Data: 05-07.02.2016r
Komendant rajdu: Joanna Sylka
Trasa: Lipusz- Płocice- Grzybowo- Łubiana- Korne- Lipusz 27 km
Lipusz- pomnik przyrody "Tuszkowska Matka"- "Diabelski Kamień"- ścieżką przyrodniczą-
Lipusz 12 km
Prowadzący: Andrzej Kuliński, Tomasz Dunkelmann
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 4
Ulubiony niegdyś przez nas zimowy rajd "Stolemy" został w ostatnich latach przez klubowiczów
"Orłów" nieco zaniedbany, nie byliśmy ani na Stolemach w Kwidzynie czy Trąbkach, dopiero w
ubiegłym roku Seweryn,Arnold i Mecenas uczestniczyli na Stolemach w Starzynie k.Krokowej. W tym
roku na ten rajd wybrali się- Robert Pyśk, szef referatu odznak KTP "Orły", Mecenas,
reaktywujący się turystycznie Irek Nazaruk, no i przede wszystkim nasz Honorowy Prezes Daniel,
aktualnie prezes KTP"Bąbelki". Dodajmy, że panią komendantową była Joanna- narzeczona Daniela..
Z uwagi na obowiązki zawodowe mogliśmy uczestniczyć w rajdzie dopiero od soboty, wtedy to dotarł
Robert, zaś Irek z Mecenasem przyjechali w piątek wieczór. Z zadowoleniem przyjęliśmy fakt iż
organizatorzy zadbali o dobrą bazę /było ciepło i prysznice,ci którzy byli na Stolemach w
Leśnicach wiedzą jak to wyglądało niegdyś/ oraz..dobre jadło, bowiem w piątek fundowano bigos a
w sobotę- pieczonego prosiaka. Piątkowy wieczór był prawdziwie turystyczny, bowiem w sali gdzie
kwaterowali klubowicze "Orłów" odbywało się śpiewogranie na gitarach w wykonaniu Bogdana oraz
Darka Janowskiego. Nie mogło też się obyć bez"symbolicznego kieliszka wina" w towarzystwie
przyjaciół z turystycznej braci. W sobotę "Orły" wybrały się na trasę długodystansową do Łubiany
gdzie w sławnych zakładach porcelany "Lubiana" Irek zakupił imbryk do herbaty. Jedynie Mecenas
wybrał się na indywidualną- co wcale nie znaczy że krótką- trasę zielonym szlakiem koło jezior
Skrzynki Duże, Skrzynki Małe i Karpno. Zarażony miłością do bagien i torfowisk przez Ewę "Moorhexe"
z Altherrschwanzdorf zamoczył nogi i zmarzł. Trzęsocemu się z zimna Mecenasowi na bazie pośpieszyli
jednak z pomocą koledzy, skutecznie go rozgrzewając. Robert- jak wiadomo pochodzący z Pruszkowa-
wygłosił przy okazji pogadankę pt "Wartości historyczno-kulturowe Pruszkowa", dlatego też
zaśpiewaliśmy mu /na melodię "pałacyk Michla"/- "Tam gdzie Mokotów, Żoliborz, Wola- tam rządzą
chłopcy od "Parasola", to są "Bryndziaki" ostre chłopaki są. Czuwaj wiara i bejsbole w dłoń, jeden
cios na ryj, drugi cios na skroń..". Za wybitne zasługi dla propagowania klubu postanowiono wręczyć
Robertowi prezent od klubu- padła propozycja by była to "masa kiełbasy" lub książka Janusza Korczaka
"Kajtek/czarodziej/", ale w końcu uchwalono, że bardziej przydałby się Robertowi- parasol. W
niedzielę, w odróżnieniu od mglistej i deszczowej soboty, pojawiło się słońce i było ciepło. Po
porannym konkursie InO /marsz na orientację/ z prawdziwą przyjemnością wyruszało się na trasę
prowadzoną przez TDu /Tomasza Dunkelmanna/. Poszliśmy z Lipusza na zachód i idąc przez las dotarliśmy
do pomnika przyrody "Tuszkowska Matka"- czyli ponad 200 letniej sosny o wysokości 35 metrów. Idąc
cały czas przez las dotarliśmy do kolejnego ciekawego obiektu- "Diabelskiego Głazu"- czyli
narzutowego głazu o obwodzie 7 metrów. Stamtąd wędrowaliśmy ścieżką dydaktyczną i wykonując klasyczną
"pętlę" znaleźliśmy się na tej samej drodze którą przyszliśmy. Mimo iż czas naglił, zwiedziliśmy
jeszcze ciekawe i historyczne miejsca w Lipuszu- wielki zabytkowy kościół pw.św.Michała Archanioła
z 1866r, położony nieopodal neogotycki kościół poewangelicki w którym mieści się obecnie Muzeum
Gospodarstwa Wiejskiego, drewniany młyn wodny nad Wdą, kolejową wieżę ciśnień. Robert, który podobnie
jak Irek przyjechał samochodem, martwił się, że nie będzie mógł godnie pożegnać się z kolegami, ale
okazało się, że w rajdzie uczestniczył też Radek "Schwarzenegger" z Koszalina, który zadeklarował się,
że odwiedzie Roberta, co sprawiło, że pożegnanie stało się bardzo miłe..