Data: 03-04.10.2015r
Organizatorzy: Marek Janusewicz, Andrzej Szymkowicz
Trasa: Smołdzino- Łokciowe- Kluki- Bagna Izbickie- Izbica 18 km
Izbica- Lisia Góra- Zgierz- Skórzyno- Główczyce- Klęcinko 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 8
Popularność corocznego wiosennego klubowego rajdu "Wydma" z noclegiem w Izbicy
skłoniły nas do zorganizowania rajdu jesiennego- z założeniem, że zarówno pogoda
jak i temperatura będzie dużo gorsza niż wiosną. Dlatego też, planując ok miesiąca
temu tą wędrówkę nazwaliśmy ją "rajdem twardzieli". Okazało się- na szczęście-
że obecna wędrówka stopniem uciążliwości wcale nie różniła się od "Wydmy", może
poza kilometrażem w pierwszym dniu. O godzinie 8.50 autobusem NordExpressu do
Smołdzina wyjechali- Krzysiek, Mecenas, Jurek z Redy oraz Piotr "Złoty But" z
Koszalina. Było pochmurno i mglisto, prawdziwie smętno- jesiennie, po dojechaniu
do Smołdzina wyruszyliśmy za znakami żółtego szlaku "Słowińców" wzdłuż kanału
Łupawa-Łebsko. W oparach mgły wędrowało się raźnie choć nieco monotonnie,
urozmaiceniem był młody zaskroniec oraz martwy lis. Idąc drogą z płyt "jumbo" po
ok. 5,5 km doszliśmy do wsi Łokciowe, gdzie zatrzymaliśmy się na stacyjce rowerowej
w celu odpoczynku i posiłku. Dalej do Kluk szliśmy szosą, zajrzeliśmy na stary
cmentarz słowiński, następnie- zamierzając spożyć ciepłą zupę- wstąpiliśmy do
karczmy "U Dargoscha", niestety była ona zajęta przez uczestników dwóch wycieczek
autokarowych więc podążyliśmy dalej, schodząc z szosy na najtrudniejszy odcinek
szlaku, czyli drogę wśród bagien i torowisk. Stopniowo mgła zaczęła się rozwiewać
i pojawiło się słońce. Przez ok 2 km trasy do mostku na rzeczce Pustynki zwanej też
Klukówką szło się jeszcze jako tako, problem nastąpił, gdy skręciliśmy z tej drogi-
wiodącej dalej do Skórzyna- na wschód. Wiedzieliśmy, że będzie "ciekawie" i
rzeczywiście, idąc a raczej przedzierając się wąską ścieżynką przez bagna nieraz
musieliśmy stawać się żurawiami lub kangurami, brodząc w błocie lub przeskakując
przez rozlewiska. Weszliśmy na teren rezerwatu przyrody "Bagna Izbickie" a konkretnie
w sektor "Bagna Muły", po wyjściu z bagien, jeszcze dłuższy czas szliśmy zarośniętą
drogą przez las aż w końcu znaleźliśmy się na polach koło Lisiej Góry. Droga stała
się idealna do wędrówki, więc już szybkim tempem, forsowanym przez "Złotego Buta"
doszliśmy ok. godziny 14-ej do Izbicy. Czekali już tam Marek, Grzesiek, Andrzej
"Szymek" oraz faceci z dwóch drużyn piłkarskich rozgrywających akurat dzisiaj mecz
przyjaźni. Po rozlokowaniu się w domkach nastąpiła biesiada, zorganizowana przez
Szymka- była m.in zupa rybna z ryb łebskich, wędzone śledzie i rozmaite mięsiwa z
grilla. Po pewnym czasie opuścił nas Krzysiek, który musiał dokończyć kurs
dekoratorstwa w Słupsku u docenta Michała Tuby. Za to około 18-ej przybyli Marcel i
Ania, którzy-mimo iż dziś pracowali-postanowili uczestniczyć w rajdzie i do Izbicy
przybyli piechotą z Główczyc. Przy ognisku bawiliśmy się wspaniale, szkoda tylko, że
nie było gitarzysty, bowiem nasz klubowy grajek- Andrzej poprzedniego dnia zachorował
na "korzonki ulonki nerwowe" i to schorzenie uniemożliwiło mu udział w rajdzie.
Piłkarze zaczęli stopniowo się rozjeżdżać i przy ognisku zostało raptem tylko
kilkanaście osób wśród których wyróżnili się- Szymek,"Ważka" z policji i Robert Kałuża
z SW, oraz oczywiście nasz wiceprezes Marek. W niedzielę rano wszystkich obudził Szymek,
przyrządzając na śniadanie gorącą zupę rybną z leszcza i lina, zaś Marcel zagotował
herbatę. Klubowicze "Orłów" około godziny 10-ej udali się na trasę, podobnie jak na
rajdzie "Wydma" przez Lisią Górę, Zgierz i Skórzyno. Po drodze, pod Skórzynem w
stadzie perliczek i indyków ujrzeliśmy.. pawia, co stanowiło aluzję do Roberta z
A.Śl.w Słupsku. W niedzielę było jeszcze cieplej niż poprzedniego dnia, tak, że gdy
doszliśmy na metę- czyli do hacjendy "U Benka" w Klęcinku, rozebraliśmy się do koszulek.
Serdecznie nas tam powitała solenizantka-Teresa, oraz Marek, który przewoził bagaże.
Zajadaliśmy się pierogami z grzybowym farszem- z grzybów zebranych ostatnio przez
Teresę i Asię- podgrzybków i niemek. Nadto korzystając z obficie owocującej leszczyny,
mogliśmy również smakować orzechy, zapijając regionalnym samorobnym napojem. Marcel z
Anią wyjechali ok 13-ej a reszta ok 14.30- akurat ten autobus był spóźniony więc Jurek i
Złoty But w ostatniej chwili zdążyli na pociąg.. Za tydzień zapraszamy na rajd "Liścia
Dębu" gdzie kwatermistrzem będzie najwybitniejszy turysta Pomorza- Jan Kiśluk..