Data: 13-14.10.2018r
Trasa: Żarnowska skrzyżowanie- Żarnowska wieś- szlakiem Słowińców- Łeba zachodnia-
marina- Łeba /pensjonat "Anna Maria"/ 10 km
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk, Michał "Dekorator" Tubielewicz
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 5
Tak jak w ubiegłym roku, połączyliśmy naszą klubową rocznicę z rajdem "Liść Dębu"
organizowanym przez przyjaciół z lęborskiego "Kahel Klubu", w odróżnieniu od
poprzedniego, tym razem pogoda dopisała, szkodą tylko, że nie dopisali..klubowicze
"Orłów" /choć większość obiektywnie usprawiedliwona/. I tak, autobusem o godzinie
9.00 ze Słupska wyjechali tylko: Mecenas, Seweryn /chwała mu, bo specjalnie na tą
imprezę wziął przepustkę ze szpitala/ a przewodził im sławny "Dekorator"- Michał "Tuba",
do których w Główczycach dołączył prezes klubu Marek. Wysiedliśmy na przystanku Żarnowska-
ale stamtąd do samego centrum wsi było ponad 2 km. Mocarny Dekorator narzucił szybkie
tempo, więc kontuzjowany Marek musiał skorzystać z podwody nikczemnego wzrostem za to
wielkiego duchem Tadzia Salamona, który też dzisiaj gościł nas w swoim pensjonacie "Anna
Maria" w Łebie. Okazało się że do Żarnowskiej już dotarła liczna grupa dzieci z Lęborka,
pod przewodnictwem pani Małgosi i pani Danusi- profesor od matematyki, którą to naukę
wielce lubi nasz nieobecny dzisiaj kolega Andrzej- a byli z nimi też sympatyk klubu:
wytrawny traper "Jurencjo" z Redy, prowadzący grupę Tadek "Hippis" Krawczyk oraz sam
Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Jan Kiśluk. Obie grupy
spotkały się na pomoście nad jez.Łebsko, skąd wyruszyliśmy na północ żółtym szlakiem
"Słowińców". Jak już wspominaliśmy, pogoda była przepiękna jak na tą porę roku i mimo
ciężkich plecaków wędrówka była wręcz sielankowa. Nadto, nad brzegami jeziora Łebsko-oraz
nad naszymi głowami- były liczne stada odlatujących gęsi gęgaw /chociaż Ewa "Moorhexe" z
Altherrschwandorf twierdziła że były to bernikle kanadyjskie, ale o ile jest ona specjalistką
od botaniki, to Mecenas od ornitologii, więc przyjmijmy, że były to gęsi gęgawy/. Klubowicze
"Orłów" szli jak zwykle z tyłu, pilnując by nikt się nie zgubił, zaś opiekuńczy "Dekorator"
dbał o odpowiednie nawilżanie organizmu kolegów. Po dojściu do Łeby i krótkim odpoczynku pod
marketem udaliśmy się na zachodnią stronę Łeby by obejrzeć fragmenty średiowiecznego kościoła
pw.św. Mikołaja, obok którego trwały wykopaliska archeologiczne. Stamtąd wyszliśmy na plażę,
gdzie mimo chłodnej wody Mecenas i Dekorator zakosztowali orzeżwiającej kąpieli. Cała grupa
z Tadkiem na czele doszła brzegiem morza do ujścia rzeki Łeby a następnie do mariny gdzie
czekał na nas poczęstunek w postaci grochówki, kiełbasek oraz ciast a także koncert zespołu
szantowego, a czekali tam Janek, Marek oraz Iza- znana z czujnej opieki nad Tadkiem w
ubiegłym roku w Mikorowie. Po biesiadzie przeszliśmy do Łeby "wschodniej" gdzie
zakwaterowaliśmy się w pensjonacie "Anna Maria" Tadka Salamona. Wieczorem część poszła
biesiadować do baru, a część- biesiadować w pensjonacie wspólnie z grupą rowerzystów z KTP
"Bąbelki" prowadzonych przez Rycha Betchera, a byli tam m.in też wybitni piechurzy- Darek
Janowski i Mariusz Albecki oraz gitarzysta Daniel z "Anty-moto" znający wiele starych
przebojów turystycznych, więc impreza trwała długo.. Rano, po śniadaniu niewielu było chętnych
na dłuższą wędrówkę więc Tadek zarządził spacer brzegiem morza. Jednakże my musieliśmy zdążyć
na autobus do Słupska odjeżdżający z Łeby o godzinie 11.00 więc po krótkiej wędrówce
zawróciliśmy z trasy.. Nadal było pogodnie i ciepło, szkoda było odjeżdżać..