Data: 01.04.2017
Trasa: Lębork- Sarbsk Sea Park- Góra Łącka- Jurassic Park- Wilkowo- Lębork
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 11
W ostatnich dniach mieliśmy pogodę nawet nie tyle wiosenną, co wręcz letnią,
dlatego też wiele osób z radością przyjęło zaproszenie od koła przewodników i
lęborskiego "Kahel Klubu" na udział w autokarowej wycieczce do Sarbska i Łeby.
Wprawdzie każdy już nieraz tam bywał i zwiedzał, ale atrakcją był darmowy wstęp
do wielu miejsc /płaciliśmy tylko po 25 zł za transport/ no i doborowe
towarzystwo przyjaciół z turystycznej braci. Mało kto ze słupszczan się wyspał,
bo musieliśmy wyjechać już o 6.38 rano, ale nikt nie żałował. Klub "Orły" ze
Słupska wyjechał w składzie: Marcel z Anią, Mecenas, Andrzej z Ulą, kapitan
Halszka, Pszczółka, Brygida a w Damnicy dołączył do nich Marek /bez Tereski, bo
ta prowadziła dziś w Główczycach rajd dla dzieci/. Z kolei bezpośrednio do
Lęborka z Koszalina przyjechali- Robert i Piotr Złoty But / a od Pelplina zwany
też "Platynowym Butem". Z Redy dotarli wkrótce Krysia i wytrawny traper Jurek
"Jurencjo", a powoli zaczęli się zbierać też i inni uczestnicy. Wszystkich ich
powitał sam Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Jan
Kiśluk wspólnie z organizatorem- Irkiem Krawcem. Nie zabrakło też sławnego "Old
Firehanda"- czyli Darka z "Cowboy Club Massow", ale z kolei nie pojawił się Tadek
"Hippis", co było wielką stratą, bo jak wiadomo, zawsze zapewniał on na rajdach
oprawę muzyczną.. Tadek bowiem aktualnie wędruje po tatrzańskich szczytach skąd
przesyła zdjęcia i selfie, gdzie jego długie włosy rozwiewa halny.. Dostojny
mistrz Janek podzielił uczestników na dwie grupy- jedna, większa jechała autokarem
zaś "Orły" i przyjaciele pojechali "kameralnie" busem. Tylne miejsca od razu
zostały zaanektowane przez Marka, Andrzeja i Mecenasa, którzy wspomagani przez
Halszkę /z pieprzówką!/ i Brydzię wykorzystywali fakt, iż sroga Ula siedziała z
przodu. Najpierw udaliśmy się do Sea Parku w Sarbsku gdzie oglądaliśmy zabawy
Uchatek oraz pokazy karmienia fok- których były dwa gatunki, popularna foka szara
oraz znacznie rzadsza /wbrew nazwie/ foka pospolita. O innych atrakcjach Sea Parku
/statki,muzeum/ nie będziemy pisać bo wszyscy je znają. Istotnym jest to iż mistrz
Janek zaproponował nam, aby w trakcie wycieczki udział w szkoleniu pt "Komandosi
Fölkersama". Kilka słów wyjaśnienia- w trakcie II wojny światowej i ataku na ZSRR
w ramach planu "Barbarossa" Niemcy planowali zająć m.in miasto Majkop- lecz obawiali
się, że wycofujący się Rosjanie wysadzą szyby naftowe. Dlatego też leutnant von
Fölkersam zorganizował oddział komandosów, którzy przebrani w sowieckie mundury,
mieli opanować ważniejsze obiekty Majkopu. Oczywiście, samo przebranie nie wystarcza,
dlatego komandosi musieli m.in perfekcyjnie opanować język rosyjski ze slangiem
żołnierskim a także nauczyć się lokalnych zwyczajów m.in umieć spożywać wielkie
ilości wódki. Nasz wielki mistrz przyznał, że ramy czasowe wycieczki nie pozwolą na
wyuczenie się języka rosyjskiego, ale w pozostałym zakresie przeprowadzi intensywne
szkolenie dla chętnych- z której to oferty oczywiście kilkoro z nas skorzystało, z
samym prezesem Markiem na czele. Z Sarbska pojechaliśmy do Rąbki, gdzie przesiedliśmy
się na meleksy, którymi dotarliśmy pod ruchome wydmy ze sławną "Górą Łącką" czyli
najwyższą wydmą. Ci, którzy byli tam wcześniej, łatwo dostrzegli iż krajobraz znacznie
się zmienił /przeobraził się z wydmowego na bardziej pustynny/ a i szlak przez wydmy
został wyznakowany gdzie indziej. Było słonecznie i ciepło więc nieco się usapaliśmy i
zgrzaliśmy, więc z ochotą przyjęliśmy postój w karczmie w Rąbce przy garncu /nie
kuflu/ chłodnego piwa. Jedynie Mecenas go nie pił, bowiem stwierdził, że w tych
czasach i przy tych rządach, wypada być "prawdziwym patriotą"-ponieważ piwo jest
niemieckie, a trąbi się o nadmiernej ingerencji Niemiec w sprawy polskie-należy
promować nasze polskie wyroby- takie wykwintne i cudowne trunki jak "Byk", "Arizona",
"Jabłuszko" , "Paloma" i inne.. I chyba tak jest, bo niektórzy z polskich polityków
zachowują się tak, jakby degustowali wspomniane nektary.. Następnym etapem wycieczki
był roślinny labirynt, lecz część klubowiczów "Orłów" którzy już nieraz tam byli,
wolała uczestniczyć w pokazie filmów przyrodniczych prezentowanych przez wybitnego
przewodnika- Stanisława Redzika. No i "Jurassic Park"- zwiedza się go przez kilka
godzin, ale my byliśmy tylko pół godziny, aby obejrzeć nowości. Nie wspomnimy w tym
miejscu o dinozaurach lecz..o cenach wstępu. My co prawda mieliśmy wstęp darmowy, ale
pomyśleliśmy o rodzinach z dziećmi, które by w przyszłości chciały tam być- informujemy
iż bilet wstępu dla dorosłego kosztuje..59 zł. Podejrzewamy, że niejeden z panów wolałby
dopłacić i skorzystać raczej z agencji towarzyskiej. No, ale wczasowiczów należy przecież
drenować z pieniędzy /ironia/- tylko później wielu się dziwi dlaczego Polacy wolą
spędzać urlopy za granicą a nie na polskim wybrzeżu.. Wycieczkę zakończyliśmy w Wilkowie-
wiosce rekordów /największe na świecie- koło, chodak, cegła, deska, hulajnoga/ gdzie
poczęstowano nas kiełbaskami oraz..sławnymi "łzami sołtysa" serwowanymi przez samego
sołtysa Wilkowa-Lecha Września, a witał nas sam dyrektor GOK w Nowej Wsi Lęborskiej-
Krzysztof Pruszak. Pojedliśmy, popiliśmy, wysłuchaliśmy gawędy brodatego Wacka o
watasze wilków na Mierzei Sarbskiej i.. nadszedł czas powrotu. Jeszcze chwila odpoczynku
w siedzibie IT na dworcu w Lęborku, pożegnalny "chleb-sól" i żegnani przez ocierającego
łzy wzruszenia Janka odjechaliśmy pociągiem SKM do Słupska o godzinie 17.40.