Data: 02.01.2016r
Trasa: Słupsk- Lasek Północny- Jezierzyce SHR- Jezierzyce Osiedle- Bukówka-
doliną leśnego potoku- Swochowo- trasą "zwiniętych torów"- Siemianice-
Słupsk 20 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 4
Ubiegłoroczna wędrówka na powitanie roku 2015 była niejako ekstremalną bowiem
choć temperatura powietrza była plusowa to na trasie w okolicach Niestkowa
dopadła nas burza gradowa a i potem cały czas padało tak, że powróciliśmy do
domów mokrzy i zziębnięci. W tym roku deszczu nie było ale mróz i wiatr dały
nam się nieźle we znaki. Przed godziną 9.00 na miejsce zbiórki pod stadionem
650 lecia w Słupsku stawili się: Krzysiek, Marcel, Mecenas oraz Ala-cyklistka
/z dawnego KTR "Słupia"/. Jak wspomniano, był mróz około -10 st.C, wiał też
dość silny wiatr, słońca też nie było. W szarości styczniowego dnia wyruszyliśmy
na trasę, pierwszy odcinek wiódł przez Lasek Północny, gdzie drzewa osłaniały
od wiatru tak ,że szło się w miarę przyjemnie, tym bardziej, że każdy był
dobrze zaopatrzony w odpowiednie środki na rozgrzanie. Po drodze zatrzymaliśmy
się przy leśnym zwierzyńcu, gdzie oglądaliśmy egzotyczne bażanty i inne ptactwo,
lamy i kozy, zaś Krzysiek- znany miłośnik zwierząt- zachwycał się przyjaznym
kucykiem Vetemorą. Po spędzeniu miłych chwil w towarzystwie zwierząt należało
iść dalej, szybko przeszliśmy przez las wychodząc na pola obok terenu dawnego
lotniska. Okazało się, że teren ten został otoczony nowym ogrodzeniem- czyżby
rzeczywiście miałaby tam powstać słynna "tarcza"? Szkoda tylko, że przy okazji
zlikwidowano fragment bocznicy kolejowej od Jezierzyc. Idąc przez pola zaczął
nam coraz bardziej doskwierać chłód i wiatr więc szliśmy praktycznie bez
odpoczynków, na chwilę tylko zatrzymując się przy lasku gdzie mieszczą się
resztki dawnego cmentarza. Przeszliśmy przez Jezierzyce SHR /osiedle koło pałacu/
i Jezierzyce Osiedle, gdzie oglądaliśmy ślady po dawnej bazie sterowców. Z
zadowoleniem przyjęliśmy fakt iż zostały one oznaczone stosownymi tablicami np.
przy dawnych koszarach czy Bazie Seddin. W Bukówce Krzysiek zaproponował dalszą
trasę która była ciekawsza od pierwotnie planowanej, bowiem zamiast do Swochowa
iść szosą, poszliśmy tam przez las, doliną leśnego potoku, w krajobrazie prawie
"bieszczadzkim". Rzeczywiście- był to najbardziej atrakcyjny fragment trasy,
gdzie poza walorami krajobrazu można było zauważyć wyraźne ślady działalności
bobrów- "ogryzki" czyli ogryzione drzewa, tamy, żeremia, ale przede wszystkim to,
że spiętrzone przez bobry wody potoku rozlały się szeroko po lesie. Ciekawym
widokiem były zwłaszcza drzewa stojące w wodzie a raczej w lodzie. W tak urokliwym
zakątku można było wreszcie urządzić dłuższy postój, w ruch poszły termosy z
herbatą zwykłą i "góralską". Wspominaliśmy ubiegły rok i nieobecnych kolegów,
Marcelowi udało się spotkać z "nieaktywnym" od wiosny ub.r. Sewerynem- okazało się,
że ten wybitny turysta i klubowy ekspert przebywa cały czas w domu i zajmuje się
sobą, co mu daje odprężenie i rozkosz. Po odpoczynku dalej szliśmy wzdłuż
zamarzniętego potoku aż w końcu dotarliśmy do granicy lasu, a na horyzoncie już
widać było przystanek autobusowy w Swochowie. Przeszliśmy przez szosą i idąc przez
Swochowo osiągnęliśmy "szlak zwiniętych torów" czyli drogę po nasypach dawnej linii
kolejowej do Smołdzina. Trasa nam doskonale znana, ale zawsze lubiana. Szkoda, że
dopiero w tym momencie pojawiło się słońce- ale mróz nie ustał a wręcz się wzmógł.
Na skrzyżowaniu z drogą Siemianice-Niewiarowo opuścił nas Krzysiek który- jak
zwykle zresztą- postanowił jeszcze przejść ok 10 km więcej. Pozostała trójka doszła
nasypem do ul.Bałtyckiej w Słupsku. Było około godziny 15-ej, przeszliśmy około 20
km, byliśmy zmęczeni, zmarznięci ale zadowoleni. Zawsze lepiej wybrać się w plener
niż siedzieć w domu, bezczynności nam "pan doktor nie przepisał"..