Data: 17-19.02.2017
Komendant rajdu: Joanna Sylka-Nazaruk
Prowadzący trasę długodystansową: Tomasz Dębski
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 4 (ogółem 140)
W tym roku sławny zimowy rajd "Stolemy"- w którym klubowicze "Orłów" uczestniczą
od lat-miał swoją siedzibę w miasteczku Pelplin, na południe od Tczewa. Już w
czwartek wieczorem delegacja klubowa w składzie- Robert "Capo do tutti capi" z
Pruszkowa, Piotr "Złoty But" oraz Mecenas wylądowała w Pelplinie, a dojechaliśmy
tam samochodem Roberta. Jak to zwykle na "Stolemach" bywa, nocleg był na parkiecie
w szkole, ale my-dzięki wydatnej pomocy naszego honorowego prezesa- Daniela mogliśmy
zająć "kanciapę" na parterze, gdzie były łóżka /co prawda nader sfatygowane/ oraz
łazienka. Pierwszy dzień rajdu postanowiliśmy przeznaczyć na zwiedzanie jak
największej liczby ciekawych miejsc i zabytków, dlatego też zrezygnowaliśmy z
pieszej trasy od Tczewa /to miasto zresztą bardzo intensywnie zwiedzaliśmy niegdyś
na "Stolemach" /lecz postanowiliśmy wykonać "objazdówkę" samochodową po okolicach.
Zwiedziliśmy po kolei: Nowe- z zabytkowym budynkiem, pozostałością zamku,
Kwidzyn-katedrę i zamek ze słynnym "gdaniskiem" /Dansker-a dosadniej "wieżą klozetową/,
Sztumską Wieś-tu podpisano rozejm w wojnie polsko-szwedzkiej, Sztum-pozostałości
zamku i piękny cmentarz mennonitów w Stogach Malborskich. W sobotę rano musieliśmy
wcześnie wstać, aby spod dworca PKP w Pelplinie /znacznie oddalonego od szkoły/
dojechać busem do Gniewa. Tam dość długo czekaliśmy na zwiedzanie zamku, po
zwiedzeniu którego poczęstowano nas darmową grochówką w przyzamkowej restauracji.
Następnie, po zwiedzeniu miasta, Mecenas wrócił busem do Pelplina by organizować
biesiadę turystyczną dla kolegów, zaś reszta wyruszyła na trasę pieszą do Pelplina.
Na trasie podziw wzbudził nawet pośród doświadczonych "wyrypiarzy" zwłaszcza Robert
Pyśk- swoim tempem marszu, wytrzymałością i orientacją terenową. Dodajmy od razu iż
za całokształt zasług na rajdzie Piotr zwany "Złotym Butem" został przechrzczony na
"Platynowego Buta". Wieczorem- wielka radość-bowiem przybył prezes klubu- Marek a
także silna ekipa z lęborskiego "Kahel Klubu"- Tadek "Pratchawiec", Darek "Old Firehand"
prezes "Cowboy Clubu" oraz sam wielki i wspaniały Jan Kiśluk. Wiadomym zatem się stało,
że nastąpiła powitalna biesiada, która-bez towarzystwa kobiet-strażników- stała się
nader wesołą i swobodną, a wielu okryło się nieśmiertelną chwałą.. Niedziela była
czasem pożegnań, ale przed południem w planach było jeszcze zwiedzanie katedry
pelplińskiej oraz muzeum diecezjalnego z jedynym w Polsce egzemplarzem Biblii Gutenberga.
Po oficjalnym zakończeniu rozjechaliśmy się- ale po drodze zwiedziliśmy nadto arboretum w
Wirtach, zaś "Platynowy But" zadbał by podróż minęła w miłej atmosferze..