Data: 28.10.2017r
Trasa: Wejherowo PKP- rynek- szlakiem kalwaryjskim- Wejherowo 10 km
Prowadzący trasę: Jerzy Krajewski
Liczba uczestników: 6
Od pewnego czasu nasz klub ma problemy z organizacją wędrówek w słotne dni jesienne-
tj.prosto jest zaplanować trasę przez Mecenasa i błyskotliwego Lidera Klubu Seweryna,
ale niewielu było chętnych na włóczęgi przez pola w strugach deszczu. W ubiegłym roku
nasza sympatyczka- pani kapitan Halszka Szuryn- weteran misji pustynnych WP,
zaproponowała by w taką porę raczej skoncentrować się na zwiedzaniu pomorskich miast
i okolic niźli planować typowe wyprawy w plener. I tak- jesienią 2016r zwiedziliśmy
Stargard i Świdwin- a na tą sobotę wybraliśmy się do Wejherowa, głównie w celu
zwiedzenia całej Kalwarii Wejherowskiej. Jest to zespół 25 kaplic zbudowanych w latach
1649-1655, jedno z najstarszych w Polsce sanktuariów, ważny obiekt kultu i miejsce
pielgrzymek z całej Polski. Mimo deszczu, wiatru i zbliżającego się wielkimi krokami
orkanu "Grzegorz"- naszym "Orłom" niestraszna pogoda. Pociągiem o godzinie 9.12 ze
Słupska do Wejherowa pojechali- Lider Klubu Seweryn, Mecenas, kapitan Halszka, Ala-
cyklistka oraz debiutująca na naszych wędrówkach Dorota, na których już czekał na
rynku w Wejherowie wytrawny traper-Jurek "Jurencjo" z Redy, który poprowadził grupę
na trasę. Niestety, z uwagi na kontuzję kolana pani kapitan Halszka nie mogła wędrować
z nami po lasach i wzniesieniach, ale i tak chwała dla niej- a wstyd dla innych- że
mimo kontuzji wybrała się z nami i ofiarnie czekała na nasz powrót. Zwiedzanie
kalwarii rozpoczęliśmy od strony ul.Zamkowej-kaplice: Wniebowstąpienia, Ogrójec,
Pocałunek Judasza, Grób NMP-skąd idąc dalej ul.Zamkową skręciliśmy w las, mijając po
prawej stronie Młyn Cedroński a potem nad rzeczką kaplicę Cedron. Po przejściu przez
ul.3 Maja przeszliśmy przez Bramę Jerozolimską, Dom Annasza, by dotrzeć do zespołu 3
kaplic-Wieczernika, Matki Bożej, Kajfasza. Zainteresowanie nasze wzbudziło pomnikowe
drzewo- buk "Andrzej" chłonąc piękno bukowego lasu- mimo deszczu-dotarliśmy, idąc
obok stadionu, do chyba najciekawszych obiektów na trasie- Pałacu Piłata, kaplicy
Podjęcia Krzyża i Pierwszego Upadku Chrystusa, oraz Spotkania z Matką Bożą. Mimo złej
aury chcieliśmy przejść całą kalwarię- dlatego też odbiliśmy ze szlaku by zobaczyć
tzw. Pałac Heroda. Prowadzeni przez Jurka i energicznego Seweryna wróciliśmy na główny
szlak którym-przechodząc pod Bramą Łez-doszliśmy do ostatniego już kompleksu kaplic
kalwaryjskich, którymi były: Trzeci Upadek Chrystusa, Obnażenia Chrystusa, Przybicia
do Krzyża, szachulcowa kaplica Matki Boskiej Bolesnej, Grób Pański oraz kościół Trzech
Krzyży. Stamtąd już zeszliśmy do miasta, by w oczekiwaniu na pociąg zjeść obiad w
restauracji "Marysieńka". Do Słupska odjechaliśmy pociągiem SKM o godzinie 14.35- zmęczeni,
zmoczeni, zmarznięci-ale wszyscy uznaliśmy, że wędrówka była przednia. W pociągu pani
kapitan Halszka rozgrzewała towarzyszy swoją pieprzówką, zaś zachwyt wszystkich wzbudziła
wiadomość Druida Panoramixa /znanego i lubianego brodacza z Bierkowa/, że na święto gęsi
w Swołowie przygotował dla nas swoje cudowne eliksiry..