Data: 03.05.2016r
Trasa: Izbica- żółtym szlakiem- Lisia Góra- Bagna Muły- Kluki- Skórzyno- Główczyce-
Klęcinko 16 km
Prowadząca trasę: Teresa Janusewicz
Liczba uczestników: 8
Majówka to czas wyjazdów w gronie rodziny, dlatego też nie planowaliśmy w tym czasie
żadnej oficjalnej wędrówki klubowej. Okazało się jednak, że wędrówka doszła do skutku,
choć zupełnie przypadkowo- i to nie jak zwykle w sobotę lecz we wtorek, 3 maja. Do
Słupska przyjechała bowiem nasza sympatyczka- Ania Szymańska z KTP "Ostańce" Zawiercie,
która zapragnęła m.in przejść szlakiem Słowińców na znanym z trudności odcinku od Kluk
do Izbicy. Jak wiadomo, przez pewien czas szlak ten wiedzie pośród bagien, gdzie po
opadach przejście jest utrudnione a czasami niemożliwe. O tych zamiarach dowiedzieli się
państwo Strzykowscy i Janusewicze, więc po krótkiej naradzie postanowiono wyprawić się
wspólnie na ten szlak. Od razu zaznaczmy, że szliśmy niejako w dwóch grupach. Rano
Teresa poprowadziła z Izbicy do Kluk kilka koleżanek ze znaną i wielce lubianą Wandzią
z Rzuszczy na czele. Z kolei ze Słupska do Kluk dojechali samochodem- Ula i Andrzej
Strzykowscy, Mecenas i Ania z Zawiercia. W Klukach spędzili oni pewien czas w oczekiwaniu
na grupę Teresy, a ponieważ trwała akurat impreza folklorystyczna "Czarne Wesele", więc
zaopatrzyli się oni w rozmaite prowiska korzystając z drewien i gałęzi- co jednak nie
uchroniło niektórych od zamoczenia nóg. Po wyjściu z bagien na poldukty regionalne, ale
głównie.. litewskie, co może niezbyt do Kluk pasowało, ale za to smakowało, zwłaszcza
kupione przez Andrzeja solone "sało". Po przyjściu Teresy z jej grupą nastąpiła dłuższa
biesiada, Wandzia częstowała swoimi wyrobami a Mecenas- eliksirem "Druida Panoramixa"
czyli Maćka z Bierkowa. Po tej miłej posiadówce Teresa- aby nie dublować trasy-
postanowiła wrócić do Główczyc idąc bezpośrednio na wprost przez Skórzyno. Z kolei Ania,
Mecenas i Andrzej- zgodnie z przyjętym wcześniej planem- skierowali się "torfowym szlakiem"
do Izbicy. Trudy szlaku rekompensowała piękna pogoda i ciekawe widoki, zwłaszcza żeremi
bobrowych. Niestety, przez działalność tych sympatycznych zwierząt, niektóre odcinki
szlaku były trudne do przejścia i trzeba było nieźle się "pogimnastykować" aby przejść
rozlea należało odpocząć- siedzieliśmy na balotach niczym na fotelach, chłonąc uroki
przyrody- śpiew ptaków, klangor żurawi, falujące na wietrze trzciny.. Dalej do Izbicy
szło się już miło i bez przygód, w stanicy powitali nas Iza i Sławek Zawadzcy z którymi
omówiliśmy kwestie logistyczne rajdu "Wydma" oraz rocznicy klubowej, która wyjątkowo będzie
miała miejsce pod koniec września i właśnie w Izbicy. Atrakcją stały się ćwiczenia
młodzieżowej ochotniczej straży pożarnej pod dowództwem Sławka. Sycąc się chłodnym piwem
doczekaliśmy się przyjazdu "barona Marka von Głowitz" czyli Marka Janusewicza, który odwiózł
nas do hacjendy "U Benka" w Klęcinku, gdzie czekała już Teresa i Ula. Przy pysznym cieście i
mięsiwie z grilla nastąpiła dogłębna analiza przebytych tras i omówienie planów przyszłych
wędrówek.