Data: 07.11.2015r
Trasa: Toczeń- szlakiem Bolesława Tomaszczyka- jezioro Wołczyckie- Wołcza Wielka
/stanica wędkarska/ 6 km
Prowadzący trasę: Andrzej Gurba, Konrad Remelski
Liczba uczestników z KTP ORŁY: 5
Swojego czasu wielką popularnością cieszyły się organizowane przez Konrada Remelskiego
z Miastka /wówczas redaktora Głosu Pomorza/ wędrówki p.t. "Z Głosem Pomorza w plener".
Odbywały się one 6-7 razy w roku a uczestniczyło w nich nieraz i po kilkaset osób.
Niestety, z chwilą gdy Konrad przestał pracować jako redaktor, wędrówki te organizowano
nader sporadycznie. Właśnie na tych imprezach poznali się m.in. Marek i Mecenas oraz
Halinka, którzy wstąpili potem do naszego klubu. Z radością zatem powitaliśmy informację,
że po długim czasie Konrad organizuje kolejną, 123ą już imprezę tego rodzaju w okolicach
Miastka, na szlaku im Bolesława Tomaszczyka. Wprawdzie byliśmy na inauguracji otwarcia
tego szlaku i go przeszliśmy, ale zawsze miło jest raz jeszcze spotkać się w gronie
przyjaciół i obejrzeć przyrodę w jesiennej szacie. W piątkową noc cały czas padało, sobotni
ranek również w Słupsku był pochmurny i deszczowy, zachodziła zatem obawa jakie będą
warunki na trasie. Z klubu Orły na pociąg odjeżdżający do Miastka o godzinie 7.37
stawili się- Marek z Tereską, Mecenas, Krzysiek oraz dawno nie widziana, ale wielce
lubiana Luiza z Koszalina. Poza nimi jechało na wędrówkę jeszcze kilka osób ze Słupska.
Od razu Marek poczęstował zmarzniętych klubowiczów rozgrzewającą "kawą penitencjarną"
której przygotował cały termos. Po dojechaniu do Miastka czekaliśmy jeszcze kilkanaście
minut na wynajęty autobus w którym siedziało już kilkadziesiąt osób z Andrzejem Gurbą
/redaktorem Głosu / i Konradem na czele. Spotkaliśmy również znajomych z koła wędkarskiego
"Karaś", którzy tak wspaniale gościli nas na otwarciu szlaku B.Tomaszczyka. Autobus
zawiózł nas do Toczenia, małej osady położonej pośród lasów, niedaleko wsi Kamnica,
znanej z ciekawego choć zrujnowanego pałacu. Powitalną przemowę wygłosił Konrad, po czym
wędrowcy, prowadzeni przez Andrzeja Gurbę wyruszyli na szlak. Klubowicze "Orłów" zgodnie
z tradycją trzymali się z tyłu aby pilnować czy nikt się nie zgubił, a towarzyszyli im
koledzy- wędkarze z koła "Karaś". Od razu na początku Konrad, tak jak obiecał wcześniej
pokazał nam ciekawą kolekcję zabytkowych fresków, które bardzo przypadły wszystkim do
gustu. Wędrowaliśmy błotnistą drogą przez las mieszany, a po dojściu do szosy
skierowaliśmy się na ścieżkę wiodącą brzegiem jeziora Wołczyckiego. Mimo pochmurnej i
mglistej pogody nie padał deszcz, a krajobrazy były ciekawe. Tym malowniczym szlakiem
przez bukowy las dotarliśmy do przesmyku między dwoma jeziorami- Wołczyckim i Kościelnym
skąd już blisko było do mety, czyli stanicy wędkarskiej nad brzegiem jeziora. Konrad
urządził konkurs krajoznawczy z nagrodami, rozpalone zostało ognisko nad którym można
było upiec fundowane przez organizatorów kiełbaski. Orły biesiadowały w towarzystwie
Tomka Krauze z "Karasia" oraz "Małego rycerza" czyli sołtysa Wołczy Wielkiej- on choć
ciałem mały, duchem wspaniały, potrafił wyrazić gościnność godną dawnych Polaków. Było
miło i wesoło, tylko nasz wybitny piechur- Krzysiek żałował, że wędrówka trwała tak krótko.
Około 13-ej nadszedł czas odjazdu, ponieważ do pociągu mieliśmy jeszcze ponad godzinę,
udaliśmy się na kebaba do baru obok dworca. Dopiero wtedy zaczął padać deszcz, ale się
już tym nie przejmowaliśmy. Do Słupska powrócliśmy tym samym szynobusem którym jechaliśmy
rano, dopijając po drodze resztę "kawy penitencjarnej" i omawiając wędrówkę, która
odbędzie się za dwa tygodnie do Marysi w Michałowie.