Data: 19.05.2018r
Trasa: zwiedzanie Sławna 4 km
Prowadzący trasę: Artur Szwabowicz
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 8
Z uwagi na brak innych propozycji zapisaliśmy się na rajd słupskiego PTTK, tym
bardziej że w planach było zwiedzanie Sławska i Sławna oraz terenu dawnego grodziska.
Rajd okazał się być "z przygodami"- nie zawsze miłymi, ale za to zakończenie u Uli i
Andrzeja zrekompensowało przykre wrażenia. Ale-"ad rem", planowane były 2 trasy- piesza,
której uczestnicy mieli wyjechać spod "Mikołajka" o godzinie 9.15 i druga- autokarowa,
gdzie autokar miał wyjechać o godzinie 10.00. Już przed godziną 9-ą na miejscu zameldowali
się: sławny "Old Firehand"- czyli Darek z "Cowboy Club" Maszewo, Mecenas, kapitan Halszka,
Andrzej z Ulą, Lider Klubu Seweryn, legendarny "Dekorator" Michał Tuba, oraz dawno nie
widziana Maryla- swojego czasu stała uczestniczka klubowych wędrówek. Okazało się, że z
uwagi na "oblężenie" trasy pieszej zostaliśmy przepisani na trasę autokarową. Było zatem
jeszcze sporo czasu, więc Andrzej zaproponował posiadówkę nad rzeką za "Mikołajkiem" gdzie
z pomocą pośpieszyła Halszka a raczej jej pieprzówka. O godzinie 10-ej nastąpił dalszy
ciąg "atrakcji"- zafrasowany Janusz Grabowski oświadczył nam, że niestety..autobusu nie
będzie. Kto zawinił?- z wiadomych względów nazwiska pana Jacka G.nie wymienimy.. Pan Janusz
jednak usiłował ratować sytuację i "ściągnął" z trasy pierwszy autobus, który jednak
pojawił się dopiero przed 11-ą. Kompletna zmiana planów- najpierw pojechaliśmy na zwiedzanie
Sławna, a Tuba z Mecenasem zamiast zabytków podziwiali ustronne zakątki parku na Wieprzą,
czujnie bacząc czy policji nie ma w pobliżu. Obejrzeliśmy zabytkowy kościół, dwie bramy
oraz siedzibę władz miejskich- szkoda że nie mieliśmy okazji spotkać burmistrza o sławnym
nazwisku. Stamtąd pojechaliśmy do Sławska gdzie zwiedziliśmy stary, XIV wieczny kościół,
oraz resztki przykościelnego cmentarza. Niestety, zabrakło czasu na zwiedzenie terenu
terenu grodziska i okolic Wieprzy. Nieco sfrustrowani wróciliśmy do Słupska, ale Andrzej
z Ulą wpadli na pomysł by zaprosić wszystkich do siebie na grilla i..coś do grilla.
Biesiada przy gitarze trwała do wieczora, śpiewaliśmy stare przeboje turystyczne /nie
mylmy tego pojęcia z "Job Waszu Mać" czy psalmem o bernardynie/, pojawiła się też klubowa
legenda czyli Krzysiek Łukowiec. Moc napojów przysparzała energii głosom, wśród których
wyróżniał się operowy baryton Dekoratora, z kolei Lider Klubu Seweryn z dumą oświadczył,
że już od czterech dni pracuje przy dekarstwie w Poddębiu, wprawdzie szef cały czas krzyczy
na niego, że nic nie umie /ale niespodzianka, prawda ?/ ale do tej pory go nie wyrzucił z
pracy. Oczywiście nie mogło zabraknąć telefonu od Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów
Pomorza Rytu Beretowego- Janka Kiśluka, który uczestniczył w wyścigach rowerowych oraz
wybierał się na "Noc Muzeów", martwiąc się, że w Lęborku nie ma Muzeum Gorzelnictwa, ale
za to z pomocą miał mu przyjść doktor Zenek..