Data: 05.05.2018r
Trasa: okolice Runowa 6 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 6
Podobnie jak rok temu w majówkę wybraliśmy się do znanego nam Runowa, gdzie spod
pałacu "Pod Bocianim Gniazdem" wyruszał majowy rajd pieszy do kurhanów prowadzony
przez właściciela- Kubę Rutkiewicza. Mimo wyjazdów klubowiczów na długi weekend majowy,
zebrała się doborowa ekipa turystów z 3 klubów. Pociągiem o 8.32 ze Słupska do Mostów
pojechali- Mecenas /KTP "Orły" Słupsk/ oraz Ania /KTP "Ostańce" Zawiercie/. W Mostach
na hacjendzie "Kartonowy Raj" powitał ich własnorobnym piwem Tadek "Hippis" /KTK "Kahel
Klub" Lębork/, po czym udaliśmy się na Plac Pokoju w Lęborku skąd zabraliśmy samego
Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego-Janka Kiśluka, po czym
wspólnie udaliśmy się do Runowa, gdzie już czekali Ewa i Lech Kozłowscy /"Kahel Klub"/.
Była piękna pogoda, w pobliżu pałacu odbywały się zawody konne, wyruszyliśmy na trasę-
nieco skróconą, bo głowna grupa uczestników rajdu już wcześniej wyruszyła na trasę. Po
wędrówce zasiedliśmy pod wiatą przy ognisku, zaś Mecenas zaprosił Janka do wozu
cygańskiego,gdzie poczęstował go "magicznymi eliksirami druida Panoramixa", które nabył
od tegoż na "Czarnym Weselu" w Klukach. Obejrzeliśmy wystrój pałacu i zapoznaliśmy się
z jego historią, po czym postanowiliśmy podjechać do pałacu w Grąbkowie. Tam akurat było
wesele ale pozwolono nam na zwiedzanie. Jedna z weselniczek-Chinka z..Australii
zapragnęła zakosztować regionalnego wyrobu kaszubskiego czyli..tabaki,którą hojnie
obdarzyli ją Janek z Mecenasem. Z Grąbkowa pojechaliśmy przez Potęgowo, Skórowo i
Czerwieniec do Laski. Były to rodzinne tereny Janka gdzie mieszkał i się wychowywał,
więc opisywał nam ciekawe obiekty po drodze łącznie ze..sklepem w Czerwieńcu, gdzie jak
pamiętamy, kilka lat temu na rajdzie "Liść Dębu" Janek- choć prowadzący- nam się zagubił,
a przewodnictwo musiał przejąć Darek "Old Firehand".. W Lasce odwiedziliśmy "Effendiego"
/Taha Naydat Kikhia z Syrii/ gdzie pochłonęliśmy wielkie ilości sałatek, w szczególności
ciecierzycy z oliwą oraz chleba arabskiego, zaś napoje mieliśmy we własnym zakresie..
Magia eliksiru Panoramixa sprawiła, że po pewnym czasie trzeba było odwieźć Janka do
Lęborka, a Tadek zabrał Anię i Mecenasa do swojej hacjendy na dodatkowy obiad i
własnorobne produkty.. Jeszcze pobożny psalm o księdzu bernardynie i nastąpił czas pożegnań..
O godzinie 19.10 wsiedliśmy w Mostach do pociągu, którym wróciliśmy do Słupska.