Data: 26.09.2015r
Trasa: Krępa Kaszubska- zielonym szlakiem- Rozgorze- Janowice- Janowiczki- Redkowice-
Chocielewko- Pogorzelice PKP 19 km
Prowadzący trasę: Dariusz Olewniczak
Liczba uczestników: 4
W kalendarzu mamy już astronomiczną jesień, dlatego też obecną wędrówkę nazwaliśmy
"powitaniem jesieni" a wiodła ona przez nieznane nam do tej pory miejscowości- poza
miejscem startu i metą. Pogoda dopisała, więc byłoby bardzo przyjemnie, gdyby nie
ograniczone ramy czasowe, musieliśmy bowiem zdążyć na pociąg i przejść prawie 20 km
w 3,5 godziny. Na wędrówkę, pociągiem SKM o godzinie 9.54 wyjechali ze Słupska
Krzysiek z Mecenasem. W Lęborku na dworcu czekali już na nich- Jurek z Redy oraz
legenda turystyki lęborskiej, znany odkrywca i historyk z Maszewa- Dariusz Olewniczak.
Właśnie on był dziś naszym przewodnikiem i przekazał nam po drodze szereg informacji
historycznych o okolicach. Przesiedliśmy się do busa, którym dojechaliśmy do Krępy
Kaszubskiej gdzie wysiedliśmy na przystanku obok izby pamięci. Niedaleko znajduje się
ciekawy cmentarz ofiar "marszu śmierci", my jednak byliśmy tam już wiele razy a poza
tym kierowaliśmy się w inną stronę, na zachód. Po przejściu około 1,5 km skręciliśmy
na południe, za znakami zielonego szlaku. Trasa wiodła co prawda "po asfaltach" ale
były to podrzędne drogi, gdzie ruch samochodów był niewielki, tak,że byłoby bardzo miło
gdyby nie wspomniana na wstępie konieczność dojścia na czas do Pogorzelic. Wysokie
tempo marszu forsowali zwłaszcza Jurek i Mecenas, tak,że nieraz Darek musiał ich
upominać, że obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h. Mimo wszystko znajdowaliśmy
czas na obejrzenie ciekawych miejsc i obiektów. W Krępie zwiedziliśmy malowniczo
położony w kępie drzew na polach dawny cmentarz, a w zasadzie jego resztki, bowiem jak
większość starych cmentarzy był on zdewastowany a ocalało tylko kilka nagrobków. Idąc
dalej na południe, mijając niewielką wieś Rozgorze, dotarliśmy do znacznie większej wsi
Janowice. Tu- mimo iż czas nas naglił-należało się zatrzymać aby obejrzeć neogotycki
kościół wraz z dawną pastorówką oraz zabytkowy pałac. Dało to okazję Darkowi, aby
wygłosić pogadankę historyczną o feldmarszałku Auguście von Mackensen, który
zamieszkiwał m in właśnie w Janowicach, Henriku von Scharsky z Maszewa, oraz o rodach
von Osten i Pirch. Dysponując przedwojennymi mapami Darka, mogliśmy porównać co się
zmieniło przez szereg lat, niestety, jak łatwo się domyśleć, zmieniło się na niekorzyść.
Z Janowic było ok 5 km do Redkowic, a po drodze znajdowały się jeszcze Janowiczki i
Niebędzino z grobem von Pircha. W Redkowicach zatrzymaliśmy się na chwilę nad miejscowymi
stawami i aby uzupełnić zapasy w sklepie. Jedynie Darek był smutny bowiem z Lęborka do
Maszewa musiał wracać samochodem i dlatego też usychał z gorąca. Zielony szlak skręcał
na wschód, my jednak dalej szliśmy na południe, znów ostre tempo marszu, przeszliśmy przez
Chocielewko /miejscowość bardzo ciekawa, z czaplińcem, kościołem i dwoma starymi
cmentarzami/ i schodząc z "wysoczyzny chocielewskiej" drogą przez pradolinę rzeki Łeby
doszliśmy w pobliże linii kolejowej. Stacja w Leśnicach była po lewej a stacja w
Pogorzelicach- po prawej, należało znależć skrót. Takowy znalazł Jurek, ale było to tak
skopane pole, że ostatni odcinek wędrówki był najbardziej męczący. Na szczęście
zdążyliśmy.. Jeszcze ok 10 minut oczekiwania i nadjechały 2 pociągi- tym w kierunku
Lęborka pojechali Darek z Jurkiem, do Słupska zaś Mecenas. A co z Krzyśkiem-wiadomo..
Ten niestrudzony piechur o niespożytych siłach postanowił dalej powędrować piechotą,
przynajmniej do Potęgowa.. Za tydzień zapraszamy na Jesienny Rajd Twardzieli z noclegiem
i biesiadą w Izbicy, gdzie gościć nas będą-Sławek Zawadzki oraz legendarny "Szymek"-
Andrzej Szymkowicz.