Data: 21.05.2016r
Miejsce imprezy: Bronowo
Trasa: Zieliń- Gumieniec- Bronowo 6 km
Prowadzący: Tomasz Ciżmowski /SPKD/
Liczba uczestników: około 80
Jak wiadomo, linia kolejowa nr 212 pomiędzy Korzybiem a Bytowem jest już wiele
lat nieczynna i popadała w ruinę. Na szczęście grupa pasjonatów utworzyła tzw
Słupską Powiatową Kolej Drezynową i udrożniła do przejazdów drezynowych odcinek
kolei od Korzybia do Zielinia, z "zajezdnią" i główną bazą w Bronowie. Wprawdzie
członkowie klubu "Orły" kilka razy już uczestniczyli w przejażdżkach drezynami
z okazji różnych imprez np.OWRP, ale chodziło nam też o to, aby jak najwięcej
osób poznało uroki jazdy na drezynach, dlatego też Mecenas z KTP "Orły" i Tadek
Krawczyk z "Kahel Klubu" zaplanowali rajd drezynowy nie tylko dla członków tych
klubów, ale i dla młodzieży szkolnej z Lęborka. Prognozy pogody na ten dzień
nie były zbyt optymistyczne, miało być co prawda ciepło ale i burzowo, na
szczęście, mimo przejściowych zachmurzeń, przez cały dzień nie padało. Jako
pierwszy- przed godziną 10ą-w Bronowie pojawił się Mecenas, który doszedł tam
szybkim marszem z Suchorza. Na miejscu czekał już "pociąg drezynowy" oraz Tomek
i Marcin z SPKD. Pociąg drezynowy miał 2 "lokomotywy"- małego fiata 126P oraz
DS-001 zwaną "bykiem", co umożliwiało jazdę w obie strony. Wkrótce do Bronowa
zajechał autokar z dziećmi z Lęborka, oraz Tadkiem, Darkiem Olewniczakiem
/"Cowboy Club" Maszewo/ a także z dawno oczekiwaną Ewą Boniecką- Moorhexe z
Altemöse w Niemczech. Rozpalono ognisko i rozpoczęły się przejażdżki pociągiem
drezynowym do Gumieńca, a także drezyną- "kiwajką" napędzaną siłą ludzkich
mięśni. W międzyczasie Darek -pasjonat historii oprowadzał po Bronowie,
obejrzeliśmy ciekawy pałac w którym mieści się..sklep, oraz zabytkowy dom z...
kolumnami, który prezentujemy na zdjęciu, ciekawa była też dawna brukowana
aleja dworska wśród starych drzew. Około godziny 12-ej należało wyjechać
pociągiem drezynowym do Zielinia po grupę "Orłów", która pojawiła się w
Zieliniu w 13 osobowym składzie, przyjeżdżając tam autobusem NordExpressu.
Byli pośród nich m.in. Marek, Grzesiek, Andrzej z Ulą, Brygida, muzyk Piotr z
Małgosią, Jurek z Redy oraz inni sympatycy klubu- sama doborowa kadra. Szkoda
tylko, że nie było tak zasłużonych klubowiczów jak Marcel i Krzysiek, ale ten
ostatni woli długie marsze piesze a nie przejażdżki- wczoraj przeszedł znów około
50 km doliną rzeki Słupi. Jadąc z Zielinia do Bronowa wspominaliśmy forsowanie
rzeki Bystrzenicy przez Marka i Seweryna, a na ciekawym dworcu w Gumieńcu miał
miejsce "fotostop" na wykonanie pamiątkowego zdjęcia całej grupy. W samym Bronowie
rozpoczęliśmy biesiadę przy ognisku, podczas gdy dzieci z Lęborka nadal kontynuowały
przejażdżki. Za zasługi dla klubu i organizację szeregu ciekawych imprez wiceprezes
Marek Janusewicz otrzymał upominek- książkę pt. "Wielka księga kaca", której cenne
treści powinny być przydatne klubowiczom w niedzielne poranki po sobotnich
wędrówkach. Uhonorowano również Jurka z Redy, zaś Andrzej otrzymał pasjonujące
foldery krajoznawcze z fascynującymi zdjęciami przyrodniczymi. Po godzinie 14ej
odjechał autobus z Tadkiem i dziećmi, reszta została jBeszcze przy ognisku piekąc
kiełbaski, gdzie najbardziej udzielała się Brygida, starając się zastąpić
nieobecnego wybitnego turystę- Janka Kiśluka, który bardzo chciał przyjechać,
ale musiał przygotowywać eksponaty na Noc Muzeów. Pierwotny plan był taki aby
wracać o 18ej z Korzybia, gdzie mieliśmy dojechać pociągiem drezynowym, ale
okazało się, że możemy wrócić wcześniej autobusem z Zielinia, dlatego też
pojechaliśmy właśnie tam. Ciekawostką były..drewniane szyny na niektórych
odcinkach, którymi członkowie SPKD uzupełnili ubytki po działalności złomiarzy.
Podróż upłynęła w wesołej atmosferze, w pewnym momencie z głowy Brygidy wiatr
zdmuchnął kapelusz Mecka /później Tomek wrócił się pociągiem i dowiózł go na
przystanek/, ale oprócz tego jazda przebiegała bez przeszkód. O 17.20 wsiedliśmy
w autobus, którym wróciliśmy do Słupska, a tam zostaliśmy rozwiezieni do domów.