Data: 06.08.2016r
Trasa: Słonowice PKP- szlakiem "Pierścienia Gryfitów"- tor kolejowy- Ciechomice-
Kuleszewo- Lulemino- Kwakowo 11 km
Prowadzący trasę: Michał "Dekorator" Tubielewicz
Liczba uczestników: 5
Po powrocie z OWRP Mecenas- miłośnik piosenek turystycznych, które śpiewał na tym
rajdzie razem z Anią i Czarkiem Jawoszkiem nucił sobie m.in. "lato, deszczowe lato..
"No i wynucił, tak można powiedzieć.. Po deszczowym tygodniu liczyliśmy na lepszą
pogodę w sobotę i rzeczywiście rankiem wydawać by się mogło, że wędrówka będzie
przyjemna, bowiem rozpogadzało się, a nawet zza warstwy chmur pojawiło się słońce i
błękitne niebo.. Na pociąg do Słonowic odjeżdżający ze Słupska o godzinie 7.33 stawili
się: Marcel /mimo zmęczenia po forsownych marszach po Tatrach/, Mecenas, Krzysiek, Artur
"Dreadman"oraz-co stanowiło miłą niespodziankę- Michał zwany "Wielkim Dekoratorem",
który już dawno nie pojawiał się z nami na turystycznym szlaku. Okazało się iż wkrótce
wylatuje on do Dublina w Irlandii, gdzie otwiera dużą pracownię dekoratorstwa artystycznego,
lecz przed wyjazdem chciał jeszcze wspomnieć piękno polskiej ziemi. Podróż pociągiem
trwała krótko, Słonowice bowiem to trzeci przystanek za Słupskiem, po Kobylnicy i Widzinie,
jesienią też tam jechaliśmy by przejść szlakiem "Pierścienia Gryfitów" do Sycewic i Słupska.
Tym razem naszym celem był odcinek tego szlaku ze Słonowic do Kwakowa, z możliwością
przedłużenia trasy do Słupska czarnym szlakiem. Jak na razie pogoda była wymarzona do
wędrówki- słońce, ale i chłodny wietrzyk, nie było ani zbyt zimno, ani gorąco. Ze stacji
PKP w Słonowicach poszliśmy najpierw polną drogę na południe, a po przekroczeniu toru
kolejowego skręcililiśmy na południowy wschód i przez około 4 km wędrowaliśmy przez pola
i łąki starą, poniemiecką, brukowaną drogą w szpalerze wiekowych drzew- takie trasy
najbardziej lubimy.. Z pól dochodziły odgłosy stad żurawi, a szum wiatru w koronach drzew
tworzył sielankową atmosferę.. Jako iż spotkało się pięciu znakomitych piechurów, szybko
doszliśmy do Kuleszewa. Przed wsią, przy drodze niegdyś znajdował się w kępie drzew cmentarz
ewangelicki, niestety, obecnie brak na nim nagrobków a o charakterze tego miejsca świadczyły
tylko obalone na ziemię ceglane filary bramy cmentarnej. W Kuleszewie Dreadman i Dekorator
musieli poczynić stosowne zakupy, obejrzeliśmy przy okazji zabytkowy, odnowiony kościółek
szachulcowy pw.św.Józefa. Naodcinku trasy między Kuleszewem a Luleminem nastąpił I etap
konkursu w spożywaniu napojów energetycznych na czas, uczeń przerósł mistrza, bowiem
Krzysiek bez problemu pokonał Wielkiego Dekoratora, uzyskując czas 41 sekund na wypicie
pół litra płynu.. W Luleminie zatrzymaliśmy się na przystanku przy dawnym młynie, malowniczym,
lecz od strony rzeki zasłonięty drzewami i zaroślami, więc nie mogliśmy wykonać pamiątkowej
fotografii.. Do Kwakowa podążaliśmy już szosą, mając po lewej elektrownie wiatrowe i..
zbliżające się od zachodu deszczowe chmury.. Zdążyliśmy na szczęście dojść do Kwakowa,
gdzie z uwagi na coraz bardziej wzmagający się deszcz, zasiedliśmy po wiatą koło znanego
wszystkim źródełka wody przy szosie. Po naradzie, z uwagi na pogodę, postanowiliśmy nie iść
dalej- jak planowaliśmy wcześniej- przez Lubuń do Słupska, lecz powrócić autobusem. Do jego
odjazdu zostało jednak jeszcze sporo czasu dlatego też nastąpił II etap konkursu spożywania
napojów na czas, ponownie wygrywał Krzysiek, dopóki nie włączył się do rywalizacji mistrz nad
mistrze czyli Marcel, osiągając rekordowy wynik 11 sekund.. Mecenas poinformował o przebiegu
konferencji turystycznej która odbyła się w ostatnią środę w Lęborku u najwybitniejszego turysty
Pomorza- Janka Kiśluka, gdzie uczestniczyli również inni delegaci KTP "Orły" -Marek i Teresa,
oraz z "Kahel Klubu"- Tadek, Jola i Ewa Moorhexe z Altemöse. Uchwalono m.in. ,że tegoroczna
rocznica klubu odbędzie się 25.09 w Izbicy, co stanowi przesunięcie czasowe w porównaniu do
dotychczasowych rocznic, które, jak pamiętamy, zawsze miały miejsce w grudniu. Prosimy zatem
już teraz o zarezerwowanie sobie wolnego czasu na weekend 24/25 września.. Po konkursie w piciu
napojów, Krzysiek popisywał się ekwilibrystycznymi zdolnościami, żonglując zebranymi po drodze
dzikimi jabłkami, zaś inni wspominali jego sławne przygody na trasie. Wspominając i gawędząc,
doczekaliśmy się autobusu, którym o 13.29 wróciliśmy do Słupska..