Data: 19.12.2015r
Miejsce kursu: Hacjenda "U Benka" w Klęcinku
Organizator i wykładowca: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 4
Podczas obchodów rocznicy klubu w ubiegłym tygodniu w Ustce, w trakcie dyskusji,
zwrócono uwagę, że turysta pieszy powinien nie tylko umieć czytać mapę ale zyskiwać
szereg innych umiejętności- np.budowanie szałasów, rozpalanie ognisk, oraz przyrządzanie
pożywienia w plenerze. Kolega Marek zaproponował wówczas organizację kursu wędzarza dla
chętnych, który to kurs miał odbyć się na jego hacjendzie w Klęcinku. W sobotę, autobusem
o 9.05, do Klęcinka pojechali Andrzej i Mecenas, a następnym autobusem dotarł Krzysiek.
Zebrali się oni w wędzarni na terenie hacjendy, zaś Marek wygłosił krótki wykład
teoretyczny po którym nastąpiły zajęcia praktyczne.Po kolei miało miejsce: obciąganie,
wkładanie, wiązanie i zwisanie- tak przygotowane mięso zostało zgromadzone w wędzarni i
potraktowane olchowym dymem. W międzyczasie omawiano kwestię wzajemnych relacji i
stosunków pośród turystycznej braci i zgodnie uznano iż np wyznanie czy poglądy
polityczne nie powinny mieć żadnego znaczenia, bo wszyscy jesteśmy jakby jedną turystyczną
rodziną i szukamy tego co nas łączy a nie dzieli. I tak-choć Krzysiek jest ateistą,
Andrzej ma poglądy prawicowe, a Mecenas-raczej lewicowe to wszyscy oni z zapałem
zapoznali się z artykułem zamieszczonym w miesięczniku "W Sieci- historia" p.t."Staropolskie
sposoby na kaca" autorstwa Krzysztofa Żaryna. Cenna była ta wiedza, a najbardziej
zainteresowały nas czasy panowania króla Augusta II przedstawione w "Opisie obyczajów
"Jędrzeja Kitowicza / rozdzial "O trunkach i pijatykach"/ oraz wiekopomna praca Jakuba
Szymkiewicza "Dzieło o pijaństwie". Tak to-mimo różnic poglądów- nasi klubowicze potrafią
znaleźć to co łączy a nie to co dzieli i dlatego też są zawsze przyjaciółmi. Treść
artykułu zainspirowała Andrzeja do przedstawienia swojego samorobnego produktu, którego
smak i moc zachwyciła wszystkich. Teresa z kolei poczęstowała kursantów pysznym krupnikiem
na płuckach.W trakcie kursu następowały oczywiście przerwy na zaczerpnięcie świeżego
powietrza i zabawy z przyjaznym labradorem Elvisem oraz kotami-Rudzikiem Janusewiczem i
Pusiem Kamińskim.Ok.godz.15ej przyjechała Ula z Michałem,i przystąpiła wspólnie z Teresą
do robienia ciastek"mufinek".W tym też czasie nastąpiło wyjęcie z wędzarni już uwędzonych
produktów. Około 18ej również mocno-tak jak szynki- uwędzeni i najedzeni klubowicze
wrócili z Michałem do Słupska.Bezapelacyjnie najlepszym wędzarzem okazał się Krzysztof
Łukowiec, co się tym bardziej chwali, że jest on wegetarianinem i w zasadzie ta umiejętność
nie jest mu potrzebna...