Data: 23-25.11.2018r
Trasa: Wambierzyce- Karłów- Szczeliniec- Czermna- Mala Čermna- Kudowa Zdrój-
Duszniki Zdrój /nocleg/- zwiedzanie Dusznik- Zieleniec- Kłodzko
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników: 8
Na Pomorze przyszło zaproszenie od PTTK w Kłodzku na obchody 70 lecia Koła Przewodników
Sudeckich które miały odbyć się w Dusznikach-Zdroju. Z inicjatywy naszego przyjaciela- Tadka
"Hippisa" Krawczyka postanowiliśmy wysłać delegację na tą imprezę.. W czwartek wieczorem, w
siedzibie LOT na dworcu w Lęborku zebrała się ekipa turystów- Janek Kiśluk, Tadek, Marek"Gruby"
z Główczyc, Mecenas, stary traper "Jurencjo" z Redy ,Marek "Twarda Pyta", Agnieszka i Arek
Kropidłowscy którzy dwoma samochodami wyjechali na trasę około godziny 22-ej. Podróż listopadową
nocą, wiadomo, męcząca ale jeszcze przed świtem dotarliśmy do Kotliny Kłodzkiej gdzie
zatrzymaliśmy się w Wambierzycach, pod potężną bazyliką pw Nawiedzenia NMP zaś po drugiej stronie
rynku znajdowała się Kalwaria zwana "Śląską Jerozolimą". Mimo wczesnej pory mogliśmy zwiedzić
bazylikę i obejrzeć choć fragment kalwarii. Tadek załatwił nam śniadanie u sióstr zakonnych,
które wielce nam smakowało, a uprzejmość gospodyń być może wynikała z tego, że Janek i Gruby
Marek zostali uznani za księży- pielgrzymów.. Po śniadaniu pojechaliśmy drogą przez Ratno
/ciekawy zamek/, małe miasteczko Radków uroczymi ale niebezpiecznymi serpentynami do Karłowa,
gdzie znajduje się centrum szlaków w Górach Stołowych. Tam prawdziwa zima ze śniegiem co nie
przeszkodziło Tadkowi poprowadzić grupę do schroniska na Szczelińcu /tam nie cała grupa doszła
bowiem Janek z Markiem i Mecenasem zawrócili z trasy by zwiedzić Karłów i przeanalizować trasę
na przystanku PKS/. Z Karłowa pojechaliśmy do Kudowy gdzie w Czermnej odwiedziliśmy słynną
Kaplicę Czaszek z 1776r wyłożona ok 3 tys.czaszek i piszczeli, skąd przeszliśmy przez granicę
polsko- czeską do wsi Mala Ćermna, gdzie w miejscowym sklepie zaopatrzyliśmy się w pamiątki,
związane głównie ze "Krtkiem" czyli krecikiem znanym z czeskich kreskówek-dobranocek. Po
zakupach pojechaliśmy na metę czyli do willi "Wolność" w Dusznikach, gdzie zakwaterowaliśmy się
w pokojach. Wieczorem miało miejsce nocne zwiedzanie Kudowy-Zdroju z Muzeum Zabawek. W sobotę,
po śniadaniu, udaliśmy się na zwiedzanie Dusznik. Nasz hotel znajdował się na południowym skraju
Dusznik, ok 3 km od centrum, więc szliśmy dosyć długo tym bardziej, że pod drodze znajdowało się
wiele atrakcji krajoznawczych- domy zdrojowe, pijalnia wód, kościół zdrojowy, żródła wód leczniczych,
Teatr Zdrojowy itp. W centrum zwiedziliśmy kościół pw św Piotra i Pawła z barokowym wystrojem
wnętrza gdzie wyróżniała się zwłaszcza ambona w kształcie wieloryba, kościół polskokatolicki
d.ewangelicki, a przede wszystkim muzeum papiernictwa w dawnym młynie. Po zwiedzeniu Dusznik
droga powrotna do hotelu-okazało się, że Marek i Janek zasiedli w "Hospodzie Czeskiej" na smażonym
serze /niestety potem zaszkodził Markowi/ i zupie czosnkowej, a zziębniętym wędrowcom przydał się
łyk mocnej śliwowicy.. Wieczorem miała miejsce wspólna biesiada z gitarami- Mecenas odśpiewał
znany przebój turystyczny "Majster Bieda" zaś sam wielki i wspaniaŁy Jan Kiśluk zbadał trwałość
dekoracji, okrywając się nieśmiertelną chwałą.. Piątek i sobota były ponure i deszczowe, za to
niedziela powitała nas słońcem- Tadek zaproponował wyjazd do Zieleńca znanego z narciarstwa, tam
podziwialiśmy widoki, po czym-zgodnie z planem-pojechaliśmy do Kłodzka. Jakiś czas tam błądziliśmy,
szukając drogi do twierdzy, w końcu jednak dotarliśmy do głównej grupy przewodnickiej, z którą
najpierw przeszliśmy przez tzw "labirynt" czyli podziemne korytarze, po czym wyszliśmy na część
nadziemną, skąd rozpościerał się piękny widok na Kłodzko i okolice. Po zwiedzeniu twierdzy
przeszliśmy się po starówce Kłodzka-ratusz, kościół Wniebowzięcia NMP, kamienny gotycki most na
Młynówce, po czym pożegnalny obiad i powrót..