uprzejmości lęborczan i zabraliśmy się autobusem z
młodzieżą szkolną do Lęborka. Spod szkoły przeszliśmy przez park /dawny cmentarz/ koło
kaplicy ewangelickiej skąd już blisko było do dworca. Do Słupska wyjechaliśmy pociągiem
o 15.08, nieco zmarznięci ale zadowoleni-niech żałują leniuchy którzy dzisiaj nie byli z
nami w Obliwicach..