Data: 23.04.2016r
Trasa: Smołdzino- czarnym szlakiem-j ez.Dołgie Wielkie- brzeg morza- Rowy 19 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 8
Po nieudanych poszukiwaniach prehistorycznego lasu na plażach SPN, kiedy to myśleliśmy,
że znajduje się on przy zejściu z zielonego szlaku od jez.Dołgie Małe /tam był wiele lat
temu/ tym razem, dzięki pomocy Alchemika z Główczyc zlokalizowaliśmy go w terenie i można
już było "na pewniaka" zorganizować stosowną wędrówkę. Prognozy pogody na sobotę nie były
zbyt ciekawe, ale na szczęście okazało się,że przez cały dzień świeciło słońce a i
nadmorski wiatr nie był zbyt dokuczliwy. Autobusem Nordexpressu o godzinie 8.50 do
Smołdzina pojechali- Marcel z Anią, Mecenas, Jurek z Redy, dwóch Andrzejów i Kapitan,
który akurat wrócił z rejsu do Nigerii na s/s "HD Contender Arsehole". W Smołdzinie czekał
na nas Krzysiek, który wczesnym rankiem pojechał do Zelkowa by marszem przez Witkowo i
Siecie dotrzeć do Smołdzina. Zaraz po wejściu do lasu nastąpił pierwszy postój, nie z
powodu zmęczenia ale z uwagi na imieniny Jurka. Nasz solenizant godnie się przygotował do
świętowania, co ucieszyło wszystkich. Przy okazji Kapitan opowiadał o wrażeniach z rejsu,
gdy to aż osiem będących w tym rejonie /wybrzeże Afryki/ statków zostało uprowadzonych lub
obrabowanych przez piratów. Na szczęści statek Kapitana nie został zaatakowany, może dlatego,
że na wantach i nadbudówki wisiały skarpetki o zapachu skarpetek Seweryna, a może z innych
względów. Kapitan zabrał ze sobą na rejs "cudowny napój Panoramixa" czyli Maćka z Bierkowa,
którym to poczęstował tubylców, i o ile sam Kapitan- choć szczupły- przetrwał tą próbę
to dwóch mocarnych Murzynów straciło siły w nogach a jeden Hindus nawet stracił
przytomność. Zaiste, Kapitan rozsławił w dalekiej Afryce smak regionalnych produktów z
pomorza, co nas bardzo cieszy, jako iż prawdziwy turysta nie tylko zwiedza i wędruje,
ale i promuje swój region. Po tych ciekawych gawędach Mecenas dał hasło wymarszu,
ruszyliśmy dalej czarnym szlakiem na północ, wkrótce minęliśmy brzeg jez.Dołgie Wielkie i
leśny parking /tam z kolei Andrzej musiał się nastroić do marszu/ po czym idąc przez
nadmorski las i pasmo wydm wyszliśmy na brzeg morza. Planowaliśmy spotkać się tu z grupą
młodzieży z Lęborka, prowadzoną przez Tadka Krawczyka, ale okazało się, że to miejsce
dotarli oni znacznie później, gdy już byliśmy daleko. Po dojściu do plaży skręciliśmy
na zachód, kierując się w stronę Rowów i już po przejściu około 2 km dotarliśmy do
głównego celu wędrówki czyli resztek prehistorycznego lasu na brzegu. Pośród
poczerniałych pni spędziliśmy wiele czasu podziwiając te wspaniałe relikty przyrody.
Ponieważ jednak czas naglił, trzeba było iść dalej, do Rowów pozostało jeszcze stamtąd
około 8 km. Na czoło wysforował się Krzysiek, który nie zatrzymywał się w Rowach, tylko
szedł dalej aż do Lubuczewa, aby osiągnąć dzienny próg przebytej trasy na ponad 50 km.
Reszta szła raźno po ubitym piasku a Jurek pilnował czasu i kilometrażu. W międzyczasie
Mecenas uzgodnił telefonicznie z kolegami z SPKD termin rajdu drezynowego w Bronowie
dla KTP "Orły" i "Kahel Klubu"- zapamiętajmy, że odbędzie się on 21 maja. Do Andrzeja z
kolei zadzwoniła sroga Ula z zaleceniem by się tak nie eksploatował na trasie, bowiem w
domu musi jeszcze obsługiwać gości. Pierwotnie planowaliśmy zejść z plaży na czerwony
szlak, ale ponieważ było słonecznie i ciepło, do samych Rowów doszliśmy brzegiem morza,
jeszcze z pewnym zapasem czasu do autobusu, który odjeżdżał o 15.15. Z południa nadciągały
ciemne chmury- okazało się, że w Słupsku była burza gradowa- w samych Rowach jednak
cały czas, aż do odjazdu było pogodnie..