Data: 05.09.2015r
Trasa: Sycewice- d.PGR Ścienno- Gać- Swołowo- Bruskowo Małe 8 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4
Jak co roku, również i tym razem nie mogło nas zabraknąć na "festiwalu nalewek" w
Swołowie. Sobotni poranek był dość chłodny, ale- wbrew zapowiedziom- pogodny i
słoneczny. Zapowiadała się więc przyjemna wędrówka. Autobusem NordExpressu nr 107 o
8.00 rano do Sycewic pojechali- Mecenas, Andrzej z Ulą, oraz Krzysiek. Ten ostatni
od września rozpoczął pracę jako nauczyciel geografii w prywatnej szkole w Słupsku,
a także w gimnazjum w Główczycach, gdzie wykłada m.in przysposobienie do życia w
rodzinie. Ci, którzy znają Krzyśka, wiedzą,że nikt inny nie nadaje się do nauki tego
przedmiotu tak jak on. Nasz przyjaciel zamierza m.in. wdrożyć uczniom program dydaktyczny
"Vetemora" poświęcony opiece nad zwierzętami domowymi- posiadanie zwierzęcia bowiem u
każdego rozwija poczucie obowiązku i opieki a także przyjaźn. W Sycewicach skierowaliśmy
się na północ drogą wśród alei starych drzew, którą to drogę nazwaliśmy "ziarnistą" z
uwagi na obfitość porozsypywanego zboża. Krzysiek opowiadał wrażenia ze szkoły, a Andrzej-
z wyjazdu w góry. Okazało się, że szczególną troską i opieką otoczył go tam Marek
Janusewicz, dzięki któremu Andrzej-mimo obecności Uli- był zawsze wesoły i szczęśliwy.
Metody Marka powinny znaleźć zastosowanie dla wszystkich mężczyzn nadmiernie
kontrolowanych przez żony- za tak koleżeńską postawę postanowiono uhonorować Marka
specjalną nagrodą Prezesa Klubu, która będzie wręczona na jesiennym "Rajdzie Twardzieli"
w Izbicy. A wracając do wędrówki- widać już było niestety, że skończyło się lato. Mimo
słońca było chłodno i wietrznie, drzewa i krzewy obsypane owocem, a na niebie lecące
łabędzie i żurawie. Żegnaliśmy odlatujące ptaki, żegnaliśmy lato, ale raźnie i wesoło
podążaliśmy przed siebie. Wkrótce dotarliśmy do wsi Gac i idąc już szosą około godz.
10-ej dotarliśmy do Swołowa. Tam,gdzie zawsze na polu pasło się stado kóz tym razem było
tylko kilkanaście owiec i nie chciały się z nami zaprzyjaźnić tak jak niegdyś kozy.
Weszliśmy do Muzealnej Zagrody Albrechta i naraz-straszny cios!- pośród stoisk z miodami
i nalewkami nie było brodatego Maćka "Panoramixa" z Bierkowa. Smutek jaki pojawił się
na twarzach Mecenasa i Andrzeja był nie do opisania, na szczęście czym prędzej pośpieszyli
z pomocą państwo Grocholscy, częstując zmartwionych wędrowców swoimi nalewkami. Rychło
też przyjechał tak oczekiwany przez nas Maciek, który-poza miodem-miał 6 butelek napoju
ze śliwek,który swoim smakiem bił na głowę wszystkie nalewki,dlatego też kupiiśmy od
razu 4 flaszki. Dodajmy iż degustacja tej wspaniałej ambrozji była jednym z głównych
powodów naszej wędrówki do Swołowa.. Rozpoczęła się biesiada, jedliśmy m.in. żurek,
gołąbki, ziemniaki ze śledzikiem /wspomnienie Obliwic i Krzysztofa Pruszaka/, tęgo
popijając wspomnianym wyżej napojem ze śliwek. Bardzo szybko niestety nastąpiło pogorszenie
pogody, bezchmurne rankiem niebo poszarzało, zerwał się silny wiatr i zaczął padać deszcz-
co miało znaczenie dla planów dalszej wędrówki. Na razie jednak siedzieliśmy pod namiotem,
biesiadując oraz czyniąc zakupy w postaci miodu, swojskiego chleba, serów kozich, nalewek,
powideł i smarowideł. Jak zawsze na takim święcie można było spotkać wielu znajomych- był
ze swoim "miodowym" stoiskiem pan Dariusz Cylupa, znany jako organizator noworocznych
"małanek", w których często brali udział- prokurator Beata, Mecenas z Anią i "Piszpunt"
/Piotr Rachwalski/. Pojawił się legendarny słupski fotograf- Jan Maziejuk, inna sława
fotografiki- Rysiek Nowakowski, oraz szefowa ewidencji Aresztu Śledczego w Słupsku- Anka
Zielińska, która pamięta jeszcze czasy wędrówek "Z Głosem Pomorza w plener" gdzie wspólnie
z Mecenasem i Markiem degustowała sławną "kawę penitencjarną" oraz zachwycała się
średniowiecznymi freskami w zabytkowych kościołach, zwiedzanie których organizował Konrad
Remelski z Miastka. Po miłej biesiadzie planowaliśmy powrót piechotą do Słupska, a
przynajmniej do Bierkowa, jednakże pogoda /deszcz, zimny i porywisty wiatr/ sprawiła, że
dotarliśmy tylko do Bruskowa Małego skąd zabrał nas samochodem junior Strzykowski- Michał.
Po drodze zajechaliśmy jeszcze do Bierkowa aby obejrzeć wybudowaną przez Andrzeja wiatę,
i ustaliliśmy plan najbliższych wędrówek- za 2 tygodnie planujemy nadmorski rajd nocny do
Poddębia- połaczony z obchodami rocznicy 50-tych urodzin Mecenasa, a na początku października-
"rajd twardzieli" z noclegiem w Izbicy..