Data: 13.02.2016r
Trasa: Będziechowo skrzyżowanie- trasą kolejową- Rumsko- Równo- Klęcino- Klęcinko 9 km
Prowadzący: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 7
Kilka lat temu nasz wiceprezes- Marek, zainspirowany możliwością obejrzenia na Pomorzu
takich królewskich zwierząt jakimi są żubry, zaplanował i zorganizował coroczne zimowe
wędrówki z zakończeniem na swojej hacjendzie. Do tej pory nigdy nie dopisywały nam warunki
atmosferyczne, było błotnisto i deszczowo. Tym razem pogoda stała się prawdziwie wiosenna,
co wszystkich bardzo ucieszyło. O godzinie 9.00 autobusem relacji Słupsk-Łeba wyjechali do
Będziechowa: Marcel, Mecenas, niezawodny Jurek z Redy oraz dawny weteran wędrówek "Z Głosem
Pomorza", kolega Marka z SW-Krzysiek Pawlina. Na przystanku w Będziechowie czekali już na
nich: Marek z Teresą oraz Krzysiek Łukowiec, który zgodnie ze zwyczajem wyjechał ze Słupska
wcześniej by na miejsce startu dotrzeć forsownym marszem z Żoruchowa. Nastąpiło powitalne
wypicie kubka "kawy penitencjarnej", zaś w związku z jutrzejszymi walentynkami Tereska
wręczyła każdemu po lizaku-serduszku. Następnie wyruszyliśmy na wschód trasą dawnej linii
kolejowej Stolp-Dargeröse /Słupsk-Dargoleza/, tak jak kiedyś, kilka lat temu, prowadził nas
Tomasz Wiktorzak na rajdzie główczyckim. Tym razem jednak nie skręcaliśmy w lewo na grodzisko
lecz szliśmy cały czas prosto przez las. Wędrowało się przyjemnie z uwagi na słoneczną
pogodę i niewielki wiatr, jedynie Teresa miała problemy bo..w luźnych butach spadały jej
skarpetki. Po wyjściu z lasu na pola, na skraju wsi Rumsko nastąpił postój na starym mostku
nad wąwozem szlaku kolejowego. Na horyzoncie pojawiły się żubry, choć te udomowione, ale
bystra Teresa zaobserwowała też puste "żubry" leżące przy drodze. Nastąpiły wspominki z
wędrówek "Z Głosem Pomorza" i z radością powitaliśmy wieść iż za tydzień Konrad Remelski z
Miastka organizuje kolejną tego typu imprezę. Dochodzące do nas sygnały wskazują iż "Orły"
kompletują na ten wyjazd naprawdę mocną ekipę, z Brygidą i Andrzejem na czele. Wspominaliśmy
oczywiście naszego wspaniałego a nieobecnego dziś kolegę, który dzisiaj musiał z Ulą wyjechać
do teatru na spektakl "Duch". Mecenas stwierdził, że jest to sztuka o duchu, który za życia
był bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, bo się ożenił i zamiast chodzić z kolegami na wędrówki,
musiał z żoną jeździć do teatru czy na inne imprezy- dlatego też pokutuje.. Po odpoczynku i
pogawędce doszliśmy do starej,brukowanej drogi między Rumskiem a Równem i podążyliśmy do Równa.
Po drodze,w bukowym lesie mieścił się dawny cmentarz, na którym już kiedyś co prawda byliśmy,
ale warto było raz jeszcze go zobaczyć zwłaszcza przy pięknej pogodzie i bezlistnych drzewach.
Zwiedziliśmy cmentarz, zachwycaliśmy się starym bukowym lasem, a po dojściu do Równa
skręciliśmy na południe. Droga była bardzo malownicza, bowiem wiodła w szpalerze drzew, z
oddali słychać już było krzyk żurawi, prawdziwa sielanka. Marek nieco zmodyfikował trasę,
kierując się nie bezpośrednio do Główczyc, ale do Klęcina. Na trasie mieliśmy możliwość
spotkania się ze stadem pięknych koni huculskich, które zachwyciły zwłaszcza Krzysia Łukowca-
największego w klubie miłośnika zwierząt. Przeszliśmy przez Klęcino i polną drogą dotarliśmy
bezpośrednio do mety, czyli hacjendy "U Benka". Jak zwykle powitały tam nas: Elvis labrador,
Pusio Kamiński, Rudzik Janusewicz i dwa inne czarne koty. Na tej gościnnej hacjendzie nie mogło
oczywiście zabraknąć godnej biesiady, tym razem gospodarze częstowali fasolką po bretońsku, wędzoną
słoniną i serem, oraz stosownymi napitkami turystycznymi. Wypiliśmy za zdrowie naszej klubowiczki,
prokurator Beaty, która w dniu wczorajszym bawiła się z policjantami i jak wieść niesie- godnie
reprezentowała tam klub, sławą dorównując nawet niezrównanemu Jankowi Kiślukowi.
Skontaktowaliśmy się też z "Wielkim Bobrem" czyli Szymkiem, pogromcą lamy i krokodyla, który
zapowiedział rychłe z nami spotkanie celem omówienia organizacji wędrówek w Izbicy..