Data: 28-29.01.2017
Trasa: spacer po Mechelinkach i Rewie 4 km
Prowadzący trasę: Krystyna Szymańska
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 5
Turystyczne bractwo spotyka się nie tylko na szlaku lecz również na rozmaitych
imprezach- tym razem na balu w rybackiej wiosce Mechelinki nad Zatoką Pucką
/między Gdynią a Rewą/. Niestety dla wszystkich chętnych zabrakło miejsc, a
pojechali tylko ci wg zasady "kto pierwszy /się zapisał/ ten lepszy.. Jako iż
organizatorem był Tadek Krawczyk z "Kahel Klubu" wiadomo iż musieli uczestniczyć
w balu członkowie "Kahela" oraz "Orłów". Oczywiście "primus inter pares" był sam
wielki i wspaniały Jan Kiśluk, nadto Ewa Moorhexe z Kirchdorf-Altefotze. "The
Eagles has landed"- Orły wylądowały w składzie- Marek, Teresa, Mecenas, Halinka,
kapitan Halszka oraz wierny sympatyk- Jurek Krajewski z Redy. Słupszczanie dojechali
do Lęborka pociągiem TLK, około godziny 14.40 wszyscy wyruszyli wynajętym busem
spod dworca PKP w Lęborku do Mechelinek. W Mechelinkach nastąpiło zakwaterowanie w
dworku "Osada Wędrowca"-choć przedwojenny to raczej nie miał zabytkowego charakteru
choć na wygody nie mogliśmy narzekać. Po zakwaterowaniu nastąpiło wieczorne
zwiedzanie Mechelinek pod przewodnictwem znanej nam z wycieczki na Hel- Krysi
Szymańskiej. Wprawdzie w zapadającym zmroku nie mogliśmy podziwiać pejzaży, ale za
to usłyszeliśmy wiele ciekawostek historycznych. Bal rozpoczął się ok godziny 18.30-
jako iż w planach miał być "balem przebierańców" przeto znani nam turyści i
przyjaciele pojawili się w nieznanych do tej pory kreacjach. I tak- Janek Kiśluk
stał się świątobliwym księdzem /oj-wiele "wody święconej" on rozdał/, łysy Tadek-
długowłosym hippisem, Halinka-piratką, Halszka-dziewiczą westalką /ha,ha/, Mecenas-
Szkotem, zaś Marek- capo do tutti capi don Marcosem.. Jedynie Jurek był w zwykłym
turystycznym stroju, ale on w niedzielę rano nas opuścił gdyż jechał na rajd leśników
do Strzebielina. Wszyscy dobrze się bawili, poza Mecenasem- niektóre panie
postanowiły bowiem sprawdzić, czy ów "Szkot" pod kiltem nie ma majtek /co prawda
może i nie miałby nic przeciwko temu gdyby wszystkie te panie były młode i piękne/..
Bal zakończył się ok 3 w nocy, a już ok 8 rano prezes "Orłów" Marek zarządził w
swoim pokoju analizę imprezy, w której brali udział m.in Halszka, Janek i
Mecenas. Po śniadaniu- powodzeniem cieszyła się zwłaszcza gorąca kaszanka z cebulą-
udaliśmy się busem na zwiedzanie Rewy. Należało oczywiście przejść "Aleją Zasłużonych
ludzi morza" oraz dojść na kraniec Cypla Rewskiego. W odróżnieniu od pobytu w tym
miejscu 2 lata temu, tym razem była piękna, słoneczna pogoda, co pozwoliło na
napawanie się urokami okolicy. Szkoda, że czas naglił i musieliśmy wracać- za to
drogę powrotną osłodziła nam Ewa Moorhexe nalewką jeżynową o ciekawej nazwie.
Po przyjeździe do Lęborka, Janek zaprosił nas do siedziby IT na dworcu- niestety
sroga Teresa zarządziła szybkie opuszczenie tej gościnnej siedziby..