Data: 04.08.2018r
Trasa: Rowy- czerwonym szlakiem- Poddębie- brzeg morza- Orzechowo- leśnym
szlakiem- Ustka 22 km
Prowadzący trasę: Michał "Dekorator" Tubielewicz
Liczba uczestników: 7
Czy może być wędrówka, która jest jednocześnie wielokilometrową i relaksacyjną-
pozornie wydawać by się mogło, że są to tezy wzajemnie się wykluczające, tak
jest z reguły ale nie zawsze.. W sezonie wakacyjnym trudno też zebrać klubowiczów
na wędrówki, ponieważ wyjeżdżają oni z rodzinami na urlopy. Upalna pogoda panująca
w ostatnich dniach sprawiła, że błyszczący intelektem i aktywnością Lider Klubu
Seweryn zaproponował i wyznaczył trasę nadmorską między Rowami a Ustką. Z uwagi
na masę wakacyjnej "stonki" /czyli plażowiczów gęsto okupujących wybrzeże morskie
/ postanowiliśmy część trasy przejść szlakiem przez las, a jedynie odcinek Poddębie
jar-Orzechowo brzegiem morza. Ze Słupska wyjechaliśmy autobusem PKS do Rowów w
składzie- Marcel, Mecenas, Piotr "Złoty But", Lider Klubu Seweryn, stary traper
Jurencjo Z Redy, Darek "Old Firehand" z "Cowboy Clubu" Maszewo oraz prowadzący-
legendarny "Dekorator", Michał Tuba. Po przyjeździe do Rowów czym prędzej skręciliśmy
w lewo, na szlak, z niesmakiem mijając betonowe ośrodki wczasowe, które uroku okolicy
bynajmniej nie przydają. Z ulgą opuściliśmy hałaśliwe Rowy, wchodząc do sosnowego
lasu, przez który szliśmy szlakiem aż do Poddębia. Krótki postój nastąpił dopiero za
Dębiną, na trawiastym "punkcie widokowym" skąd rozpościerała się piękna panorama morza.
Niektórzy jedli, niektórzy podziwiali okolicę, a Seweryn- chłepcząc wielkimi łykami
jedno za drugim piwo, wygłaszał pogadanki naukowe o korelacji sensoryczno-metaficzycznej
między spożytym alkoholem a erotyzmem. Z kolei Tuba wspomniał o poranno-wieczornych,
magicznych rytuałach naszego uczonego kolegi Krzyśka. Po odpoczynku, wyruszyliśmy
dalej przez las, obok ogrodzenia dawnej jednostki wojskowej OPL, i rychło dotarliśmy
do Poddębia. Tam nastąpił kolejny, już znacznie dłuższy postój-bowiem należało
posilić się w ulubionej karczmie "U Julki" a także uzupełnić zapasy w sklepie bowiem
dzielny Seweryn był na granicy wyczerpania- skończyło mu się piwo. Stąd też
zaopatrzyliśmy się w rozmaite piwa regionalne, zaś w karczmie zjedliśmy różne rodzaje
ryb morskich. Wspominaliśmy kudłatego pieska- "Gandzię", który rezydował tam przez wiele
lat, a niedawno odszedł na niebieski szlak. Po jadle i piciu szybko podążyliśmy w stronę
"bieszczadzkiego jaru" gdzie zeszliśmy na plażę. Każdy chciał już zażyć kąpieli, lecz
Mecenas postanowił wyjść z tłumu plażowiczów, przeszliśmy zatem pod klifami wytowieńskimi
by za nimi rozłożyć się obozem- wszyscy, poza Złotym Butem wskoczyli do morza- woda była
wyjątkowo ciepła, więc kąpiel trwała długo. Złoty But z brzegu bez przerwy robił zdjęcia
baraszkującym w wodzie klubowiczom co w końcu ich trochę zdenerwowało, więc.. w pewnym
momencie stało się tak, że "fotograf" zakrzyknął niczym indiański wódz- "Blade twarze !"..
Zauważyliśmy, że pogoda- powoli ale wyraźnie- zaczyna się pogarszać, więc skończyliśmy
kąpiel i idąc dalej brzegiem morza doszliśmy do ujścia Orzechówki, gdzie ponownie
skręciliśmy na leśny szlak. Na tym odcinku już nie było tak przyjemnie, często
napotykaliśmy turystów, Seweryn dopijał resztki piwa i smętnie oznajmił że już nie pracuje
jako detektyw sklepowy, bo- podobnie jak dla serialowego Ferdka Kiepskiego- nie ma pracy
odpowiadającej jego intelektowi, wiedzy, błyskotliwości i wykształceniu. Strapionego kolegę
pocieszył Mecenas, uznając iż skoro Seweryn przepracował prawie 2 miesiące, to i tak jest
to sukces w jego przypadku. Wyszliśmy ze szlaku w okolicach ośrodka "Perła" i ulicą Wczasową
podążyliśmy na przystanek. Z Ustki odjechaliśmy około 16ej, po wędrówce zarówno relaksacyjnej
jak i nieco męczącej..