Data: 18.06.2016r
Trasa: Korzybie dworzec PKP- jezioro Kryształ- Korzybie 10 km
Prowadzący: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 3
Ostatni tydzień nie tylko, że był deszczowy ale zwłaszcza w piątek obfitował w
silne wichury, dlatego też zachodziła obawa co do pogody w sobotę. Dlatego też w
zapowiedzi nie określaliśmy przebiegu trasy uzależniając ją od aury i woli
uczestników. Sobotni poranek również nie nastrajał optymistycznie, a jednak rano
na dworcu w Słupsku pojawili się- poza prowadzącym Mecenasem- również Marcel z
Anią. Tym razem do Korzybia zamiast "tradycyjnego" pociągu złożonego z 2-3
jednostek trakcyjnych, jechał niewielki szynobus, którym po około pół godziny
dojechaliśmy do Korzybia, które powitało nas chmurami i niewielkim co prawda
deszczem. Zdecydowaliśmy się zatem nie przechodzić dłuższej trasy- do Sławna czy
Kwakowa, lecz pochodzić po okolicach. Najpierw postanowiliśmy obejrzeć drewniany
most na szlaku do Łętowa, który był planowany do rozbiórki, okazało się, że
jeszcze istniał ale rzeczywiście był w fatalnym stanie. Następnie udaliśmy się
śladem dawnej linii kolejowej Korzybie-Sławno do mostu kolejowego na rzece
Wieprzy, odnowionego i służącego obecnie jako drogowy-droga do Łętowa biegnie
teraz okrężnie właśnie przez ten most. Nasyp kolejowy wiódł na wprost, my jednak
za mostem skręciliśmy na lewo, kierując się na południe, drogą pełną kałuż i
błota. Wkrótce skrzyżowanie 5 dróg leśnych, wybraliśmy tę najbardziej "południową",
która jednak wyprowadziła nas na manowce, czytaj : na podmokłe łąki i starorzecza.
Dzięki Marcelowi, posiadającemu GPS udało nam się jednak "na azymut" dojść do
właściwej drogi, którą już szliśmy bez przeszkód. W tym momencie pojawiło się
słońce i..żal, bo gdybyśmy wiedzieli, że pogoda się aż tak poprawi, poszlibyśmy
nasypem kolejowym do Sławna. Wkrótce trafiliśmy na inny nasyp kolejowy,
nieistniejącej już od zakończenia wojny linii do Polanowa /linia do Sławna została
zlikwidowana dopiero kilkanaście lat temu/. Za niedługi czas doszliśmy w pobliże
śródleśnego jeziora Kryształ, do którego dostaliśmy się forsując wysokie pagórki.
Nadszedł czas odpoczynku, posiłku i..bawienia się echem, które odpowiadało z
drugiej strony jeziorka. Było sielankowo, ale trzeba było śpieszyć się na pociąg
na godzinę 11.08 gdyż następny był dopiero za kilka godzin. Przez wilgotną łąkę,
mocząc nogi doszliśmy do mostu kolejowego na Wieprzy i stamtąd już prostą drogą
/czarnym szlakiem/ do Korzybia. Jak wiadomo, Korzybie było niegdyś ważnym węzłem
kolejowym, skąd odchodziły pociągi do Słupska, Miastka, Sławna, Bytowa i Polanowa.
Teraz pozostała tylko podrzędna linia Słupsk-Szczecinek a na torach do Bytowa
czasami kursują drezyny kolegów z SPKD.. Niedawno z terenu stacji w Korzybiu
pościągano cały szereg torów i bocznic, pośród kwitnącego łubinu pozostała tylko
samotna wieża kolejowa- no i sam dworzec oczywiście.. Do Słupska pojechaliśmy na
stojąco, gdyż szynobus był pełen ludzi, większość chyba stanowili wczasowicze,
jadący z południa Polski, a przesiadający się w Szczecinku, o czym świadczyły
zarówno ubiory jak i walizy podróżne- z reguły bowiem tym pociągiem jeżdżą miejscowi
oraz grzybiarze. W sumie wyjątkowo wcześnie zakończyliśmy wędrówkę, bowiem już
przed 12ą byliśmy w Słupsku, ale z drugiej strony, po sprawdzeniu na GPS okazało się,
że przeszliśmy 10 km, czyli nie był to taki sobie spacerek. Marcel opracował nadto
na przyszłość szereg ciekawych tras z Korzybia, co ucieszyło Mecenasa, gdyż po
latach wędrówek ma on coraz większy problem z wyznaczaniem dotychczas nieznanych
szlaków. Za tydzień zapraszamy na wędrówkę do Zębowa, gdzie na ludowym festynie
zagrają nasi przyjaciele z rajdów-Piotrek Staszewski /na akordeonie/, oraz Andrzej
Strzykowski/ na gitarze, zaś Mecenas zobowiązał się do zaopatrzenia w cudowne eliksiry
u brodatego Maćka "Panoramixa" z Bierkowa..